Niedoceniony mistrz świata - historia Damona Hilla (część 1)

Nie wszyscy rozpoczynali karierę od kartingu
09.08.1218:35
Mateusz Szymkiewicz
10274wyświetlenia

Damon Hill urodził się 17 września 1960 roku w Londynie, stolicy Wielkiej Brytanii. Jest synem Grahama Hilla - dwukrotnego mistrza świata Formuły 1. Brytyjczyk był, obok Miki Hakkinena i Fernando Alonso, największym rywalem Michaela Schumachera.

W trakcie swojej ośmioletniej przygody z królową sportów motorowych, Damon zdobył mistrzostwo świata, na które według niektórych ekspertów, nie zasłużył. W tym artykule postaram się Wam przedstawić jakże barwną i ciekawą historię zawodnika, który jest idealnym przykładem typowego Brytyjczyka.


Początki kariery

Damon rozpoczął karierę kierowcy wyścigowego w dość nietypowy, jak na standardy F1 sposób, ponieważ zaczął od motocykli. Młody Hill już wtedy pokazał, że potrafi jeździć i zdobył mistrzostwo w klasie 350cc. Jednakże jego matka - Betty Hill, bała się o swojego syna, ponieważ twierdziła, że na motocyklu czyha na kierowcę zbyt dużo zagrożeń. Betty postanowiła opłacić Damonowi szkołę wyścigów Winfield w Magny Cours. Hill po ukończeniu szkoły „przestawił” się na bolidy, dołączając do stawki Formuły Ford. Udowodnił on tam swoją wartość, wygrywając sześć wyścigów.

W 1986 roku, Damon przeszedł do Brytyjskiej Formuły 3. Podczas przedsezonowych testów, jego zespołowy partner - Bertrand Fabi zginął podczas wypadku na torze. Pomimo tego zdarzenia, Hillowi ani przez moment nie przyszło do głowy, aby spakować swoje rzeczy i uciec od świata motosportu, który w tamtych latach był bardzo niebezpieczny. Do 1987 roku, Damon jeździł w brytyjskiej F3 bez sukcesów, jednak było to spowodowane tym, że ścigał się dla słabych zespołów, które płaciły mu za starty, co w dzisiejszych czasach jest nie do pomyślenia. W 1988 roku, do Brytyjczyka uśmiechnęło się szczęście i zdobył trzecie miejsce w klasyfikacji kierowców. Z takim wynikiem mógł spróbować startów na wyższym szczeblu, jednak nie dysponował pieniędzmi, które pozwoliłyby mu na kolejny krok w karierze. Drugim problemem było również to, że Damon był już żonaty, urodziło mu się pierwsze dziecko, miał 28 lat i był bezrobotny. Hill patrząc na z perspektywy czasu sam przyznaje, że było to szaleństwo i gdyby jego ojciec żył, najprawdopodobniej odradziłby mu kontynuowanie dalszej kariery kierowcy wyścigowego.


Damon Hill za kierownicą bolidu Formuły 3000

Rok 1989 był rokiem przejściowym, spędzonym na startach w różnych seriach - w brytyjskiej Formule 3000, w BTCC na Donington Park w Fordzie Sierra, a także w 24 godzinnym wyścigu Le Mans, którego nie udało się ukończyć. W połowie roku nadarzyła się okazja przetestowania bolidu niekonkurencyjnej ekipy startującej w Formule 3000 - Mooncraft. Stawką był angaż na resztę sezonu. Rywalem kierowcy był Perry McCarthy (kierowca Andrea Moda Formula z 1992 roku). Czasy obu zawodników były bardzo porównywalne, ale szef ekipy - John Wickham, zadecydował, iż to Damon będzie reprezentował jego zespół w pozostałych wyscigach. Mimo, iż wyniki Brytyjczyka nie były oszałamiające (jego najlepszym rezultatem w wyścigu było 15 miejsce), na sezon 1990 zaproponowano mu miejsce w zespole Middlebridge Racing. Zmiana ekipy wyszła mu na dobre, gdyż przyszły mistrz świata trzykrotnie startował z pole position i prowadził w pięciu wyścigach, jednak żadnego z nich nie udało mu się ukończyć. Bolid, którym wtedy dysponował, nazywał ciągle psującym się cholerstwem.

1991, 1992 - Telefon do Franka

Jest 1991 rok, a kariera Damona stanęła w miejscu. Wiedząc, że nie ma nic do stracenia, wykonuje telefon do Franka Williamsa z pytaniem, czy może znalazło by się dla niego miejsce w zespole. Frank oznajmia, iż tak, więc Hill rozpoczyna nowy rozdział w swojej karierze i dołącza do Formuły 1 jako kierowca testowy Williamsa - ekipy, która wtedy znajdowała się na szczycie. Niestety Damon po sezonie spędzonym jako tester, nie miał lepszych ofert, więc musiał zdecydować się na przesiedzenie kolejnego roku „na ławie” rezerwowych.

