Norris broni swojej próby ataku na Piastriego

Aktualny mistrz świata został wezwany do sędziów w związku z incydentem.
10.10.2613:34
Maciej Wróbel
128wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lando Norris jest przekonany, że podjął prawidłową próbę ataku na Oscara Piastriego na finiszu sprintu w Singapurze.

Oscar Piastri i Lando Norris znajdowali się na dobrej drodze do zdobycia co najmniej dziewięciu punktów w sobotnim sprincie na torze Marina Bay. Przez niemal cały dystans kierowcy McLarena plasowali się odpowiednio na czwartym i piątym miejscu, a na ostatnich kółkach byli w stanie naciskać na zmagającego się z zużytym ogumieniem Charlesa Leclerca.

Na ostatnim kółku Norris postanowił zaatakować zespołowego kolegę w piątym zakręcie, co jednak skończyło się kontaktem i posłaniem Piastriego na bariery. Brytyjczyk kontynuował zaś jazdę i ostatecznie finiszował na zaledwie ósmym miejscu. Incydent rzecz jasna przykuł uwagę stewardów, którzy objęli Norrisa dochodzeniem.

Bezpośrednio po zakończeniu rywalizacji Brytyjczyk został zapytany o swoją ocenę na temat tego zdarzenia. Chciałbym najpierw wrócić do tej sytuacji i dokładnie ją przeanalizować - powiedział 26-latek w rozmowie ze Sky Sports.

Dopytywany o to, czy miał w tej sytuacji prawo podjąć próbę ataku, odpowiedział: Miałem… Przepraszam zespół, że jeden z naszych samochodów nie ukończył wyścigu, ale tak jak powiedziałem, resztę przeanalizujemy później.

Oscar Piastri nie zdążył jeszcze obejrzeć powtórki incydentu, gdy rozmawiał z mediami. Bardziej martwiła go ilość pracy, jaka czeka zespół przed kwalifikacjami do Grand Prix. Nie widziałem jeszcze dokładnie, co się wydarzyło. Z mojej perspektywy zajmowaliśmy czwarte i piąte miejsce w sprincie, więc nie jestem tym szczególnie przejęty. Teraz zespół ma oczywiście mnóstwo pracy, żeby naprawić oba samochody. Szkoda, że do tego doszło. - przyznał Piastri.

Opóźnienia spowodowane warunkami pogodowymi przed sprintem doprowadziły tymczasem do przesunięcia zaplanowanej na popołudnie sesji kwalifikacyjnej, co z pewnością będzie na rękę McLarenowi - a także innym zespołom, których kierowcy z różnych przyczyn nie ukończyli sprintu - który będzie mieć więcej czasu na naprawę samochodów.