Mercedes nie zamierza faworyzować Antonellego w walce o tytuł

Według zespołu, priorytetem pozostaje maksymalizacja wyników obu samochodów.
18.08.2616:41
Karol Kos
35wyświetlenia
Embed from Getty Images

Mercedes nie zamierza na razie ustanawiać Kimiego Antonellego kierowcą numer jeden w walce o mistrzostwo świata. Mimo wyraźnej przewagi Włocha nad George'em Russellem i rosnącego zagrożenia ze strony Lewisa Hamiltona, zespół uważa, że na takie decyzje jest zdecydowanie za wcześnie.

Ekipa z Brackley zdominowała początek nowej ery Formuły 1, odnosząc osiem zwycięstw w pierwszych jedenastu wyścigach sezonu. Na dwanaście rund przed końcem Mercedes ma 72 punkty przewagi nad Ferrari w klasyfikacji konstruktorów.

Aż sześć z tych zwycięstw odniósł Antonelli. 19-latek prowadzi w klasyfikacji kierowców z przewagą 50 punktów nad Hamiltonem oraz 59 nad Russellem, który przed rozpoczęciem sezonu był uznawany za jednego z głównych kandydatów do mistrzostwa. Sytuacja Brytyjczyka sprawiła, że pojawiły się sugestie, aby Mercedes zaczął koncentrować swoje działania na Antonellim. Zespół nie zamierza jednak na razie wprowadzać podobnego podziału.

Jeżeli Mercedes może wygrać wyścig, Mercedes musi go wygrać. To jest najważniejsze. Zespół jest na pierwszym miejscu, a mistrzostwo konstruktorów pozostaje naszym głównym celem - powiedział zastępca szefa zespołu Bradley Lord.

Mercedes nie chce powtarzać sytuacji McLarena z poprzedniego sezonu, ale jednocześnie uważa, że do końca mistrzostw pozostało zbyt wiele czasu, aby już teraz podporządkowywać strategię jednemu zawodnikowi. Widzieliśmy już w tym sezonie, jak szybko może zmienić się sytuacja. W pewnym momencie pisano, że mistrzostwo może wygrać tylko jeden kierowca, a trzy wyścigi później obraz wyglądał zupełnie inaczej. Jest zdecydowanie za wcześnie, żeby w ogóle myśleć o faworyzowaniu kogokolwiek - zaznaczył Lord.

Chcemy zdobyć oba tytuły. Największą szansę damy sobie wtedy, gdy oba samochody będą jak najczęściej dojeżdżały do mety na możliwie najwyższych pozycjach. Nie ma dla nas znaczenia, który z naszych kierowców wygra. Jeśli jeden z nich jest w danym wyścigu szybszy, chcemy umożliwić mu zwycięstwo - uzupełnił.

Przed rozpoczęciem sezonu to Russell miał być naturalnym liderem Mercedesa. Brytyjczyk zdecydowanie pokonał Antonellego w jego debiutanckim sezonie 2025 i zakończył mistrzostwa na czwartym miejscu. Tegoroczna kampania rozpoczęła się dla niego znakomicie, od zwycięstwa w Australii, ale później seria problemów mocno utrudniła mu walkę o punkty. W Chinach awaria samochodu wpłynęła na jego wynik w kwalifikacjach, w Japonii zaszkodził mu niekorzystny moment wyjazdu samochodu bezpieczeństwa, a w Montrealu awaria silnika pozbawiła go prowadzenia i prawdopodobnego zwycięstwa.

Problemy pojawiły się również w Monako, natomiast na Hungaroringu uruchomienie systemu zapobiegającego zgaśnięciu silnika podczas startu zepchnęło Russella na koniec stawki. Lord przyznał, że kolejne niepowodzenia mogą być szczególnie trudne dla kierowcy, od którego przed sezonem oczekiwano walki o mistrzostwo.

Nie należy lekceważyć tego, jak trudne jest dla kierowcy ciągłe słuchanie pytań: «Byłeś faworytem, co się dzieje, dlaczego nie spełniasz oczekiwań?». Czasami może to motywować, ale może również stać się kolejnym wyzwaniem, z którym trzeba sobie poradzić.

George doskonale wie, że może nie znajdować się dokładnie w takim miejscu, w jakim chciałby być, ale nadal walczy o mistrzostwo świata. Dla każdego kierowcy jest to najważniejszy cel. My jako zespół jesteśmy całkowicie skoncentrowani na zdobyciu mistrzostwa konstruktorów po raz pierwszy od kilku sezonów, a George ma do odegrania w tej walce ogromną rolę - podsumował Lord.