Szczęście lubiło jednak uśmiechać się do Hilla w najbardziej niekorzystnych dla niego chwilach. W tamtym okresie w F1 rywalizował Brabham, utytułowany zespół, jednak po kolejnych zmianach właścicielskich lata świetności były odległym wspomnieniem. Jednym z kierowców ekipy była kobieta - Giovanna Amati. Została ona zatrudniona, ponieważ szefostwo Brabhama liczyło, że przedstawicielka płci pięknej w bolidzie Formuły 1 przyciągnie sponsorów. Trzy nieudane próby zakwalifikowania się do wyścigów, a także brak jakiegokolwiek zainteresowania ze strony sponsorów sprawiły jednak, że zespół pozbył się Włoszki, szukając odpowiedniego następcy. Team postanowił dalej kierować się zasadą „by zawodnik przyciągnął zainteresowanie inwestorów”. Wybór padł na Damona, syna legendarnego Grahama Hilla. Bolid nie ułatwiał jednak zadania i beznadziejny Brabham BT60B pozwolił Brytyjczykowi tylko dwa razy zakwalifikować się do wyścigu. Po raz pierwszy podczas domowej rundy na torze Silverstone, gdzie ostatecznie został sklasyfikowany na szesnastym miejscu z czterema okrążeniami straty do zwycięzcy Grand Prix - Nigela Mansella. Jako ostatni, na siedemnastej pozycji znalazł się Gianni Morbidelli.


Hill podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii za kierownicą Brabhama BT60B

Ostatnią rundą, w której wystartował Hill w sezonie 1992, było Grand Prix Węgier. Był to również ostatni wyścig dla Brabhama, który po zmaganiach na Hungaroringu zbankrutował i był zadłużony na około 6 milionów dolarów. Hill zakwalifikował się do wyścigu na przedostatnim, 25 miejscu, pozycję przed Pierluigim Martini w Dallarze, natomiast w niedzielę dojechał ostatni, ze startą czterech okrążeń do zwycięzcy wyścigu.

Podczas GP Włoch, Damon pojawił się w padoku, aby rozpocząć poszukiwania posady na sezon 1993. Zawodnik odwiedził wszystkie zespoły, poza tymi z czołówki. Za każdym razem został odsyłany z kwitkiem, więc szanse na dalszy rozwój kariery stały pod ogromnym znakiem zapytania. Szczęście uśmiechnęło się po raz kolejny do Brytyjczyka, gdyż Nigel Mansell właśnie tam ogłosił niespodziewanie przejście do serii CART. Hill postanowił wykorzystać ten fakt i odezwał się do guru technicznego Williamsa - Patricka Heada. Head i Frank Williams byli wtedy kluczowymi osobami w ekipie i nie lubili zbytnio podejmować ryzyka. Pomimo, że Damon jeździł ich bolidem od prawie dwóch lat, byli bardzo sceptycznie wobec niego nastawieni. Obaj jednak postanowili postawić wszystko na jedną kartę i zaangażowali go na następny sezon.

Dla Hilla była to nieprawdopodobna szansa, aby pokazać swoje umiejętności i wyrobić sobie dobrą opinię w świecie wyścigów. Na Brytyjczyku tym samym ciążyła potworna presja, a jego partnerem miał być wtedy trzykrotny mistrz świata - Alain Prost, co na pewno nie ułatwiało zadania. Damon również musiał udowodnić, iż decyzja o zatrudnieniu go nie była błędna, oraz, że posiada chociaż trochę wspaniałych umiejętności swojego ojca.

1993 - „Chcę wygrywać!”

Sezon 1993 był dla Hilla pełen wzlotów i upadków. Mimo, że Damon odniósł trzy zwycięstwa, to mógł ich mieć znacznie więcej. Podczas tego roku udowodnił swój potencjał, szybkość i umiejętności. Niestety musiał się zadowolić rolą kierowcy numer 2. Jego zespołowy partner - Alain Prost, musiał być niekwestionowanym numerem 1 i wszystko w Williamsie było robione pod niego.

Rok pechowo rozpoczął się w RPA na torze Kyalami. Na pierwszym okrążeniu Hill wykonał piruet, przez który spadł na koniec stawki. Damon znalazł się przed Alessandro Zanardim, który mocno przeszkadzał mu w odrabianiu start. Włoch pomimo gorszego bolidu (Lotus 107B), miał lepsze tempo niż Williams FW15C i przez ponad 17 okrążeń starał się wyprzedzić Brytyjczyka. Włochowi w końcu skończyła się cierpliwość i postawił wszystko na jedną kartę - chcąc wyprzedzić Hilla, doprowadził do kolizji, w wyniku której obaj zakończyli swój udział w wyścigu.


Kolejne dwie rundy sezonu odbyły się w Brazylii na torze Interlagos i Wielkiej Brytanii, gdzie rozegrano Grand Prix Europy na torze Donington Park. W obu wyścigach Hill stanął na drugim stopniu podium. W Brazylii wygrał Senna, a Prost nie dojechał do mety z powodu kolizji. W Anglii rozegrał się niesamowicie dramatyczny wyścig, podczas którego na mecie zameldowało się tylko jedenastu zawodników. Wygrał ponownie Senna, a trzeci był Prost.

