Hamilton wygrywa Grand Prix Węgier

Anglikowi nie zagroziło dziś nic, ani rywale, ani pogoda.
19.07.2016:51
Łukasz Godula
1658wyświetlenia

Europejska część sezonu, która w tym roku może być niezwykle długa, nie zwalnia. Kolejny wyścig tydzień po tygodniu wypada na Hungaroringu, który nieco pozazdrościł Red Bull Ringowi emocji, gdyż niedzielny wyścig rozpoczął się na mokrej nawierzchni, co spowodowało niemały chaos.

Dramaty tuż przed startem


Jeszcze przed startem wyścigu doszło do dramatu w zespole Red Bulla. Max Verstappen wyjechał z garażu na przejściowych oponach, ale zaskoczył go brak przyczepności i rozbił przednie skrzydło z lewym zawieszeniem uderzając w bandę. Mechanicy na polach startowych łapali się za głowę, bo wiedzieli jak trudne zadanie ich czeka. Ostatecznie świetnie uporali się z zadaniem wymiany zawieszenie i Max mógł wystartować w GP Węgier.

Start zgodnie z przewidywaniami obfitował w akcje, ale nie w kolizje, co tym bardziej mogło cieszyć. Hamilton ruszył spokojnie, ale za jego plecami świetnie ruszył Verstappen, a Bottas popełnił falstart, zatrzymał się i znowu ruszył, co pozbawiło go kilku pozycji. Na drugą lokatę wskoczył Stroll, a jego partner zespołowy spadł, podobnie jak Norris.

Natychmiastowa zmiana na gładkie opony


Szybko okazało się, że tor bardzo szybko przesycha, przez co praktycznie połowa stawki już na trzecim kółku zjechała po nowe gładkie opony. Druga połowa zrobiła to na kolejnej rundzie. W tym wszystkim wygrał Haas, który opony zmienił na starcie, nie ustawiając się na gridzie, a wymieniając przjeściówki na slicki. Dzięki takiej strategii Magnussen i Grosjean znaleźli się na trzeicm i czwartym miejscu. Na czele ciągle był Hamilton. Pechowo dla McLarena kolejny raz Sainz zaliczył bardzo długi postój. Obaj pomarańczowi wypadli daleko poza czołową dziesiątkę.

Bottas mozolnie zaczął odrabiać stracone pozycje wyprzedzając kierowców Haasa, tuż po tym, gdy zrobił to Stroll. Po tych manewrach Finowi przyszło przez bardzo długi czas podążać za Kanadyjczykiem. Nieco dalej Albo naciskał na kierowców Ferrari i po wygranej batalii z Leclerkiem doprowadził do wyczerpania się miękkiej mieszanki w samochodzie Monakijczyka. Ferrari czekało na deszcz, który miał się pojawić lada chwila, ale opony były już zbyt zużyte i musieli założyć nowy komplet, tym razem twardych gum. W tym czasie swoją przygodę ze ściganiem zakończył Gasly, który zjechał do mechaników z pożarem silnika. Na szczęście udało się go łatwo opanować.

Będzie padać?


Kolejne okrążenia były naprzemiennymi komunikatami inżynierów o nadchodzących opadach oraz kierowców o zużytych oponach. Pierwszym, który nie wytrzymał czekania, a jechał na pośredniej mieszance, był Vettel. Niemiec również założył twarde opony. Leclerc po zmianie opon wylądował za Norrisem i wydawało się, że szybko się z nim upora, ale Anglik stawiał mocny opór i przez kolejne kółka nie dawał się wyprzedzić. Ostatecznie udało się wyprzedzić McLarena na 33 okrążeniu.

Podczas dalszego oczekiwania na deszcz z Grosjeanem uporał się Ricciardo, a swojej szansy upatrywał też Sainz. Chwilę po tym Bottas również postanowił włożyć prognozy między bajki i zjechał po kolejny komplet pośrednich opon. Tymczasem Sainz również uporał się z Grosjeanem.

Nie będzie padać


Po tym manewrze większość stawki miała już jasność, że opady nie nadejdą w formie większej niż pojedyncze krople. Dlatego też rozpoczęły się gromadne zjazdy. Ponownie dobrym wyczuciem czasu wykazał się Haas, dzięki czemu Magnussen mógł jechać na ósmej pozycji.

Perez, jadący za Magnussenem uporał się z nim w kilka kółek, ale Leclerc już nie był w stanie wykonać tak szybkiego progresu. Na przodzie stawki na postojach zyskał Bottas, wyprzedzając Strolla i rozpoczął pogoń za Verstappenem. Długo na torze pozostał Sainz, a jechał dłużej Ricciardo. Austrlaijczyk po postoju wyjechał przed Leclerkiem, na dziewiątej pozycji. Sainz był jedenasty.

Bezowocna pogoń Bottasa


Gdy Bottas doszedł już do Verstappena okazało się, że opony raczej już nie pozwalają na walkę. Mercedes podjął więc decyzję o założeniu świeżego kompletu twardych opon na 50. okrążeniu. Fin tym samym ruszył w kolejną pogoń, a z "darmowego" postoju skorzystał również Stroll w obawie o swoje opony. Bardzo długą walkę stoczył Leclerc z Sainzem, ale Hiszpan w końcu uporał się z Ferrari na dziewięć kółek przed metą.

Mercedes chciał grać dziś jak najbezpieczniej, dlatego u Lewisa zmieniono opony na miekkie tuż przed metą. Bottas ciągle gonił Verstappena, ale błysk Fina jak zwykle nie był zbyt jaskrawy. Zdecydowanie skuteczniej jechał Albon, który na trzy okrażenia przed metą uporał się z Vettelem i zgarnął piątą lokatę. Bottas dojechał do Verstappena, ale nie miał najmniejszych szans na atak, gdyż została mu tylko jedna okazja, na ostatnim kółku. Tym samym drugie miejsce powędrowało do Holendra. Za podium uplasował się Stroll, przed Albonem i Vettelem, który zaś skutecznie powstrzymał Pereza, przed Ricciardo Magnussenem i Sainzem, który zgarnął dziś ostatni punkt.

Pogoda po początkowych przetasowaniach, niestety trochę nas zawiodła, przez co akcji nie było tyle, ile byśmy życzyli sobie po tak ładnych rundach w Austrii. Hamilton tymczasem potwierdza swoją dominację i właściwie brak rywali w walce o tegoroczne mistrzostwo.

Pogoda na koniec sesji:
Temperatura toru: 29°C
Temperatura powietrza: 20°C
Prędkość wiatru: 1,6 m/s
Wilgotność powietrza: 78%
Sucho