Herta: Nigdy nie odmówię startu w Indy 500
Amerykanin podkreśla, że nie zna jeszcze swojego programu na rok 2027.
17.10.2615:17
21wyświetlenia
Embed from Getty Images
Plany Coltona Herty na sezon 2027 wciąż nie są jasne, jednak kierowca testowy Cadillaca przyznał, że chętnie wróciłby zarówno do Indianapolis 500, jak i do wyścigów długodystansowych IMSA, o ile pozwoli mu na to kalendarz.
26-letni kalifornijczyk jest szykowany przez Cadillaca do ewentualnego debiutu w F1 w najbliższych latach, lecz na tę chwilę musi skoncentrować się na zdobyciu brakujących punktów do superlicencji pozwalającej na występy w królowej sportów motorowych.
Wszystko jednak wskazuje na to, że Herta nie będzie w stanie osiągnąć tego celu poprzez występy w Formule 2. Na dwie rundy przed końcem sezonu Amerykanin plasuje się na odległej, 19. pozycji w mistrzostwach z zaledwie 26 punktami na koncie. Kierowca zapowiedział też już w ostatnich miesiącach, że nie jest zainteresowany pozostaniem w F2 na kolejny rok.
W maju tego roku Herta miał z kolei wystąpić w ósmym w swojej karierze wyścigu Indianapolis 500 za kierownicą bolidu Andretti Global. Późna zmiana kalendarza F2 pokrzyżowała jednak te plany. FIA dodała bowiem rundę Formuły 2 w Montrealu, rozgrywaną przy okazji Grand Prix Kanady, aby zastąpić odwołane wyścigi w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej. W efekcie doszło do kolizji harmonogramów.
Ponieważ jego kariera koncentrować się będzie nadal na zdobyciu superlicencji FIA, przyszłoroczne zobowiązania Herty zadecydują o tym, czy będzie mógł ponownie wystartować w najważniejszych amerykańskich wydarzeniach, w tym w Indy 500 oraz rundach długodystansowych IMSA WeatherTech SportsCar Championship.
Odnosząc się do utraconej szansy oraz chęci ponownego udziału w Indy 500, Herta nie pozostawił wątpliwości, że jeśli kalendarz na to pozwoli, z przyjemnością wystartuje w tym wyścigu w przyszłym sezonie.
Zapytany o późną zmianę harmonogramu, która przekreśliła jego plany na maj, dodał:
Poza wyścigami jednomiejscowych bolidów Herta mocno zaangażował się w tym sezonie również w rywalizację samochodów sportowych. Reprezentuje Wayne Taylor Racing w długodystansowym składzie załogi Cadillaca z numerem 40, a niedawno wywalczył miejsce na podium w wyścigu Petit Le Mans.
Nadal nie wiadomo jednak, czy w przyszłym roku Herta będzie mógł pogodzić starty w samochodach sportowych z obowiązkami związanymi z rozwojem kariery w kierunku Formuły 1.
Plany Coltona Herty na sezon 2027 wciąż nie są jasne, jednak kierowca testowy Cadillaca przyznał, że chętnie wróciłby zarówno do Indianapolis 500, jak i do wyścigów długodystansowych IMSA, o ile pozwoli mu na to kalendarz.
26-letni kalifornijczyk jest szykowany przez Cadillaca do ewentualnego debiutu w F1 w najbliższych latach, lecz na tę chwilę musi skoncentrować się na zdobyciu brakujących punktów do superlicencji pozwalającej na występy w królowej sportów motorowych.
Wszystko jednak wskazuje na to, że Herta nie będzie w stanie osiągnąć tego celu poprzez występy w Formule 2. Na dwie rundy przed końcem sezonu Amerykanin plasuje się na odległej, 19. pozycji w mistrzostwach z zaledwie 26 punktami na koncie. Kierowca zapowiedział też już w ostatnich miesiącach, że nie jest zainteresowany pozostaniem w F2 na kolejny rok.
W maju tego roku Herta miał z kolei wystąpić w ósmym w swojej karierze wyścigu Indianapolis 500 za kierownicą bolidu Andretti Global. Późna zmiana kalendarza F2 pokrzyżowała jednak te plany. FIA dodała bowiem rundę Formuły 2 w Montrealu, rozgrywaną przy okazji Grand Prix Kanady, aby zastąpić odwołane wyścigi w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej. W efekcie doszło do kolizji harmonogramów.
Ponieważ jego kariera koncentrować się będzie nadal na zdobyciu superlicencji FIA, przyszłoroczne zobowiązania Herty zadecydują o tym, czy będzie mógł ponownie wystartować w najważniejszych amerykańskich wydarzeniach, w tym w Indy 500 oraz rundach długodystansowych IMSA WeatherTech SportsCar Championship.
Odnosząc się do utraconej szansy oraz chęci ponownego udziału w Indy 500, Herta nie pozostawił wątpliwości, że jeśli kalendarz na to pozwoli, z przyjemnością wystartuje w tym wyścigu w przyszłym sezonie.
Tak, nigdy nie odrzucę propozycji startu w Indy 500. Zawsze chcę brać udział w tym wyścigu. Szkoda, że w tym roku nie mogłem wystartować. Wszystko było już w końcu przygotowane- powiedział Herta w rozmowie z Motorsport.com.
Zapytany o późną zmianę harmonogramu, która przekreśliła jego plany na maj, dodał:
Tak, ta zmiana wywróciła wszystko do góry nogami. Start miał się odbyć, ale niestety ostatecznie do niego nie doszło. Nie wiem jeszcze, jak będzie wyglądał mój przyszłoroczny kalendarz. Jeśli jednak dostanę taką możliwość, to z pewnością chciałbym wystartować w Indy 500.
Poza wyścigami jednomiejscowych bolidów Herta mocno zaangażował się w tym sezonie również w rywalizację samochodów sportowych. Reprezentuje Wayne Taylor Racing w długodystansowym składzie załogi Cadillaca z numerem 40, a niedawno wywalczył miejsce na podium w wyścigu Petit Le Mans.
Nadal nie wiadomo jednak, czy w przyszłym roku Herta będzie mógł pogodzić starty w samochodach sportowych z obowiązkami związanymi z rozwojem kariery w kierunku Formuły 1.
Gdyby to zależało wyłącznie ode mnie, spróbowałbym wystartować w jak największej liczbie wyścigów… Chciałbym wziąć udział w trzech wyścigach długodystansowych: Rolex 24 at Daytona, Mobil 1 Twelve Hours of Sebring i Petit Le Mans- powiedział kalifornijczyk, odnosząc się do swoich planów związanych z wyścigami długodystansowymi.
Naprawdę to lubię. Oglądam wszystkie wyścigi, więc nie opuszczam żadnego z udziałem tych chłopaków. To świetna zabawa być częścią tego zespołu. Gdyby decyzja należała do mnie, w stu procentach próbowałbym wrócić i ponownie wystartować w tych wyścigach. Wszystko zależy jednak od tego, jak będzie wyglądał przyszły rok, a tego po prostu jeszcze nie wiem.
Maciej Wróbel