Czwarty wyścig został rozegrany na Imoli. W kwalifikacjach Damon znów wywalczył drugie miejsce, jednak awaria hamulców na 20 okrążeniu przedwcześnie kończy jego udział w wyścigu. W Hiszpanii mieliśmy „powtórkę z rozrywki”, czyli czwarte z rzędu drugie pole startowe i kolejny przedwcześnie zakończony wyścig, tym razem dla odmiany przez defekt silnika Renault. Przez złośliwość rzeczy martwych, Damon tracił cenne punkty i kolejne elementy układanki, którą była dobra reputacja i opinia w światku Formuły 1. W Monako Hillowi udało się przełamać pecha i kierowca Williamsa zakończył wyścig na drugim miejscu, jednak z blisko minutą straty do Senny. W Kanadzie udało się powtórzyć wynik z Monte Carlo, jednak tym razem to Prost znalazł się przed Damonem.

Następne było GP Francji, podczas którego wszystko musiał zgarnąć Alain Prost, jednak Hill sprawił mu sporą niespodziankę i zdobył swoje pierwsze pole position w karierze. W wyścigu zespół skorzystał z poleceń zespołowych i startujący z drugiego pola Prost zwyciężył przed własną publicznością, jednak Damon finiszował zaledwie 0,342s za jego plecami. Była to pierwsza ze straconych okazji na zwycięstwo, którego oprócz mistrzostwa świata brakowało w statystykach Brytyjczyka.


Prost i Hill finiszują we Francji zdobywając dublet dla Williamsa

Kolejna runda sezonu była tą najbardziej wyczekiwaną przez Damona - GP Wielkiej Brytanii na torze Silverstone. Hill był niesamowicie zdeterminowany, by odnieść tutaj pierwsze zwycięstwo w karierze. W kwalifikacjach Alain „odwdzięczył” się za pole position Brytyjczyka we Francji, jednak Hill ustawił FW15C na drugim polu. Start poszedł po myśli Londyńczyka, który wyprzedził na pierwszym okrążeniu Prosta i od tego momentu był najszybszy na torze. Hill miał ponad trzy sekundy przewagi nad drugim Prostem w momencie wyjazdu samochodu bezpieczeństwa po wypadku Badoera w Loli. Neutralizacja jednak nie wybiła go z rytmu i Damon znów zaczął powiększać swoją przewagę, jednak szczęście nie trwało długo. Na 41 okrążeniu silnik w jego bolidzie stracił moc i kolejna szansa na wygraną przepadła w kłębach dymu. Sfrustrowany Hill wysiada z bolidu rzucając kaskiem o ziemię. Zawodnik nie mogąc uwierzyć w swojego pecha, staje oparty o barierę i daje sobie chwilę na uświadomienie tego, co się stało. Kibice wstają i biją brawo swojemu nowemu bohaterowi.


W Niemczech doszło do jeszcze większego dramatu. Prost po raz kolejny startował z pole position, ale Hill znów był drugi. Francuz słabo wystartował, dzięki czemu Damon wyszedł na prowadzenie, które utrzymywał przez praktycznie cały wyścig. Na dwa okrążenia przed końcem rywalizacji, po wyjściu z zakrętu Ost, w Williamsie Damona pęka lewa tylna opona. Hill nie daje rady do jechać do alei serwisowej i staje na poboczu. Brytyjczyk wysiada niesamowicie wściekły z samochodu i na pytanie włoskiego dziennikarza, czy jest zadowolony ze swojego występu w Niemczech, wykrzykuje: Nie, nie jestem zadowolony! Chcę wygrywać! Nie chcę się zatrzymywać!.

Kolejne trzy wyścigi były spełnieniem marzeń, które pozwoliły zdjąć z ramion Damona znaczną ilość presji. Na Węgrzech wszystko szło po myśli Brytyjczyka. Podczas okrążenia formującego, ruszający z pole position Prost został na polu startowym, przez co już na początku spadł na koniec stawki. Francuz stopniowo odrabiał starty, jednakże uszkodził tylne skrzydło i został sklasyfikowany na ostatnim miejscu z siedmioma okrążeniami straty. McLareny miały problemy z przepustnicą, a Schumacher nie dojechał do mety za sprawą awarii pompy paliwowej. Brytyjczyk pojechał wyścig marzeń i nawet na jedno okrążenie nie oddał prowadzenia. Drugi na mecie, Riccardo Patrese w Benettonie, miał ponad minutę i dwanaście sekund starty do Hilla.


Hill odnosi pierwsze zwycięstwo w karierze

Pierwszy rząd przed GP Belgii zajęły Williamsy, jednak jako pierwszy startował Prost. Na starcie obaj reprezentanci ekipy z Grove utrzymali się na swoich pozycjach, jednak Senna wręcz wystrzelił ze swojego pola startowego, ominął Alesiego i Schumachera, a w trakcie pierwszego okrążenia wyprzedził także Damona. Brazylijczyk nie był jednak wystarczająco szybki, aby utrzymać za plecami Hilla i Schumachera, którzy wkrótce uporali się z reprezentantem McLarena. Niemiecko-brytyjski duet zyskał kolejną pozycję dzięki problemom Prosta podczas pit stopu. Damon wygrał drugi wyścig z rzędu, przed Schumacherem i Prostem, a punkty zdobyte w Belgii zapewniły Williamsowi tytuł w klasyfikacji konstruktorów na cztery wyścigi przed końcem sezonu.

