Verstappen pewnie wygrywa chaotyczny sprint w Singapurze
Koszmar przeżywa Russell, który rozbija bolid już po pierwszym okrążeniu.
10.10.2612:25
163wyświetlenia
Embed from Getty Images
Max Verstappen sięgnął po zwycięstwo w obfitującym w dramaturgię sprincie w Singapurze. Holender skorzystał na koszmarnym błędzie George'a Russella z pierwszego kółka, po czym nie dał się wybić z rytmu do samego końca zmagań. Czołową trójkę uzupełnia dziś duet Ferrari - Lewis Hamilton przed Charlesem Leclerkiem.
Ulewny deszcz, jaki nawiedził tor Marina Bay tuż przed godziną planowanego startu, sprawił, że początek zmagań ponownie mocno się opóźnił - kierowcy wyruszyli do pierwszego okrążenia formującego pół godziny później, niż pierwotnie planowano. Warunki nadal jednak nie należały do najłatwiejszych, gdyż były miejsca na torze zupełnie suche - między innymi okolice dziesiątego zakrętu - jak również takie - jak choćby okolice prostej startowej - w których wciąż było bardzo mokro. Po dwóch okrążeniach formujących kierowcy - wszyscy wyposażeni w opony przejściowe - przystąpili do startu z pól startowych.
Z nieba do piekła w jedno okrążenie - Russell odpada!
Na samym starcie dużo lepszą reakcją od Verstappena popisał się Russell, który błyskawicznie odebrał Holendrowi pierwszą pozycję. Świetny start zaliczył również Lewis Hamilton, który zyskał trzy pozycje i teraz był tuż za Verstappenem, a przed Leclerkiem, Piastrim, Norrisem, Antonellim i Lawsonem. Już po pierwszym kółku doszło jednak do sensacyjnego zwrotu akcji, gdy George Russell obrócił swój samochód w ostatnim zakręcie i odpadł z rywalizacji!
Kierowca Mercedesa najechał na białą linię po zewnętrznej ostatniego zakrętu, po czym uderzył w pit wall. Nie był to jednak jedyny pechowiec początku sobotnich zmagań. W 16. zakręcie zderzyli się ze sobą Sergio Perez i Lance Stroll, a wkrótce potem, jeszcze podczas neutralizacji, z powodu awarii wycofali się również Isack Hadjar i Franco Colapinto. Piruet w piątym zakręcie zaliczył także Arvid Lindblad, ale kierowca Racing Bulls po krótkiej chwili kontynuował jazdę. Tym sposobem po czterech kółkach stawka uszczupliła się aż o pięć bolidów. Samochód bezpieczeństwa powrócił do pit lane na siódmym okrążeniu.
Verstappen chce odczarować Singapur
Tuż po restarcie zaciętą walkę o ósme miejsce stoczyli ze sobą Bearman i Gasly, z której zwycięsko wyszedł kierowca Haasa. Z tyłu stawki zaś doszło do kolejnego incydentu - Alex Albon przegapił punkt dohamowania do 16. zakrętu i uderzył w tył bolidu Gabriela Bortoleto, zaś sam Albon został uderzony w tył przez Valtteriego Bottasa. Cała trójka od razu zawitała do pit lane, ale wyjechał stamtąd już tylko Albon. Na torze pozostało więc już tylko piętnastu kierowców.
Max Verstappen dość pewnie tymczasem prowadził, utrzymując przewagę nad drugim Lewisem Hamiltonem na poziomie niespełna półtorej sekundy. Dwie sekundy za Brytyjczykiem podążał Leclerc, a czwarty, ze stratą kolejnych dwóch sekund do Monakijczyka, był Oscar Piastri. Piąte miejsce utrzymywał Norris, który starał się wywierać presję na zespołowego kolegę. Szósty, bez większych perspektyw na szybki awans, był Antonelli, który narzekał na podsterowność swojego bolidu.
