Ferrari wygrywa na Monzy po dziewięciu latach przerwy

Tifosi mogą dziś świętować dzięki Charlesowi Leclercowi
08.09.1916:51
Łukasz Godula
2815wyświetlenia

Grand Prix Włoch to w ostatnich latach tradycyjny koniec europejskiej części sezonu. Nie da się ukryć, że dobór toru na taką okazję jest perfekcyjny. Monza to legenda, a w ostatnim dziesięcioleciu kibice Ferrari rok po roku musieli obchodzić się smakiem. Mercedes brutalnie weryfikował marzenia Tifosi. Do dziś, gdyż Charles Leclerc postanowił przerwać niemoc Vettela, który ponownie dziś nie wytrzymał presji.

Na czele spokój, Vettel zaczyna katastrofalny wyścig


Start wyścigu nie zmienił układu na czele, choć Hamilton ruszył bardzo dobrze i Leclerc musiał się bronić przed jego atakiem w pierwszym zakręcie. Bottas również próbował ugrać swoje jadąc po zewnętrznej, ale nic z tego nie wyszło i czołówka pojechała dalej. Nieco za plecami czołowej trójki Vettel został wyprzedzony przez Hulkenberga i można powiedzieć, że był to zwiastun kłopotów dzisiejszego dnia dla Niemca.

Kierowca Ferrari odzyskał czwarte miejsce, a w tym czasie u mechaników zjawił się Verstappen, by zmienić skrzydło po kontakcie podczas zamieszania w tyle stawki. Do ciekawej walki doszło również pomiędzy Sainzem i Albonem, z której ostatecznie górą wyszedł Sainz, ostro traktując rywala w drugim Lesmo. Ricciardo chwilę później wyprzedził Hulkenberga i zaczął budować przewagę nad partnerem zespołowym.

Vettel odchodzi w niepamięć po własnym błędzie


Na szóstym kółku doszło do dramatu w kwestii Vettela. Niemiec popełnił dość szkolny błąd w Ascari, obrócił się i wyjechał na pobocze. Powracając na tor niemal wjechał w Strolla, który przejechał po jego skrzydle. Stroll tymczasem niemal wjechał w Gasly'ego wracając z pobocza. Obaj otrzymali kary za te incydenty, jednak dla Vettela było to 10 sekundowe stop/go, a dla Strolla przejazd przez aleję serwisową.

Vettel zmienił jeszcze przed karą skrzydło i właściwie jego wyścig się skończył. W czołówce różnice były niezwykle małe, a z tyło powoli przebijał się Verstappen i Norris. Pierwszy do mechaników zjechał Hamilton i na 20. okrążeniu założył pośrednie opony. Kółko później zjechał Leclerc, jednak Ferrari postawiło na twardą mieszankę. Bottas pozostał dość długo na torze i dopiero na 28. rundzie zmienił ogumienie. Na tym samym okrążeniu zjechał Sainz, jednak mechanicy McLarena nie popisali się i wypuścili Hiszpana z niedokręconym kołem, kończąc jego udział w rywalizacji. Spowodowało to wirtualną neutralizację.

Usterki i walka o zwycięstwo


Kolejną ofiarą usterki był Kwiat, który na trzydziestym okrążeniu tuż po wyjeździe z alei serwisowej musiał zatrzymać się na trawie. Tutaj również zdecydowano się na wirtualną neutralizację. Po tych incydentach rozpoczęła się walka o zwycięstwo pomiędzy Leclerkiem, a Mercedesami. Najpierw naciskał na Monakijczyka Hamilton. Leclerc nawet musiał się bronić wyjazdem na pobocze w pierwszej szykanie, za co dostał biało-czarną flagę.

Ostatecznie jednak to Hamilton popełnił większy błąd i wypadł poza tor, ustępując Bottasowi. Fin miał świeższe opony od Anglika, więc zapowiadało to ostrą walkę o najwyższy stopień podium. Bottas próbował dojść Leclerca, jednak zabrakło agresji, skupienia i woli walki. Typowo dla siebie popełnił kilka błędów, wykluczając się z zasięgu DRS i możliwości walki. Ostatecznie Leclerc spokojnie dowiózł zwycięstwo do mety, wprawiając w euforię tłumy kibiców.

Ostatnie dwa tygodnie dla Charlesa Leclerca wyznaczyły nową część kariery. Stłamszony dziś Vettel może już się nie podnieść w tym sezonie, a na wyraźnego kierowcę numer jeden wyrasta 21-latek. W kolejnych rundach Ferrari nie będzie miało łatwo wygrać ponownie, ale dwa zwycięstwa Leclerca zdecydowanie ocierają łzy w obozie Ferrari. Tymczasem Monza zapewniła godne pożegnanie Europy. Czas na rundy zamorskie!

Pogoda na koniec sesji:
Temperatura toru: 33°C
Temperatura powietrza: 22°C
Prędkość wiatru: 2,1 m/s
Wilgotność powietrza: 48%
Sucho