Zwycięstwo na Monzy było jednym z najlepszych w karierze Hilla. We Włoszech Williams ustawił się na polach startowych tak samo jak w Belgii, jednak tym razem Damon zaliczył słaby start. Wykorzystał to Alesi i próbował także Senna, jednak wtedy doszło do kolizji, po której brazylijski mistrz spadł na dziewiąte miejsce, a Hill na dziesiąte. Brytyjczyk nie zamierzał się jednak poddawać i pech innych zawodników, połączony z dobrym tempem pozwalał mu awansować na kolejne pozycje. Najpierw Senna doprowadził do kolizji z Martinem Brundlem, później Herbert wypadł z toru, a awaria zawieszenia wyeliminowała Gerharda Bergera. Na osiemnastym okrążeniu Damon poradził sobie z Alesim i był już na trzecim miejscu, cztery okrążenia później także Schumacher oglądał tylne skrzydło Hilla, który rzucił się w pogoń za liderującym Prostem. Francuz jednak także jechał koncertowy wyścig i odrabianie pięciosekundowej straty nie przychodziło Brytyjczykowi łatwo. Na pięć okrążeń przed metą wydawało się, że to Prost stanie na najwyższym stopniu podium, jednak tym razem to jego spotkał pech. Awaria silnika pozwoliła Damonowi objąć prowadzenie i odnieść trzecie z rzędu zwycięstwo.

Przed GP Portugalii, świat Formuły 1 obiegły dwie ważne informacje: Alain Prost ogłosił zakończenie kariery po sezonie 1993, a Michael Andretti został zwolniony z McLarena ze skutkiem natychmiastowym. Następcą Amerykanina został nie kto inny jak Mika Hakkinen. W kwalifikacjach do wyścigu na torze w Portugalii, Damon ponownie przełamał dominację Prosta i zdobył pole position, przed Francuzem i Hakkinen, który sensacyjnie pokonał Sennę. Damon miał jeszcze matematyczne szanse na tytuł i chciał odnieść czwarte zwycięstwo z rzędu, jednak podczas okrążenia formującego jego bolid nie ruszył z pola startowego, co oznaczało start z końca stawki. Prost słabo rozpoczął wyścig, co wykorzystali Alesi, Senna i Hakkinen. Hill starał się odrabiać starty, w czym pomagała mu strategia jednego postoju i problemy jadących przed nim rywali. Na dziewiętnastym okrążeniu silnik w bolidzie Senny odmówił posłuszeństwa, dzięki czemu Brytyjczyk awansował na trzecie miejsce, do pokonania zostali mu jeszcze Blundell i Prost. Po swoim jedynym postoju Damon wyjechał na czwartym miejscu, za Schumacherem, Prostem i Hakkinenem. Kraksa Fina pozwoliła awansować Hillowi o jedno miejsce, jednak trzecia pozycja była jego maksimum podczas tego wyścigu. W końcówce Schumacher miał problemy z samochodem, jednak udało mu się utrzymać zwycięstwo, gdyż Damon był za daleko, a Prost nie chciał ryzykować ataku, ponieważ druga pozycja zapewniała mu tytuł na dwa wyścigi przed końcem sezonu.


Grupowe zdjęcie Williamsa - po raz ostatni z Alainem Prostem w składzie

Kwalifikacje na Suzuce były dla Hilla najgorszymi w sezonie i do niedzielnej rywalizacji ruszał z szóstego pola. Co gorsza, jego najważniejsi rywale w walce o drugie miejsce startowali przed nim. Chaotyczną rywalizację w Japonii wygrał Ayrton Senna, dojeżdżając przed Prostem i Miką Hakkinenem. Czwarty dojechał Damon, który po wielu perypetiach ze strategią i warunkami na torze, był nawet zamieszany w walkę o swoją pozycję z debiutantem w nie najlepszym Jordanie - Eddiem Irvinem, który po wyścigu został uderzony w twarz przez Ayrtona Sennę.

Ostatnia runda sezonu odbyła się w Australii na ulicznym torze w Adelajdzie. Po raz pierwszy w sezonie na pierwszym polu nie zobaczyliśmy Williamsa, gdyż Prosta i Hilla pogodził Ayrton Senna. Wyścig w Australii udało się rozpocząć dopiero za trzecim razem, po tym jak Brundle, Katayama i Irvine mieli problemy z ruszeniem z miejsca. Pierwsza czwórka czyli Senna, Prost, Hill i Schumacher nie zmienili swoich pozycji. Przetasowania rozpoczęły się dopiero od ósmego okrążenia, kiedy to „Schumi” wyprzedził Damona i Alaina. Obaj kierowcy Williamsa wrócili na swoje wcześniejsze pozycje, kiedy to Niemiec zjechał na swój pierwszy pit stop, a później wycofał się z rywalizacji przez awarię jednostki napędowej. Na sześćdziesiątym pierwszym okrążeniu, Hill chciał wyprzedzić Prosta, jednak Francuz zablokował swojego partnera. Damon, który chciał za wszelką cenę uniknąć kolizji, obrócił się, jednak nie stracił przez to żadnej pozycji. Wyścig wygrał Senna, który prowadził w nim od startu do mety, co zapewniło mu wicemistrzostwo świata. Brytyjczyk zdobył trzecie miejsce w klasyfikacji kierowców z dorobkiem 69 „oczek”.

