Antonelli: Jechałem dziś jak moja babcia

20-latek tłumaczy, że w wyścigu w Baku postanowił obrać bardziej zachowawcze podejście.
26.09.2618:12
Maciej Wróbel
86wyświetlenia
Embed from Getty Images

Andrea Kimi Antonelli wyjaśnił swoje ostrożne podejście do ulicznego wyścigu w Baku, w którym po starcie z szesnastego pola zdołał wywalczyć piątą pozycję.

Po uderzeniu w barierę podczas kwalifikacji Antonelli po raz drugi w ciągu zaledwie trzech weekendów musiał rozpoczynać wyścig z odległej pozycji. Choć liczący sześć kilometrów tor Baku City Circuit oferuje zdecydowanie więcej możliwości wyprzedzania niż obiekt w Madrycie, Antonelli zdawał sobie sprawę, że powtórzenie znakomitego występu z Monzy będzie w najlepszym przypadku niezwykle trudnym zadaniem.

Na wymagającym ulicznym torze Antonelli obrał ostrożne podejście i stopniowo wyprzedzał kierowców środka stawki. Do 31. kółka zdołał awansować na ósme miejsce, zanim wypadek Alexandra Albona wywołał pierwszą w tym wyścigu neutralizację.

Antonelli wcześniej skorzystał już na wypadnięciu Lando Norrisa w pierwszym zakręcie, a neutralizacja dała mu kolejną szansę na odrobienie strat, ponieważ zbliżyła do siebie całą stawkę. 20-latek otrzymał dodatkową pomoc, gdy Franco Colapinto wyeliminował z rywalizacji Norrisa oraz Gasly'ego, a kierowca Mercedesa zdołał z grubsza uniknąć zamieszania i kontynuował jazdę.

Otworzyło to Antonellemu drogę do walki z kierowcą Ferrari, Lewisem Hamiltonem. Ostatecznie Mercedes przekroczył linię mety na piątym miejscu, kończąc trudny weekend udaną próbą ograniczenia strat.

Po wyścigu Antonelli przyznał, że jechał ostrożnie jak jego babcia, starając się zminimalizować stratę punktową do zwycięskiego zespołowego partnera, George'a Russella. Dziś jechałem trochę jak moja babcia, po prostu w trybie minimalizowania strat - powiedział lider mistrzostw świata.

Wiecie, po prostu nie podejmowałem ryzyka. Zanim wykonałem jakikolwiek manewr, upewniałem się, że rzeczywiście mogę go przeprowadzić.

Choć Antonelli nie ucierpiał w wyniku kolizji duetu Alpine z Norrisem, to jednak zaliczył kontakt z Oliverem Bearmanem. Po restarcie miałem poważne uszkodzenia podłogi. Cała lewa strona została uszkodzona w wyniku kontaktu. Od tego momentu prowadzenie samochodu było bardzo nieprzewidywalne.

Nadal próbowałem walczyć o czwarte miejsce, ale ostatecznie to jeden z tych dni, kiedy trzeba być zadowolonym z piątej pozycji. Zobaczyłem, jak Alpine blokuje koła, i natychmiast odpuściłem. Przygotowywałem się do wykonania manewru, ale oczywiście nie zauważyłem, że Ollie tak szybko nadjeżdża od wewnętrznej.

Miałem szczęście, że udało mi się z tego wyjść, ale już mniej szczęścia, jeśli chodzi o to, jak duże uszkodzenia się pojawiły.

Po trudnym weekendzie, podczas którego w treningu doszło do wycieku hydrauliki, a w kwalifikacjach do wypadku, Antonelli był rozczarowany również własnym występem. To właśnie brak odpowiedniego tempa i rytmu sprawił, że podczas wyścigu zdecydował się na bardziej zachowawczą jazdę.

Gdybym miał takie samo tempo jak w Monzy czy podczas wcześniejszych wyścigów, wyglądałoby to inaczej - kontynuuje Włoch. Po prostu zaatakowałbym na całego. Dziś jednak bardzo szybko zdałem sobie sprawę, że znacznie trudniej było wyprzedzać, kiedy jedziesz w grupie samochodów, z których wszystkie korzystają z DRS-u. Poza tym, nie miałem takiego tempa jak wcześniej.

Moje podejście bardzo szybko się zmieniło. Poza tym, kiedy widzisz, jak wiele osób popełnia błędy, naturalnie trochę odpuszczasz. Dziś po prostu korzystałem z błędów innych i dzięki temu przesuwałem się do przodu - zakończył 20-latek.