Wolff zaskoczony słabszym tempem Mercedesa w kwalifikacjach
Szef Mercedesa z pesymizmem podchodzi również do niedzielnego wyścigu.
03.10.2612:49
59wyświetlenia
Embed from Getty Images
Toto Wolff nie kryje zaskoczenia słabszym występem swoich kierowców w sobotnich kwalifikacjach do Grand Prix Bahrajnu.
Mercedes przystępował do weekendu w Malezji z wysokimi oczekiwaniami po tym, jak przed niespełna tygodniem George Russell zdominował weekend w Baku. Ponadto, zespół z Brackley zdecydował się przywieźć na tor Sepang spory pakiet poprawek.
Kimi Antonelli tuż przed czasówką zaprezentował konkurencyjne tempo, uzyskując najlepszy czas trzeciego treningu z przewagą 0,278 sekundy nad drugim Maksem Verstappenem.
Kwalifikacje były już jednak teatrem jednego aktora. Wspomniany Holender był najszybszy w każdej z trzech części czasówki i sięgnął po swoje pierwsze w tym sezonie pole position. Kierowcy Mercedesa zaliczyli zaś rozczarowujący występ - Antonelli i Russell zajęli odpowiednio czwartą i ósmą pozycję.
Austriak zwrócił uwagę na to, że Mercedes tracił na prostych więcej czasu, niż oczekiwano.
Pojawiły się sugestie, że Red Bull i Ferrari w sobotni poranek zastosowały 'zasłonę dymną', co zaskoczyło Mercedesa. Wolff nie wierzy jednak w tę teorię i twierdzi, że był to wewnętrzny problem Mercedesa.
54-latek nie spodziewa się jednak, że samochód nagle zacznie się spisywać lepiej w warunkach wyścigowych.
Toto Wolff nie kryje zaskoczenia słabszym występem swoich kierowców w sobotnich kwalifikacjach do Grand Prix Bahrajnu.
Mercedes przystępował do weekendu w Malezji z wysokimi oczekiwaniami po tym, jak przed niespełna tygodniem George Russell zdominował weekend w Baku. Ponadto, zespół z Brackley zdecydował się przywieźć na tor Sepang spory pakiet poprawek.
Kimi Antonelli tuż przed czasówką zaprezentował konkurencyjne tempo, uzyskując najlepszy czas trzeciego treningu z przewagą 0,278 sekundy nad drugim Maksem Verstappenem.
Kwalifikacje były już jednak teatrem jednego aktora. Wspomniany Holender był najszybszy w każdej z trzech części czasówki i sięgnął po swoje pierwsze w tym sezonie pole position. Kierowcy Mercedesa zaliczyli zaś rozczarowujący występ - Antonelli i Russell zajęli odpowiednio czwartą i ósmą pozycję.
Bardzo trudno to zrozumieć- powiedział Toto Wolff w rozmowie ze Sky Sports wkrótce po zakończeniu sesji.
W piątek samochód trochę zaskoczył nas swoim zachowaniem - takiego wcześniej nie widzieliśmy. Można by powiedzieć, że jest tu bardzo gorąco, a asfalt jest zupełnie inny, niż na innych torach.
Rano wyglądaliśmy naprawdę dobrze. Wydaje się, że - przynajmniej w przypadku Kimiego - poczyniliśmy krok naprzód pod kątem zrozumienia tego wszystkiego. W kwalifikacjach wróciliśmy jednak do tego, co było wcześniej. Po prostu nie było osiągów.
Austriak zwrócił uwagę na to, że Mercedes tracił na prostych więcej czasu, niż oczekiwano.
Wygląda na to, że trochę się wleczemy, ponieważ to pierwszy raz, gdy tracimy tak dużo czasu na prostych, szczególnie w porównaniu z Maksem.
Przy niskich prędkościach, zwłaszcza w drugim zakręcie, nie jesteśmy w stanie skręcać. Podsterowność jest zbyt duża. Generalnie są to więc rzeczy, których wcześniej nie widzieliśmy.
Pojawiły się sugestie, że Red Bull i Ferrari w sobotni poranek zastosowały 'zasłonę dymną', co zaskoczyło Mercedesa. Wolff nie wierzy jednak w tę teorię i twierdzi, że był to wewnętrzny problem Mercedesa.
Dzieje się coś innego i musimy to zrozumieć- kontynuuje szef zespołu.
Teraz analizujemy dane i zastanawiamy się, bo nadal wierzymy, że poprawki działają. Musimy tylko zrozumieć, dlaczego tak się nie dzieje na tym torze. Spodziewaliśmy się zysku trzech dziesiątych sekundy, a tymczasem tracimy trzy czy cztery.
To pierwszy raz, gdy tracimy tak dużo do czołowej trójki. Zakładam jednak, że znajdziemy rozwiązanie tego problemu.
54-latek nie spodziewa się jednak, że samochód nagle zacznie się spisywać lepiej w warunkach wyścigowych.
Wiecie, nigdy nie mam pozytywnego nastawienia. Nawet gdybyśmy zdobyli pole position z przewagą pięciu dziesiątych, to i tak nie byłbym szczególnie wniebowzięty przed jutrzejszym dniem.
Nie wiem, czego się spodziewać po jutrzejszym wyścigu i tak wysokich temperaturach. Może będzie lepiej, a może będzie gorzej. Wszystko zależy od tego, czy zrozumiemy, co robi ten samochód.
Maciej Wróbel