W oczach Franka Williamsa, rok 1993 był bardzo udany dla Hilla, przez co przedłużył z nim kontrakt na kolejny sezon. Rok 1994 zapowiadał się tak samo jak 1993. Partnerem Damona miał być Ayrton Senna, czyli kolejny zawodnik pokroju Alaina Prosta. Nic nie wskazywało na to, że Hill okaże się numerem 1 ekipy i będzie walczył o mistrzostwo...

W następnej części: Ayrton, walka z niewidzialnym przeciwnikiem i mój słaby punkt: psychika

Zobacz także:


KOMENTARZE

42
adminf1
17.08.2012 06:38
Hill zdobył Mistrza dwa razy!!! Po raz pierwszy i ostatni zarazem.
THC-303
13.08.2012 07:05
No bo po co robić to samo 2 razy?
SirKamil
12.08.2012 07:07
Być może, ale nie będę sprawdzał.
THC-303
12.08.2012 07:08
[quote]Cmokając się po końcówkach[/quote] Machanie piąstkami przez internet to czaaad ;)
SirKamil
11.08.2012 10:59
Teraz już wszystko jest jasne- samochód Benettona był nielegalny bo z maszyny usunięto siatkę a Enstone jest kochane. Cmokając się po końcówkach, gdzieś wam umknął sens.
marios76
11.08.2012 07:26
@Yurek Nie byłbym i nie będę usatysfakcjonowany... Wiedział, że ma słabsze tempo, że popełnił błąd, że kontynuuje wyścig po uszkodzeniu bolidu... w tych okolicznościach wyeliminowanie Hilla było jedynym sposobem na tytuł i zrobił to z premedytacją, wiedząc że wykonuje manewr po którym uszkodzi swój bolid! Jestem pewien że powtórzył by to na kolejnym, albo na prostej, gdziekolwiek... Sam manewr był na dwa tempa- bo Hill nie odpuścił! Nadal sarkazmem- jakby Hilla jakimś cudem nie trafił, poczekał by na niego okrążenie! Ten człowiek w tym zespole, nauczył się że można być nie fair, oszukiwać, a kara za to przeciętna, lub jej nie ma! Czym skorupka za młodu nasiąknęła widzieliśmy nie tylko w Jerez 1997. O dziwo tam kara była. Villeneuve też specjalnie w niego wjechał? Twój pech że to był Schumacher i wielu kierowcom można by było wybaczyć, że im się to zdarzyło. Jemu się ciągle zdarzało! Nie było sezonu w którym czegoś nie wywinął, by rywal miał trudniejszą drogę! Nie przekonasz mnie:) I nie pisz, że tam nie było miejsca... Mądry kierowca odpuszcza i jedzie po drugie miejsce i punkty... tyle że drugie mu nic nie dawało, bo bolid był uszkodzony, a z Hillem mógł przegrać co najwyżej jednym punktem! Zrozum człowieku że to co zrobił to zwykłe chamstwo.
THC-303
11.08.2012 06:51
[quote]UDOWODNIONO usunięcie filtra siatkowego, a co za tym idzie zwiększenie przepustowości przepływu paliwa[/quote] Firma wykonująca urządzenia tankujace zaprzeczała jakoby pozwoliła na takie manewry czemu zaprzeczył jedynie Benetton i Larrousse. Z tym, że Larrousse korzystał z przekładni od Benettona :) Niby wszystko pięknie, jednak śmierdzi to z kilometra. Poza tym udowodnione jest, że w Belgii Benetton nie otarł się o krawężnik - deska nie miała wymaganej grubosci. Ale z SirKamilem raczej nie będzie tu dyskusji, pamiętaj, że Benetton to kochane Enstone ;)
Yurek
10.08.2012 08:19
@marios76 - czy pierwszy w obiektywie kamery jest Benetton z numerem 5 czy Williams z numerem 0? Schumacher miał pojechać prosto i grzecznie zjechać z drogi, żebyś był usatysfakcjonowany? Skoro zakręt prowadził w prawo, to logiczne, że Schumacher skręcił w prawo i przy okazji zamknął drzwi. Żadne zaślepienie, kiedyś nawet zupełnie go nienawidziłem. Zaślepiony byłem co najwyżej Frentzenem.
marios76
10.08.2012 07:29
@Yurek Niestety słaby jest twój poziom wiedzy i wyobrażenie o F1, jeżeli sądzisz że Hill chciał rozjechać Schumachera... Masz tu link, zobacz sobie jak Schumacher wypada z toru, uszkadza swój bolid, zajeżdża drogę Hillowi, ten za nim HAMUJE, potem omija! Po co miał czekać dwa okrążenia? (@Adakar) http://www.youtube.com/watch?v=kW0t4Ug11v8 Schumi wiedział, że dla niego wyścig jest skończony tak jak walka o tytuł, ale wykonał manewr, który dał mu tytuł... Jak to obejrzysz i nie zmienisz zdania, to słabo też z twoim wzrokiem, ale jak w porządku... to może to przez zaślepienie MISZCZEM- wtedy wybaczam. Sorry za sarkazm, ale mnie rozbawiłeś:)
