Hadjar: Incydent z pierwszego okrążenia to poniekąd moja wina
Francuz mimo trudnego wyścigu zdobył w Meksyku dwa punkty.
03.11.2616:16
10wyświetlenia
Embed from Getty Images
Isack Hadjar przyznał, że częściowo obwinia się za kolizję z George'em Russellem podczas Grand Prix Meksyku. Choć to kierowca Mercedesa został ukarany za spowodowanie incydentu, Francuz uważa, że mógł uniknąć całej sytuacji, gdyby dzień wcześniej uzyskał lepszy wynik w kwalifikacjach.
Hadjar rozpoczął wyścig z siódmego pola, trzy pozycje za zespołowym partnerem Maksem Verstappenem. Po udanym starcie awansował na piąte miejsce, jednak już na pierwszym okrążeniu doszło do kontaktu z Russellem. Brytyjczyk próbował utrzymać się po wewnętrznej stronie szóstego zakrętu, doprowadzając do obrócenia samochodu Red Bulla.
Russell otrzymał za kolizję karę dziesięciu sekund. Hadjar spadł natomiast na ostatnią, 22. pozycję, a jego samochód doznał niewielkich uszkodzeń podłogi. Już na siódmym okrążeniu Francuz zjechał do alei serwisowej, rozpoczynając odrabianie strat. Kierowca Red Bulla stopniowo przebijał się przez stawkę, wyprzedzając między innymi Valtteriego Bottasa, Ryo Hirakawę, Carlosa Sainza i Sergio Pereza. Jego sytuację skomplikował jednak kolejny pit stop, wykonany tuż przed neutralizacją i późniejszym przerwaniem wyścigu.
Hadjar podkreślił, że tempo samochodu pozwalało mu myśleć o znacznie lepszym wyniku.
Hadjar przekroczył linię mety na dwunastym miejscu, ale po karach nałożonych na Oscara Piastriego, Pierre'a Gasly'ego i Franco Colapinto awansował na dziewiątą pozycję, zdobywając dwa punkty.
Francuz przyznał, że jednym z niewielu pozytywów weekendu były udane starty. Zarówno na początku wyścigu, jak i po jego wznowieniu dobrze ruszył z miejsca.
Isack Hadjar przyznał, że częściowo obwinia się za kolizję z George'em Russellem podczas Grand Prix Meksyku. Choć to kierowca Mercedesa został ukarany za spowodowanie incydentu, Francuz uważa, że mógł uniknąć całej sytuacji, gdyby dzień wcześniej uzyskał lepszy wynik w kwalifikacjach.
Hadjar rozpoczął wyścig z siódmego pola, trzy pozycje za zespołowym partnerem Maksem Verstappenem. Po udanym starcie awansował na piąte miejsce, jednak już na pierwszym okrążeniu doszło do kontaktu z Russellem. Brytyjczyk próbował utrzymać się po wewnętrznej stronie szóstego zakrętu, doprowadzając do obrócenia samochodu Red Bulla.
Szkoda, bo szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że George będzie próbował wcisnąć się w szóstym zakręcie. Miałem pełne prawo do tego zakrętu. Wiedziałem, że tam jest, ale ostatecznie nie powinienem był mu ufać. Takie rzeczy się zdarzają, choć ten incydent całkowicie zrujnował mój wyścig.
Szczerze mówiąc, uważam, że to moja wina, iż doszło do tego incydentu na pierwszym okrążeniu. Gdybym wykonał lepszą pracę dzień wcześniej, nie startowałbym z siódmego miejsca. Być może walczylibyśmy o coś więcej niż podium i w ogóle nie spotkałbym George'a na swojej drodze. Muszę lepiej wykorzystywać swoje szanse- relacjonował Hadjar.
Russell otrzymał za kolizję karę dziesięciu sekund. Hadjar spadł natomiast na ostatnią, 22. pozycję, a jego samochód doznał niewielkich uszkodzeń podłogi. Już na siódmym okrążeniu Francuz zjechał do alei serwisowej, rozpoczynając odrabianie strat. Kierowca Red Bulla stopniowo przebijał się przez stawkę, wyprzedzając między innymi Valtteriego Bottasa, Ryo Hirakawę, Carlosa Sainza i Sergio Pereza. Jego sytuację skomplikował jednak kolejny pit stop, wykonany tuż przed neutralizacją i późniejszym przerwaniem wyścigu.
Hadjar podkreślił, że tempo samochodu pozwalało mu myśleć o znacznie lepszym wyniku.
Na pośrednich oponach mieliśmy dobre tempo, ilekroć tylko jechałem w czystym powietrzu. Po zmianie na miękkie przejechałem zaledwie dwa okrążenia przed neutralizacją i czerwoną flagą, ale samochód był naprawdę szybki. Na pierwszym okrążeniu pomyślałem, że mam szansę na podium. Chwilę później wszystko się skończyło.
Wszyscy mają tryb jazdy na prostych. Tworzy się po prostu pociąg samochodów i właściwie nie ma jak wyprzedzać. Bardzo się męczyłem, choć stoczyłem świetną walkę z Checo. Hamował bardzo późno, a ja nie byłem w stanie się do niego zbliżyć. To było niezwykle trudne.
Meksyk nigdy nie był torem, na którym łatwo się wyprzedzało. Przy tych temperaturach i wysokości nad poziomem morza wszystko zaczyna się przegrzewać, kiedy jedziesz za innym samochodem- dodał.
Hadjar przekroczył linię mety na dwunastym miejscu, ale po karach nałożonych na Oscara Piastriego, Pierre'a Gasly'ego i Franco Colapinto awansował na dziewiątą pozycję, zdobywając dwa punkty.
Francuz przyznał, że jednym z niewielu pozytywów weekendu były udane starty. Zarówno na początku wyścigu, jak i po jego wznowieniu dobrze ruszył z miejsca.
Oba starty były dobre, prawdopodobnie najlepsze od dłuższego czasu w tym sezonie. Możemy być zadowoleni z wykonanej pracy. Teraz musimy zrozumieć, dlaczego poszło nam tak dobrze, żeby móc to powtórzyć.
Ciągłe problemy są frustrujące, w Malezji mieliśmy problem z wykorzystaniem energii, w Singapurze ciągle zawodziła niezawodność, a w Austin fatalnie wystartowałem, bo utknąłem z niewłaściwym trybem pracy silnika. Wszystko układa się tak, że moje niedziele są ostatnio koszmarne. Kiedy w końcu wszystko zadziała, będzie naprawdę dobrze- podsumował kierowca Red Bulla.