George Russell dominuje w Grand Prix Sao Paulo

Brytyjczyk odnosi swoje pierwsze zwycięstwo w karierze. Hamilton zapewnia zespołowi dublet.
13.11.2220:50
Maciej Wróbel
3296wyświetlenia
Embed from Getty Images

George Russell odniósł bardzo przekonujące zwycięstwo w niedzielnych zmaganiach na torze Interlagos. Brytyjczyk pewnie przewodził stawce, a jego wygrana zdawała się zupełnie nie być zagrożona na przestrzeni całego dystansu wyścigu. Lewis Hamilton finiszował tuż za zespołowym kolegą zapewniając Mercedesowi dublet, a najniższy stopień podium wywalczył Carlos Sainz.

Sam start miał dość spokojny przebieg. George Russell świetnie ruszył z miejsca, a Lewis Hamilton bezproblemowo utrzymał drugą pozycję. Trzeci jechał Verstappen, a tuż za nim Perez, który musiał się bronić przed Lando Norrisem. Za obchodzącym dziś 23. urodziny Brytyjczykiem podążał duet Ferrari - Leclerc przed Sainzem. Dosłownie kilka chwil później potrzebny był już wyjazd samochodu bezpieczeństwa - powodem była kolizja Kevina Magnussena z Danielem Ricciardo w ósmym zakręcie.

Australijczyk wjechał w tył bolidu Haasa, który obrócił się wokół własnej osi. Ricciardo próbował ominąć samochód bohatera piątkowych kwalifikacji, lecz nie zdołał uniknąć kontaktu i w rezultacie obaj kierowcy musieli wycofać się z wyścigu już na pierwszym okrążeniu. Neutralizację postanowił wykorzystać Williams, który ściągnął Alexa Albona na pierwszy postój - Taj został wyposażony w świeży komplet pośrednich opon. Kierowcy powrócili do walki dopiero na siódmym kółku.

Szalony restart - dwie kolizje w czołówce!


Russell nie miał problemu z utrzymaniem prowadzenia, natomiast za jego plecami próbę ataku w drugim zakręcie na Hamiltona podjął Verstappen. Pomiędzy mistrzami świata doszło do kolizji, w wyniku której Hamilton spadł na siódme miejsce, a Verstappen musiał zjechać do alei serwisowej po nowe przednie skrzydło. To nie był jednak koniec emocji - w szóstym zakręcie Lando Norris uderzył w tył bolidu Charlesa Leclerca, posyłając Monakijczyka na bariery. O dziwo, kierowca Ferrari po odbyciu wizyty w boksach był w stanie jechać dalej, a na tor nie musiał wyjeżdżać samochód bezpieczeństwa.

Wkrótce poinformowano o nałożeniu pięciosekundowych kar na Maksa Verstappena oraz Lando Norrisa. Russell wciąż przewodził stawce, a po zamieszaniu na drugie miejsce awansował Sergio Perez. Czołową trójkę uzupełniał Sainz, a za Hiszpanem podążali Norris, Vettel, Gasly i Hamilton. Ten ostatni szybko wrócił na właściwe tory i po piętnastym okrążeniu był już czwarty po tym jak uporał się z Norrisem. Kierowcę McLarena na siedemnastym kółku wyprzedził także Vettel. Serię postojów w boksach zapoczątkowali tymczasem Fernando Alonso i Guanyu Zhou, którzy ponownie zostali wyposażeni w pośrednie ogumienie.

Mercedes dyktuje tempo


Na 19. okrążeniu jako pierwszy z czołówki u swoich mechaników zameldował się Carlos Sainz. Z prawego tylnego koła bolidu Hiszpana wydobywało się sporo dymu, który wywołała znajdująca się tam zrywka. Mechanicy Ferrari uporali się jednak z tym problemem. Russell tymczasem pewnie dyktował tempo, a po 23. okrążeniach jego przewaga nad drugim Perezem wynosiła już blisko cztery sekundy. Trzy sekundy za kierowcą Red Bulla jechał natomiast Lewis Hamilton. Na 24. kółku Perez jako pierwszy z czołowej trójki zjechał do boksów i otrzymał świeży komplet pośrednich opon.

Po wyjeździe z alei serwisowej Perez na chwilę utknął za Valtterim Bottasem i Lando Norrisem, a na swój pierwszy postój zjechał Russell. Na prowadzenie wysunął się zatem Hamilton, a na 27. kółku po świeże ogumienie zjechał Vettel, który do tego momentu jechał na znakomitej, trzeciej pozycji. Hamilton złożył wizytę u mechaników na 29. okrążeniu i powrócił na tor jako czwarty - za Russellem, Perezem i Sainzem. Piąty był Alonso, a na kolejnych pozycjach plasowali się Bottas, Vettel, Ocon, Gasly i Norris.

