Hamilton: Chodzi mi o to, żebyśmy właściwie wykonywali swoją pracę

41-latek nie uważa, że powinien być traktowany priorytetowo przez Scuderię.
12.09.2610:16
Karol Kos
14wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lewis Hamilton pozostaje kierowcą Ferrari z większymi szansami na włączenie się do walki o mistrzostwo świata, ale nie oczekuje od zespołu uprzywilejowanego traktowania względem Charlesa Leclerca. Brytyjczyk przekonuje, że Scuderia powinna przede wszystkim lepiej wykorzystywać potencjał obu swoich zawodników. Po nieukończonym przez Leclerca Grand Prix Włoch strata Monakijczyka do prowadzącego w klasyfikacji Kimiego Antonellego wzrosła do 112 punktów.

Sytuacja Hamiltona jest nieco lepsza. Siedmiokrotny mistrz świata traci do Antonellego 76 punktów i choć jego szanse na tytuł pozostają niewielkie, nadal może być traktowany jako jeden z kandydatów do wykorzystania ewentualnych problemów Mercedesa. Zapytany, czy Ferrari powinno w tej sytuacji postawić na niego w walce o mistrzostwo i podporządkować temu działania Leclerca, Hamilton odrzucił taki scenariusz.

Tak naprawdę wcale o to nie proszę. Chodzi mi przede wszystkim o to, żebyśmy właściwie wykonywali swoją pracę i osiągali najlepszy możliwy wynik dla zespołu. Zamiast działać przeciwko sobie i kończyć na czwartym oraz piątym miejscu, możemy współpracować, zdobyć podium i wywalczyć więcej punktów - wyjaśnił.

Największym atutem Hamiltona w tegorocznej walce o mistrzostwo pozostaje regularność. Brytyjczyk jako jedyny kierowca ukończył wszystkie dotychczasowe Grand Prix w pierwszej dziesiątce. Co więcej, w żadnym wyścigu nie wypadł nawet poza czołową szóstkę. Problemem Ferrari pozostają jednak czyste osiągi. Scuderia wciąż nie zdobyła w tym sezonie ani jednego pole position, a znacząca część straty do Mercedesa wynika z różnicy w osiągach jednostek napędowych.

Jeśli spojrzymy na poprzednią rundę, Mercedes był na prostych szybszy o sześć dziesiątych sekundy na okrążeniu. Na większości pozostałych torów było to trzy lub cztery dziesiąte. Tyle traciliśmy wyłącznie na prostych. Uważam, że wykonaliśmy naprawdę świetną pracę, biorąc pod uwagę ten deficyt. Cały czas poprawiamy samochód, poprawiliśmy również silnik. Wiedzieliśmy, że ostatnie poprawki jednostki napędowej nie będzie cudownym rozwiązaniem, które całkowicie zlikwiduje stratę. Dla mnie bardzo pozytywne jest jednak to, że cały czas robimy kolejne kroki naprzód. Oni są po prostu bardzo, bardzo szybcy i nie jest łatwo - dodał.

Hamilton nie zamierza jednak koncentrować się na przewadze Mercedesa. Jego zdaniem Ferrari powinno przede wszystkim maksymalizować własne wyniki i być gotowe na wykorzystanie każdego słabszego weekendu rywali.

Zamiast skupiać się na nich - bo obecnie nie są moim głównym punktem odniesienia - powinniśmy myśleć o tym, jak najlepiej wykonywać swoją pracę podczas każdego weekendu. Będą wyścigi, w których Mercedes będzie wyjątkowo mocny, ale będą też takie, podczas których może popełnić błąd.

Jeśli skoncentrujemy się na konsekwencji i maksymalnym wykorzystaniu każdego weekendu, być może pojawi się moment, w którym będziemy mogli skorzystać z ich słabości - podsumował siedmiokrotny mistrz świata.