Yurek
10.08.2012 07:13
Biednego Schumiego zdyskwalifikowano w Belgii za oczy, drewniana deska była regulaminowa, B194 rzeczywiście otarł o krawężnik... Pożar Verstappena i związane z tym badania - UDOWODNIONO usunięcie filtra siatkowego, a co za tym idzie zwiększenie przepustowości przepływu paliwa - to teoria spiskowa... To, że Benetton po GP San Marino nie przekazał systemu zarządzającego silnikiem, to fikcja... Karę 100 tysięcy USD Benetton dostał nie za nieprzekazanie kodów komputerowych LDRA, a za brzydkie malowanie samochodu...
SirKamil
10.08.2012 05:30
Sugerujesz, że masz dowód?
Yurek
10.08.2012 05:27
[quote="SirKamil"]Raczej przypuszczenie, niż fakt.[/quote] Kpisz czy o drogę pytasz?
Andy Chow
10.08.2012 05:04
Pamiętam, że manewr wyprzedzania Schumiego na Hungaroringu w 1997 oglądałem na stojąco i jest w pierwszej 5 na mojej liście
SirKamil
10.08.2012 04:49
Raczej przypuszczenie, niż fakt.
Yurek
10.08.2012 02:56
[quote="Adakar"]Gdyby Hill był trochę bardziej cierpliwy i poczekał 1-2 okrążenia na lepszą okazję[/quote] Ale Adelajda to nie Hockenheim :) Moim zdaniem wina leży po stronie Hilla, ale cóż - spróbował wyprzedzić na torze, na którym ciężko było wyprzedzać. [quote="Adakar"]Nie zmienia to faktu, że ówczesny Williams z Hillem za kierownicą i z Senną (3 PP), był zdolny do walki o zwycięstwa z podrasowanym Benettonem[/quote] Chociaż po dwóch latach absolutnej dominacji chyba zawiedli. Benetton był nielegalny, to fakt. Zmiany w regulaminie na sezon 1994 były wymierzone przeciw Williamsowi (CVT, aktywne zawieszenie, kontrola trakcji etc.). Ale nawet pominąwszy śmierć Senny, chyba nie takiego sezonu Williams oczekiwał. Trudności, nieudany FW16, a pierwsze zwycięstwo przychodzi w piątym GP i to dlatego, że główny rywal połowę wyścigu jechał na piątce.
Adakar
10.08.2012 01:53
@Yurek nie wspominając ogólnie o zabawach z systemem tankującym, które umożliwiały szybszy przepływ paliwa do baku. Gdyby Hill był trochę bardziej cierpliwy i poczekał 1-2 okrążenia na lepszą okazję, albo gdyby Benetton dostał karę na jedno GP więcej za ignorowanie flag na Silverstone... jak zwykle po latach pozostaje gdybanie :/ Nie zmienia to faktu, że ówczesny Williams z Hillem za kierownicą i z Senną (3 PP), był zdolny do walki o zwycięstwa z podrasowanym Benettonem
Yurek
10.08.2012 12:45
@THC-303 - Head przyznał, że był przekonany o tym, że Benetton i Schumacher oszukiwali, ale Williams nie składał apelacji ze względu na żałobę po Sennie (dziwne tłumaczenie). Fakty są takie, że Benetton za swoje oszustwa nie poniósł praktycznie żadnej kary, lecąc sobie w kulki i bezczelnie kłamiąc. Skoro Benetton miał system launch control, którego aktywacja była w dodatku ukryta, a twierdzili, że nie był on używany (mimo nadzwyczajnego startu Schumachera we Francji), skoro Benetton zmieniał kilkakrotnie stanowisko ws. pożaru Verstappena w Niemczech, skoro Senna stwierdził, że Benetton stosuje kontrolę trakcji, to nie jest to ekipa, której - czy też jej kierowcy - należy się tytuł. DSQ Schumacher zarobił na własne (Anglia) czy też jego zespołu (Belgia) życzenie. Natomiast owszem, Ford był słabszy o 80 KM, ale B194 nadrabiał w innych aspektach.
THC-303
10.08.2012 12:19
Wiesz Yurku moim zdaniem w 1994 tytuł należał sie Schumacherowi jak psu buda bo miał słabszy samochód i ciągłe DSQ. Jednak muszę też przyznać, że Hill nie miał za dużo pola manewru. Po takiej porażce można by było domagać się DQ dla Miszcza, czy za Adelaide (gdzie jednak IMHO zawinił bardziej Schumi) czy za oszustwa Benettona. Tyle, że w Benettonie był Flavio, który wie co mówić i pewnie bardzo szybko zamknąłby usta Frankowi. Frank powiedziałby "Briatore oszukiwał" a Flaviusz "a Williams zabił Sennę", wszyscy znamy politykę Briatore.
A-J-P
10.08.2012 10:19