Drugą wizytę w boksach na 36. kółku zaliczył Sainz, który zamienił miękkie opony na pośrednie. Kierowca Scuderii szybko zaczął wykręcać dobre czasy okrążeń i stawał się coraz bardziej realnym zagrożeniem dla jadącego na drugiej pozycji Sergio Pereza. Dodatkowo do Meksykanina zbliżał się Hamilton, który w krótkim okresie zmniejszył stratę do kierowcy Red Bulla z trzech sekund do jednej. Pierwszą próbę ataku Hamilton podjął na dojeździe do czwartego zakrętu, lecz Perez był w stanie się obronić. Wobec manewru Brytyjczyka na prostej startowej Meksykanin był już jednak bezsilny, a Hamilton mógł cieszyć się ze zdobycia drugiej pozycji. Na 48. kółku Perez po raz drugi zjechał na zmianę ogumienia.

Okrążenie później zareagować postanowił Mercedes, który ściągnął Hamiltona po miękkie ogumienie. Na kolejnym kółku tak samo postąpiono z Russellem, który powrócił na tor na prowadzeniu, lecz wyjechał zaledwie jedną sekundę przed Sainzem. Kierowca Mercedesa był jednak w stanie szybko oddalić się od Hiszpana. Trzeciemu Hamiltonowi tymczasem udało się utrzymać przed Perezem.

Zepsute urodziny Norrisa, Ferrari wkracza do akcji


Na 52. okrążeniu z wyścigu odpadł Lando Norris, w którego McLarenie posłuszeństwa odmówiła jednostka napędowa. Sędziowie zdecydowali się na wirtualną neutralizację, co wykorzystały Ferrari i Alpine, ściągając Sainza i Alonso po miękkie ogumienie. Proces ściągania McLarena z numerem 4 przeciągał się, przez co na 55. kółku podjęto decyzję o wypuszczeniu samochodu bezpieczeństwa. W najkorzystniejszej sytuacji zdawał znajdować się czwarty w tabeli Sainz, który miał najświeższe opony. Prowadził rzecz jasna wciąż Russell przed Hamiltonem i Perezem.

Sędziowie długo nie podejmowali decyzji o zezwoleniu na oddublowanie się maruderów, przez co neutralizacja potrwała aż do 60. kółka. Po restarcie Russell znów nie miał problemu z utrzymaniem się na pozycji lidera, a za nim jak cień podążał Hamilton. Trzeci Perez momentalnie znalazł się pod presją ze strony Sainza, lecz zdołał odeprzeć pierwsze ataki kierowcy Ferrari. Piąty jechał Leclerc, a za Monakijczykiem znajdował się szarżujący Fernando Alonso, który po restarcie zdołał uporać się z Estebanem Oconem i Valtterim Bottasem.

Perez, który jako jedyny w czołówce korzystał z pośrednich opon, miał ewidentne problemy z utrzymaniem konkurencyjnego tempa i od 63. kółka zaczął tracić kolejne pozycje. Najpierw z kierowcą Red Bulla rozprawił się Carlos Sainz, okrążenie później Charles Leclerc, a na 65. kółku Meksykanina wyprzedził także Fernando Alonso. Teraz za Perezem znajdował się Verstappen, który otrzymał polecenie odebrania punktów Alonso i Leclercowi, co w praktyce oznaczało zezwolenie na wyprzedzenie zespołowego partnera. Perez otrzymał jednak zapewnienie, iż w razie niepowodzenia Holender przepuści go na ostatnim okrążeniu.

Na czele pewnie utrzymywał się duet Mercedesa, który otrzymał od zespołu zezwolenie na walkę. George Russell nie miał jednak zamiaru odpuszczać i nie dawał się zbliżyć Hamiltonowi na mniej niż sekundę. Ostatecznie to młodszy z Brytyjczyków dowiózł wygraną do mety i mógł cieszyć się z pierwszego triumfu w F1. Hamilton finiszował jako drugi i tym sposobem Mercedes nie tylko zdobył upragnione, pierwsze w tym roku zwycięstwo, ale również i dublet. Skład podium uzupełnił Carlos Sainz.

Czwarty, mimo dość silnego uderzenia w bandę na początku wyścigu, dojechał Charles Leclerc. Piąte miejsce wywalczył Alonso, za którym uplasował się Verstappen - Holender ostatecznie zdecydował się nie przepuszczać Pereza, który dojechał siódmy i na jedną rundę przed końcem sezonu zrównał się w punktacji z Leclerkiem. Ostatnie punktowane pozycje zajęli Ocon, Bottas i Stroll.

Pogoda na koniec sesji:
Temperatura toru: 37,7°C
Temperatura powietrza: 20,9°C
Prędkość wiatru: 2 m/s
Wilgotność powietrza: 85%
Sucho