F1 rozważa intensywną końcówkę sezonu z Bahrajnem i Dżuddą
Według DAZN, F1 pracuje nad przywróceniem obu odwołanych GP jeszcze w tym roku.
23.05.2613:17
44wyświetlenia
Embed from Getty Images
Władze Formuły 1 mają rozważać nadzwyczajną reorganizacją kalendarza, który wydłużyłby sezon 2026 niemal do świąt Bożego Narodzenia.
Zdaniem dziennikarza DAZN, Tomasa Slafera, władze F1 intensywnie opracowuje plany mające na celu przywrócenie odwołanych rund w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej jeszcze w sezonie 2026.
Zgodnie z obecnie omawianą propozycją, Bahrajn miałby zostać przeniesiony na 2-4 października pomiędzy Azerbejdżanem a Singapurem. To zapoczątkowałoby bardzo intensywny finał sezonu z trzema oddzielnymi potrójnymi weekendami wyścigowymi.
Jeśli harmonogram w takiej formie zostanie zatwierdzony, to wówczas w ostatniej fazie mistrzostw zorganizowanych byłoby aż 10 wyścigów w ciągu 13 tygodni. Slafer przestrzegł, że taki kalendarz wywoła ogromną presję logistyczną i fizyczną w całym padoku.
W raporcie dodano, że Formuła 1 obecnie nie może formalnie potwierdzić ewentualnych zmian w kalendarzu, ponieważ nadal utrzymuje się niepewność związana z sytuacją geopolityczną na Bliskim Wschodzie.
Władze Formuły 1 mają rozważać nadzwyczajną reorganizacją kalendarza, który wydłużyłby sezon 2026 niemal do świąt Bożego Narodzenia.
Zdaniem dziennikarza DAZN, Tomasa Slafera, władze F1 intensywnie opracowuje plany mające na celu przywrócenie odwołanych rund w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej jeszcze w sezonie 2026.
Pomysł jest taki, aby znalazło się miejsce dla Arabii Saudyjskiej, bez względu na wszystko- powiedział Slafer podczas relacji DAZN z Kanady.
Teraz F1 rozważa włączenie także Grand Prix Bahrajnu. Chcą przełożyć dwa wyścigi odwołane w kwietniu, ale w kalendarzu pozostało już bardzo niewiele wolnych terminów.
Zgodnie z obecnie omawianą propozycją, Bahrajn miałby zostać przeniesiony na 2-4 października pomiędzy Azerbejdżanem a Singapurem. To zapoczątkowałoby bardzo intensywny finał sezonu z trzema oddzielnymi potrójnymi weekendami wyścigowymi.
Kalendarz wyglądałby tak, że po GP Madrytu, po europejskiej trasie, mielibyśmy «triple-header»: Azerbejdżan, Bahrajn, Singapur- kontynuuje Slafer.
Potem tydzień przerwy i kolejny potrójny weekend - Austin, Meksyk, Brazylia. Następnie znów tydzień przerwy, po czym mielibyśmy Las Vegas, Katar i Arabię Saudyjską tydzień po tygodniu. Kolejny tydzień przerwy, a sezon zakończyłby się 20 grudnia w Abu Zabi.
Jeśli harmonogram w takiej formie zostanie zatwierdzony, to wówczas w ostatniej fazie mistrzostw zorganizowanych byłoby aż 10 wyścigów w ciągu 13 tygodni. Slafer przestrzegł, że taki kalendarz wywoła ogromną presję logistyczną i fizyczną w całym padoku.
W raporcie dodano, że Formuła 1 obecnie nie może formalnie potwierdzić ewentualnych zmian w kalendarzu, ponieważ nadal utrzymuje się niepewność związana z sytuacją geopolityczną na Bliskim Wschodzie.
Maciej Wróbel