(Na polsacie leciały skrócone transmisje) a na Polonii1 całe wyścigi :) Nikt go z Williamasa nie wywalił...Hill chciał za dużą kasę i nie chciał ustąpić więc odszedł z Williamsa (wtedy zatrudnilli Frentzena). Arrows mu taką kasał dał.
marrcus
10.08.2012 09:33
Po wypadku Senny zacząłem regularnie oglądać F1, jako że Schumacher odrazu mi się nie spodobał to zacząłem kibicować Hillowi, głównie jako też rywal nr 1. (Na polsacie leciały skrócone transmisje) Po epoce Hilla praktycznie od 97r. nigdy już tak nie przeżywałem mocno szczególnie samych startów wyścigów. Jako niemal to ja bym startował. Wtedy był naj naj mimo że może nie zawsze mu szło. Ale Brazylia 96 to był dobry występ, lał wszystkich i w ulewie i na przesychającym i na suchym. Wywalenie jego 1997 z Williamsa było szokujące i do dziś nie przepadam za tym zespołem.
A-J-P
10.08.2012 09:32
Ja właśnie od kibicowania Hillowi od 1995 oglądam każdy wyścig F1 :)
Yurek
10.08.2012 09:14
[quote="marios76"]gdyby go Szumi nie rozjechał w Adelajdzie 1994[/quote] To raczej Hill go chciał rozjechać. Wszyscy wieszają psy na Schumacherze za Adelajdę '94, a moim zdaniem bardziej zawinił Hill. Gdyby miało być sprawiedliwie, to tytuł w 1994 powinien zdobyć Hill, ale nie za Australię, a za to, że mimo tego, że Benetton oszukiwał, to nie został odpowiednio ukarany. [quote="marios76"]Moim zdaniem był pechowcem jak Alesi[/quote] Gdyby zamiast Ferrari Alesi wybrał Williamsa, to Hilla moglibyśmy nigdy nie oglądać w Formule 1. No i umiejętności miał zbliżone do Francuzo-Włocha.
adnowseb
10.08.2012 08:41
Mateusz,gratuluję! Właśnie tego się po Tobie spodziewałem.Bardzo dobry artykuł.
marios76
10.08.2012 08:12
Mnie cieszy w tym jedno- może po artykule i jego drugiej części, jakiś procent forumowiczów zmieni nieco zdanie nt Damona. To był solidny kierowca, zapisał się w historii F1 nie tylko tytułem, ale i paroma szczególnymi osiągnięciami. Moim zdaniem był pechowcem jak Alesi, ale swoje zrobił. Ciekawiej ułożyła by się jego kariera, gdyby go Szumi nie rozjechał w Adelajdzie 1994! W następnym roku trudno było walczyć z Benettonem, ale rok później byłby już dwukrotnym majstrem. Czy był szybki, czy wolny, skuteczny czy nie, od razu stwierdzą tylko Ci, którzy F1 oglądają od paru ładnych sezonów;) Od siebie dodam tyle, że to jeden z bardziej niedocenianych mistrzów i kierowców F1. Dał się lubić i było Kogo cenić:)
Mahilda111
10.08.2012 06:09
@Simi Jak przeczytasz opisy sezonów '95 i '96 to zrozumiesz decyzję Franka ;)
akkim
10.08.2012 05:38
Postać Pana Hilla jest jedną z ciekawszych, Ktoś to zauważył – ten tekst o tym świadczy, tylko żal, że Tu nagle tylu literatów, pisać sami nie chcą wolą dać pstryk Bratu. Kawał fajnej pracy Drogi Mateuszu, nie trać w tym, co robisz swego animuszu, niech Cię nie zniechęcą niektóre uwagi, jeśli mogę –Rób swoje – akkim Ci doradzi.
Simi
09.08.2012 09:06
Trochę błędów językowych etc, ale nie zamierzam się w to zagłębiać - generalnie artykuł bardzo dobry. Jeśli chodzi o mnie, sądzę, że Hill był naprawdę bardzo dobrym kierowcą - nie tym z najwyższej półki (Senna, Prost, Mansell, Piquet etc), ale w końcu zdobył mistrzostwo świata i wygrał 22 wyścigi. Miał bardzo krótką i niesamowicie specyficzną, może trochę pechową karierę (zwolnienie z Williamsa po '96 to było jakieś totalne nieporozumienie), ale robił co mógł i uznawanie go za przeciętniaka to duża przesada. Nie był wirtuozem kierownicy, ale zawodnikiem na wysokim poziomie. Czy "kierowca pokroju Barrichello"? Może, nie wiem, czy umiem to porównać w ten sposób. Reasumując - naprawdę bardzo dobry kierowca.
Lukas
09.08.2012 08:53
@Adakar szkoda, że nie miałeś tego zboczenia gdy sam pisałeś artykuł :)
Yurek
09.08.2012 07:49
@Peyer - IMO tak, za duży zbieg okoliczności.
Mahilda111
09.08.2012 07:33
http://a3.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/418638_407979439260347_960760953_n.jpg Muszę przyznać że ta pani jest trochę podobna do Schumachera ;)
Peyer
09.08.2012 07:32
