Arrivabene: Leclerc w Meksyku zrobił z siebie głupka
Sky Italia informuje, że John Elkann zaczyna się irytować "kumulacją" straconych szans.
05.11.2609:03
154wyświetlenia
Embed from Getty Images
Były szef Ferrari - Maurizio Arrivabene, w bardzo ostrych słowach wypowiedział się na temat postawy Charlesa Leclerca w Grand Prix Meksyku.
Monakijczyk na starcie wyścigu w Mexico City podjął walkę z prowadzącym partnerem Lewisem Hamiltonem. Atak na Brytyjczyku w czwartym zakręcie zakończył się błędem 29-latka, który ściął całą sekwencję wiraży i otrzymał karę czasową. Z kolei Hamilton skupiony na defensywie wyjechał zbyt szeroko, co wykorzystał Max Verstappen do udanego manewru i w rezultacie objęcia prowadzenia na dalszym etapie zmagań.
Postawa Leclerca spotkała się z otwartą krytyką ze strony partnera, który stwierdził, iż tego typu zachowania są
Teraz na temat wydarzeń z Meksyku głos zabrał były szef Scuderii - Maurizio Arrivabene, który wskazuje na Leclerca jako winnego utraty wygranej.
Według informacji Sky Italia, wydarzenia z Grand Prix Meksyku miały szczególnie zirytować prezesa Grupy Stellantis - Johna Elkanna. 50-latek miał zwrócić uwagę na
Były szef Ferrari - Maurizio Arrivabene, w bardzo ostrych słowach wypowiedział się na temat postawy Charlesa Leclerca w Grand Prix Meksyku.
Monakijczyk na starcie wyścigu w Mexico City podjął walkę z prowadzącym partnerem Lewisem Hamiltonem. Atak na Brytyjczyku w czwartym zakręcie zakończył się błędem 29-latka, który ściął całą sekwencję wiraży i otrzymał karę czasową. Z kolei Hamilton skupiony na defensywie wyjechał zbyt szeroko, co wykorzystał Max Verstappen do udanego manewru i w rezultacie objęcia prowadzenia na dalszym etapie zmagań.
Postawa Leclerca spotkała się z otwartą krytyką ze strony partnera, który stwierdził, iż tego typu zachowania są
kwestią jego mentalności. Z kolei szef Ferrari - Frederic Vasseur, wezwał swoich kierowców do okazywania sobie
większego szacunku na torze.
Teraz na temat wydarzeń z Meksyku głos zabrał były szef Scuderii - Maurizio Arrivabene, który wskazuje na Leclerca jako winnego utraty wygranej.
Nie możemy zapomnieć, że to Leclerc podjął walkę z Hamiltonem, który dysponuje ogromnym doświadczeniem i jest naprawdę bystrym kierowcą. Obaj zbyt późno zahamowali w kluczowym momencie, ale to Lewis pozostał na torze, podczas gdy Leclerc zrobił z siebie głupka. Mają dwóch kierowców w jednym garażu, ale posiadają dwa oddzielne obozy. W takiej sytuacji szef musi być szefem, a kierowca musi być kierowcą. Oni tylko wykonują pracę dla Ferrari, koniec kropka- stwierdził Włoch, który kierował zespołem w latach 2015-2018.
Według informacji Sky Italia, wydarzenia z Grand Prix Meksyku miały szczególnie zirytować prezesa Grupy Stellantis - Johna Elkanna. 50-latek miał zwrócić uwagę na
kumulację utraconych szans, co odnosi się do podobnej sytuacji z wyścigu na torze Monza, gdzie Hamilton przyciśnięty na starcie podczas walki z Leclerkiem znalazł się poza torem.
Mateusz Szymkiewicz