Po przekroczeniu półmetka zmagań Verstappen podkręcił tempo i na trzynastym kółku miał już prawie trzy sekundy przewagi nad Hamiltonem. Wiele więc wskazywało na to, że Holender wreszcie zdoła - przynajmniej w sprincie - odnieść swoje pierwsze zwycięstwo na ulicach Singapuru. Nieco lepiej zaczęło wyglądać także tempo Kimiego Antonellego, który w krótkim okresie zredukował stratę do Norrisa do niespełna 1,5 sekundy. Na pięć kółek przed metą z wyścigu - z powodu uszkodzeń - ostatecznie wycofał się Alex Albon.
Verstappen spokojnie dowozi, McLaren eliminuje się sam
Na ostatnich kółkach Verstappen i Hamilton zupełnie zniknęli z pola widzenia Leclercowi, który pod koniec zmagań mocno narzekał na stan swojego ogumienia. Monakijczyk był tracił niemal dwie sekundy na okrążeniu do Hamiltona i teraz wstrzymywał za sobą Piastriego, Norrisa i Antonellego, którzy tylko czekali na okazję na odebranie kierowcy Ferrari najniższego stopnia podium.
Na ostatnim kółku impas w tej grupie postanowił przerwać Lando Norris, który podjął w piątym zakręcie próbę ataku na Oscara Piastriego. Próba ta okazała się jednak - co najmniej - zbyt optymistyczna. Pomiędzy kierowcami McLarena doszło do kontaktu, w wyniku którego obaj się obrócili, przy czym Piastri wpadł na bariery. Otworzyło to drzwi Antonellemu, który awansował na czwarte miejsce. Skorzystali na tym także Lawson, Bearman i Hulkenberg, zaś Norris kontynuował jazdę dopiero na ósmym miejscu.
Niewzruszony Verstappen przekroczył linię mety na pierwszej pozycji, a tuż za Holendrem uplasowali się Hamilton i Leclerc. Antonelli minimalnie przegrał z Monakijczykiem walkę o trzecią lokatę, podczas gdy świetne piąte miejsce zajął Liam Lawson przed Bearmanem i Hulkenbergiem. Ostatnią punktowaną pozycję zajął Lando Norris, ale nie jest wykluczone, że mistrz świata otrzyma karę czasową za swoją kolizję z partnerem.
Pogoda na koniec sesji:
Temperatura toru: 39,2°C
Temperatura powietrza: 29,7°C
Prędkość wiatru: 7,9 km/h
Wilgotność powietrza: 75,8%
Mokro
Max Verstappen sięgnął po zwycięstwo w obfitującym w dramaturgię sprincie w Singapurze. Holender skorzystał na koszmarnym błędzie George'a Russella z pierwszego kółka, po czym nie dał się wybić z rytmu do samego końca zmagań. Czołową trójkę uzupełnia dziś duet Ferrari - Lewis Hamilton przed Charlesem Leclerkiem.
Ulewny deszcz, jaki nawiedził tor Marina Bay tuż przed godziną planowanego startu, sprawił, że początek zmagań ponownie mocno się opóźnił - kierowcy wyruszyli do pierwszego okrążenia formującego pół godziny później, niż pierwotnie planowano. Warunki nadal jednak nie należały do najłatwiejszych, gdyż były miejsca na torze zupełnie suche - między innymi okolice dziesiątego zakrętu - jak również takie - jak choćby okolice prostej startowej - w których wciąż było bardzo mokro. Po dwóch okrążeniach formujących kierowcy - wszyscy wyposażeni w opony przejściowe - przystąpili do startu z pól startowych.
Z nieba do piekła w jedno okrążenie - Russell odpada!
Na samym starcie dużo lepszą reakcją od Verstappena popisał się Russell, który błyskawicznie odebrał Holendrowi pierwszą pozycję. Świetny start zaliczył również Lewis Hamilton, który zyskał trzy pozycje i teraz był tuż za Verstappenem, a przed Leclerkiem, Piastrim, Norrisem, Antonellim i Lawsonem. Już po pierwszym kółku doszło jednak do sensacyjnego zwrotu akcji, gdy George Russell obrócił swój samochód w ostatnim zakręcie i odpadł z rywalizacji!