W końcu kolejny ciekawy cykl. Taka ciekawostka ode mnie. Dzisiaj w Londynie czwarte miejsce w ujeżdżaniu indywidualnym zdobyła Helen Langehanenberg, która ujeżdżała konia o imieniu Damon Hill. Ciekawe czy to jakieś świadome nawiązanie.
katinka
09.08.2012 07:30
Fajny i ciekawy artykuł, czekam więc na cd :) Nigdy przyznaję za bardzo nie interesowałam sie tym kierowcą i może nie doceniałam tak jak na to zasłużył, myslałam ot fajnie podobno walczył kiedyś z Schumim i zdobył MŚ. Ciekawa naprawdę i trochę chyba niesamowita historia, jesli popatrzy się, że Hill ścigac się samochodami zaczął dopiero mając więcej niż 20 lat. W obecnej F1, to pewno nie do wyobrażenia. No i nie pomyślałabym, Damon Hill - mistrz w 350cc... Pewno to tylko w którejs brytyjskiej serii i nie osiągnął tego co John Surtees, ale i tak super.
Yurek
09.08.2012 07:10
[quote="THC-303"] Zgadzam się w 100%, ale jak dla mnie świadczy to o klasie tego drugiego :)[/quote] Zgadzam się, to, co Rubinho wyprawiał w Jordanie czy Stewarcie (1999!), dobitnie według mnie świadczy, że powinien być mistrzem.
Pieczar
09.08.2012 06:36
Artykuł dobry, ale proponuję popracować nad składnią zdań i ogólnie stylistyką - czasami trochę chaotycznie to wygląda. Najlepiej przeczytać kilka razy na spokojnie przed oddaniem.
THC-303
09.08.2012 06:24
[quote]O Hillu powiem tak: jest to według mnie kierowca pokroju Barrichello[/quote] Zgadzam się w 100%, ale jak dla mnie świadczy to o klasie tego drugiego :)
FlyeThemoon
09.08.2012 06:12
Damon może w F1 nie był aż tak dobry jak jego zmarły ojciec ale dawał ilie umiał :D. Mój ulubiony sezon z Damonem to 1993, ale to bycia mistrzem było trochę poczekać ale udało mu się.
villy
09.08.2012 06:08
Podobny artykuł bym napisał o Villeneuvie. Może by napisać w konbkursie na redaktora F1wm ?? :-)))))
Yurek
09.08.2012 05:50
[quote]Head i Frank Williams byli wtedy kluczowymi osobami w ekipie i nie lubili zbytnio podejmować ryzyka[/quote] Co udowodnili poprzez ściągnięcie Hilla, Villeneuve'a, Buttona, Frentzena ;) O Hillu powiem tak: jest to według mnie kierowca pokroju Barrichello, jednakże Rubens jest mimo wszystko zmarnowanym talentem. Ale Hill wygrał 22 wyścigi - czyli więcej niż Hakkinen. Przypadkiem można wygrać jeden wyścig, dwa, ale nie 22. Tak, w 1996 Hill wykonał zadanie, mimo że przy Villeneuvie mógł zachować się jak Alonso przy Hamiltonie w 2007. Szanuję tytuł, który zdobył, ale raczej nie umieściłbym go w dwudziestce najlepszych kierowców F1.
Van_Helsing
09.08.2012 05:12
Super. Z niecierpliwością czekam na drugą część :)
Adakar
09.08.2012 05:00
Trochę za mało o wieku Damona na początku. Wiadomo, że bardzo późno zaczął przygodę z motosportem, naprawdę późno. Ani słowa o śmierci ojca, kiedy Damon miał 15 lat. I co do ostatniego zdania. Hill nie "okazał" się numerem 1. On został "zmuszony" do bycia numer 1 w wyniku takich a nie innych wydarzeń. I'm just sayin... Anyway, nie jest źle. Trochę dużo wtrąceń słów "jednak" w całym tekście np. "Trzy nieudane próby zakwalifikowania się do wyścigów, a także brak jakiegokolwiek zainteresowania ze strony sponsorów sprawiły jednak, że, zespół pozbył się Włoszki, szukając odpowiedniego następcy." Gdy czytałem tekst jednym ciągiem od początku, to zdanie "zatrzymało" mój proces myślowy i zmusiło do powtórzenia całego akapitu. (może to dla innych pierdoły, ale wybaczcie mi. Moja mama to nauczycielka języka polskiego ... mam swoje zboczenia) Błędów nie robią Ci, co nic nie robią. Więc się nie przejmuj zbytnio ględzeniem wujka Adakara :)
THC-303
09.08.2012 04:58
Może "według wielu ekspertów nie zasłużył" ale według mnie ewidentnie zasłużył, a udowodnił to w Arrowsie i Jordanie. Artykuł oczywiście super. PS: i właśnie ze względu na to co wyżej, bardzo fajnie, że artykuł powstał, bo opinie o Hillu są podzielone. Może to przekona nie przekonanych do właściwej (moim zdaniem :P) drogi ;)
MegaZmiya
09.08.2012 04:55
Świetny artykuł! Wszystko opisane jasno :)