Stella: Nie wygralibyśmy z Hamiltonem i Verstappenem

Szef McLarena wątpi, by jego kierowcy mieli szanse na walkę o podium w GP Kanady.
26.05.2621:31
Wiktor Mach
27wyświetlenia
Embed from Getty Images

Andrea Stella, szef zespołu McLarena, twierdzi, że jego kierowcy nie mieli szans na podium w wyścigu o Grand Prix Kanady. Pomijając błędy strategiczne i problemy z niezawodnością, Włoch twierdzi, że MCL40 okazał się bezradny w obliczu niskich temperatur w Montrealu.

Podczas gdy sobotni sprint ułożył się dla McLarena obiecująco - ekipa zdobyła drugi rząd w kwalifikacjach, a w samym sprincie Lando Norris ukończył zmagania na drugim miejscu - niedzielny wyścig okazał się katastrofą dla brytyjskiej ekipy.

Najpierw popełniono błąd decydując się na start na przejściówkach, a następnie Norris odpadł po awarii technicznej, a Piastri znalazł się poza punktami angażując się w kolizję z Albonem.

Po zakończeniu rywalizacji szef zespołu, Andrea Stella, otwarcie wyliczał: Dopadły nas problemy w niemal każdym aspekcie: od kwestii sportowych, przez niezawodność, aż po kolizję na torze. Mamy mnóstwo danych do analizy i wyciągnięcia wniosków.

Wspomniana strona sportowa odnosi się przede wszystkim do nietrafionej decyzji o starcie na oponach przejściowych. Przez te problemy, McLaren miał problem z ocenieniem skuteczności drugiej części swojego pakietu poprawek z Miami. Jeszcze w piątek zespół zdecydował się wrócić do starszej specyfikacji przednich skrzydeł, a ocena pozostałych elementów pozostaje - zdaniem szefa zespołu - niejednoznaczna.

Weekend sprinterski miał dwie fazy. Do wyścigu mogliśmy mówić o dobrych osiągach. Traciliśmy zaledwie kilka dziesiątych sekundy do Mercedesa, który wciąż dysponował najlepszym autem. Byliśmy prawdopodobnie drugą siłą w stawce, co napawało optymizmem - tłumaczył Stella.

Jednak przy niższych temperaturach w niedzielę, gdy okazało się, że dogrzanie przednich opon będzie poważnym wyzwaniem, McLaren nie był w stanie wydobyć z bolidu pełnego potencjału.
Niezależnie od błędu z doborem opon na start czy innych awarii, nawet gdy nasi kierowcy mieli przed sobą czysty tor, tempo nie było konkurencyjne. Nie zbliżyliśmy się do poziomu prezentowanego we wcześniejszych dniach. Jedynym logicznym wyjaśnieniem jest brak odpowiedniej temperatury opon. Kierowcy raz po raz blokowali koła, przestrzeliwali zakręty, a przednie ogumienie po prostu nie chciało współpracować - wyjaśniał Andrea Stella.

Z analiz zespołu wynika, że MCL40 jest bardziej wrażliwy na nagłe spadki temperatur niż bolidy ich rywali. Szef McLarena twierdzi, że w czystej, bezpośredniej walce, Lewis Hamilton i Max Verstappen byliby poza zasięgiem Norrisa oraz Piastriego - i to pomimo faktu, iż kierowca Red Bulla również zmagał się z problemami z dogrzaniem opon.

Nawet w całkowicie normalnym wyścigu, bez żadnych przygód i awarii, patrząc na tempo rywali walczących o podium, wątpię, abyśmy byli w stanie im dorównać - skwitował Włoch. Jeśli chodzi o ten incydent [Piastriego], sędziowie nałożyli karę i była ona w pełni zasłużona. To był błąd w ocenie sytuacji ze strony Oscara. Oczywiście działał pod presją czasu i wyniku, chcąc odzyskać pozycje, ale skończyło się to karą od stewardów i uszkodzeniem bolidu.