Verstappen wygrywa kuriozalny wyścig o GP Australii

Sędziowie podejmowali dziś niezrozumiałe decyzje o czerwonych flagach.
02.04.2309:37
Łukasz Godula
4753wyświetlenia

Tegoroczne weekend w Australii nie rozpieszczała Formuły 1. Jednak tak zmienne warunki zawsze są dobre dla fanów, gdyż wprowadzają element niepewności dla zespołów i niewiadome w kontekście tempa wyścigowego. Nie inaczej było dzisiaj, Albert Park ponownie uraczył nas ściganiem na najwyższym poziomie niestety z emocjami, które obudziły każdego fana. Nie były to jednak emocje, których chcielibyśmy doświadczać w F1.

Mercedesy chcą walczyć o wygraną


Już na starcie zaczęło się bardzo ciekawie, gdyż Max Verstappen nieco spóźnił ruszenie z miejsca, co bezlitości wykorzystał George Russell. W następnych zakrętach krew poczuł Lewis Hamilton i w ostrym manewrze wyszedł na drugą pozycję. W tym samym czasie Charles Leclerc zawadził o koło Lance'a Strolla i wypadł z trasy w pułapkę żwirową. Po chwili sędziowie zdecydowali się na ogłoszenie neutralizacji, by uprzątnąć Ferrari. Sam zainteresowany powiedział jedynie do zespołu "to tyle".

Porządkowi szybko uporali się z samochodem i ściganie wznowiono po trzecim kółku. Verstappen od razu naciskał na Hamiltona, ale po chwili również on zaczął naciskać na Russella. Walka trwała w najlepsze, gdy nagle błąd popełnił Alex Albon i wypadł z toru, delikatnie uszkadzając barierę, ale znacznie bardziej swój samochód. Neutralizacja została ogłoszona od razu, co skłoniło do zjazdu po świeże opony Russella i Carlosa Sainza. Po chwili okazało się, że była to fatalna decyzja, gdyż nie do końca wiadomo dlaczego ogłoszono czerwoną flagę.

Powrót po pierwszej czerwonej fladze


Przerwa nie trwała długo i kierowcy po chwili wyjechali, by odbyć kolejny start z gridu. Jak można się było spodziewać zawodnicy skorzystali z prawa do wymiany opon. Podczas okrążenia wyjazdowego Hamilton na tyle zwolnił stawkę, że niemal doprowadziło to do kolizji za jego plecami, jak się potem okazało, nie zasłużył ten manewr na karę.

Verstappen ponownie nie ruszył z miejsca idealnie, ale nie poniósł tego konsekwencji, Alonso nie był w stanie go zaatakować. Holender za to po chwili wskoczył na ogon Hamiltona i wykorzystał niesamowitą prędkość swojej maszyny na prostych. Tym samym mieliśmy nowego lidera wyścigu. Kierowcy którzy pechowo wymienili opony przed czerwoną flagą odrabiali straty. McLaren dzielnie walczył o punkty, ale ich maszyna miała problem z wyprzedzeniem kogokolwiek. Z tyłu Perez stracił na starcie ale przypuszczał piękne manewry wyprzedzania i zdobywał kolejne pozycje.

Na osiemnastym okrążeniu ducha wyzionął silnik w samochodzie Russella. Anglik zatrzymał się jednak na końcu pit lane, a porządkowi szybko ugasili pożar. Sędziowie tym razem zdecydowali się tylko na wirtualną neutralizację.. Na kolejnych okrążeniach Perez wszedł do czołowej dziesiątki, a Sainz wyprzedził Gasly'ego, obejmując czwartą pozycję. Ferrari jednak musiało się dość mocno bronić po tym manewrze, gdyż tempo u Hiszpana nie było zbyt dobre.

Kuriozalna końcówka


Kolejne okrążenia nie należały do zbyt emocjonujących, poza przebijaniem się Pereza i walką Norrisa z Hulkenbergiem. Atmosferę postanowił podgrzać Magnussen, uderzając tylnym prawym kołem w ścianę na wyjściu z pierwszego zakrętu. Odpadła mu cała opona, a samochód zatrzymał w bezpiecznym miejscu. Sędziowie jednak nie do końca wiedzieli co zrobić z ogumieniem leżącym na środku toru. Dwa okrążenia za samochodem bezpieczeństwa nie przyniosły odpowiedzi. No może poza jedną - ogłoszono kolejną czerwoną flagę.

Doprowadziło to do kolejnego startu zatrzymanego, który miał dać 2 okrążenia walki. Na starcie doszło do ogromnego chaosu. Sainz wystartował bardzo wolno, o wiele lepiej Gasly, jednak doszło do reakcji łacuchowej. Sainz zawadził o Alonso, Gasly przestrzelił hamowanie, a do tego za nimi Ocon nie zdołał uniknąć partnera zespołowego wracającego na tor i obaj roztrzaskali się o ścianę. Perez musiał ratować się wyjazdem na trawę i spadł na tył stawki. Cało z tej farsy wyszło zaledwie 12 samochodów.

Chaos był tak ogromny, że FIA zdecydowała o wznowieniu wyścigu za samochodem bezpieczeństwa, ale z układem stawki sprzed poprzedniego startu. Oznaczało to przywrócenie Alonso na trzecie miejsce. Sainz za to otrzymał karę za spowodowanie kolizji (5 sekund doliczone do czasu wyścigu). Kolejność restartu prezentowała się następująco: Verstappen, Hamilton, Alonso, Sainz, Stroll, Perez, Norris, Hulkenberg, Piastri, Zhou. Kolejność nie mogła się zmienić, bo restart był po prostu przejazdem jednego kółka za SC. Wyjątkiem było relegowanie Sainza poza czołową dziesiątkę w związku z karą.

Trudno było zrozumieć dzisiejsze decyzje FIA, jednak po wyścigu z pewnością odbędzie się wiele dyskusji na ten temat. Postaramy się na bieżąco relacjonować i tłumaczyć w kolejnych wiadomościach co się dzisiaj wydarzyło na torze Albert Park.

Pogoda na koniec sesji:
Temperatura toru: 29°C
Temperatura powietrza: 17°C
Prędkość wiatru: 0,3 m/s
Wilgotność powietrza: 57%
Sucho