Kierowca Mercedesa najechał na białą linię po zewnętrznej ostatniego zakrętu, po czym uderzył w pit wall. Nie był to jednak jedyny pechowiec początku sobotnich zmagań. W 16. zakręcie zderzyli się ze sobą Sergio Perez i Lance Stroll, a wkrótce potem, jeszcze podczas neutralizacji, z powodu awarii wycofali się również Isack Hadjar i Franco Colapinto. Piruet w piątym zakręcie zaliczył także Arvid Lindblad, ale kierowca Racing Bulls po krótkiej chwili kontynuował jazdę. Tym sposobem po czterech kółkach stawka uszczupliła się aż o pięć bolidów. Samochód bezpieczeństwa powrócił do pit lane na siódmym okrążeniu.
Verstappen chce odczarować Singapur
Tuż po restarcie zaciętą walkę o ósme miejsce stoczyli ze sobą Bearman i Gasly, z której zwycięsko wyszedł kierowca Haasa. Z tyłu stawki zaś doszło do kolejnego incydentu - Alex Albon przegapił punkt dohamowania do 16. zakrętu i uderzył w tył bolidu Gabriela Bortoleto, zaś sam Albon został uderzony w tył przez Valtteriego Bottasa. Cała trójka od razu zawitała do pit lane, ale wyjechał stamtąd już tylko Albon. Na torze pozostało więc już tylko piętnastu kierowców.
Max Verstappen dość pewnie tymczasem prowadził, utrzymując przewagę nad drugim Lewisem Hamiltonem na poziomie niespełna półtorej sekundy. Dwie sekundy za Brytyjczykiem podążał Leclerc, a czwarty, ze stratą kolejnych dwóch sekund do Monakijczyka, był Oscar Piastri. Piąte miejsce utrzymywał Norris, który starał się wywierać presję na zespołowego kolegę. Szósty, bez większych perspektyw na szybki awans, był Antonelli, który narzekał na podsterowność swojego bolidu.
Po przekroczeniu półmetka zmagań Verstappen podkręcił tempo i na trzynastym kółku miał już prawie trzy sekundy przewagi nad Hamiltonem. Wiele więc wskazywało na to, że Holender wreszcie zdoła - przynajmniej w sprincie - odnieść swoje pierwsze zwycięstwo na ulicach Singapuru. Nieco lepiej zaczęło wyglądać także tempo Kimiego Antonellego, który w krótkim okresie zredukował stratę do Norrisa do niespełna 1,5 sekundy. Na pięć kółek przed metą z wyścigu - z powodu uszkodzeń - ostatecznie wycofał się Alex Albon.
Verstappen spokojnie dowozi, McLaren eliminuje się sam
Na ostatnich kółkach Verstappen i Hamilton zupełnie zniknęli z pola widzenia Leclercowi, który pod koniec zmagań mocno narzekał na stan swojego ogumienia. Monakijczyk był tracił niemal dwie sekundy na okrążeniu do Hamiltona i teraz wstrzymywał za sobą Piastriego, Norrisa i Antonellego, którzy tylko czekali na okazję na odebranie kierowcy Ferrari najniższego stopnia podium.
Na ostatnim kółku impas w tej grupie postanowił przerwać Lando Norris, który podjął w piątym zakręcie próbę ataku na Oscara Piastriego. Próba ta okazała się jednak - co najmniej - zbyt optymistyczna. Pomiędzy kierowcami McLarena doszło do kontaktu, w wyniku którego obaj się obrócili, przy czym Piastri wpadł na bariery. Otworzyło to drzwi Antonellemu, który awansował na czwarte miejsce. Skorzystali na tym także Lawson, Bearman i Hulkenberg, zaś Norris kontynuował jazdę dopiero na ósmym miejscu.
Niewzruszony Verstappen przekroczył linię mety na pierwszej pozycji, a tuż za Holendrem uplasowali się Hamilton i Leclerc. Antonelli minimalnie przegrał z Monakijczykiem walkę o trzecią lokatę, podczas gdy świetne piąte miejsce zajął Liam Lawson przed Bearmanem i Hulkenbergiem. Ostatnią punktowaną pozycję zajął Lando Norris, ale nie jest wykluczone, że mistrz świata otrzyma karę czasową za swoją kolizję z partnerem.
Pogoda na koniec sesji:
Temperatura toru: 39,2°C
Temperatura powietrza: 29,7°C
Prędkość wiatru: 7,9 km/h
Wilgotność powietrza: 75,8%
Mokro
Maciej Wróbel