Przyszłość zespołu Arrows pod znakiem zapytania

05.07.0200:00
Marek Roczniak
1160wyświetlenia

Wczoraj na światło dzienne wyszły poważne kłopoty finansowe zespołu Orange Arrows. Zespół ten zalega ze spłatą 4.5 mln USD za używanie silników Cosworth CR-3. Środki na ten cel szef zespołu - Tom Walkinshaw chciał zdobyć poprzez odsprzedanie znaczącej części udziałów konsorcjum, na którego czele stoi właściciel firmy Red Bull - Dietrich Mateschitz. Na takie rozwiązanie nie zgodził się jednak właściciel 70% udziałów w zespole Arrows - grupa inwestorów bankowych Morgan Grenfell Private Equity. MGPE domaga się spłacenia długu w wysokości 13 mln funtów i dopóki spór pomiędzy obiema stronami, który toczy się przed londyńskim Wysokim Trybunałem nie zostanie rozstrzygnięty, sprzedaż tychże udziałów nie będzie możliwa.

W związku z zaistniałą sytuacją bolidy zespołu Arrows nie zostały wczoraj poddane rutynowej kontroli, bez której nie mogą być dopuszczone do udziału w Grand Prix Wielkiej Brytanii. Zespół otrzymał jednak zgodę na przedłużenie ostatecznego terminu dostarczenia kompletnych bolidów (wraz z silnikami) na kontrolę do momentu rozpoczęcia się dzisiejszych treningów na torze Silverstone. Bolidy te przeszły pomyślnie dzisiejszą kontrolę w ustalonym czasie, jednak ze względu na fakt, iż nie były wyposażone w elektroniczne skrzynki kontrolne (ECU), zarządzające pracą silnika i innych systemów, nie pojawiły się na torze podczas pierwszej z dwóch godzinnych sesji treningowych. Przedstawiciel zespołu Orange Arrows po kontroli nie był w stanie potwierdzić ewentualnego udziału bolidów tej stajni w jutrzejszej sesji kwalifikacyjnej i niedzielnym wyścigu.