Brown: Nie ma rozłamu w McLarenie z powodu odejścia Sainza

Amerykanin zaznaczył, że dał swojemu kierowcy pozwolenie na rozmowy z Ferrari.
18.05.2018:21
Maciej Wróbel
707wyświetlenia
Embed from Getty Images

Szef McLarena, Zak Brown, uważa, że w jego zespole nie ma mowy o napiętych stosunkach pomimo odejścia Carlosa Sainza do Ferrari po sezonie 2020.

W tym tygodniu potwierdzono, że Hiszpan zastąpi Sebastiana Vettela w Ferrari począwszy od sezonu 2021. W międzyczasie McLaren ogłosił podpisanie kontraktu z Danielem Ricciardo, który zdecydował się na odejście z Renault.

Zak Brown przyznał w wywiadzie dla Sky Sports F1, że transfer Sainza do Scuderii został przeprowadzony jawnie i w pełnej zgodzie. Oprócz tego, według Amerykanina w zespołach Ferrari oraz Renault, które po tym sezonie także będą musiały poradzić sobie z odejściem swoich kierowców, można już teraz dostrzec tarcia i napiętą atmosferę.

Carlos i ja rozmawialiśmy o tym, więc to nie było tak, że wszystko odbywało się za moimi plecami. Mam świadomość tego, że wiele transferów odbywa się w taki sposób, że ludzie przemykają na tyły motorhome'ów, by po cichu ustalać szczegóły. Myślę, że McLaren ma inne podejście do relacji z naszymi pracownikami, wliczając w to kierowców.

W okresie zimowym odbyliśmy wiele rozmów z Carlosem i Andreasem Seidlem. Musieliśmy dać mu pozwolenie na rozmowy z Ferrari i takie pozwolenie Carlos od nas otrzymał, więc odbyło się to szczerze i uczciwie. Pomimo tego, że ostatecznie od nas odchodzi, nie możemy doczekać się wspólnego ścigania w tym roku.

To bardzo dobre, jeśli kierowca i zespół są w stanie rozstać się bez popadania w jakiekolwiek konflikty. Jeśli jednak przyjrzeć się innym ruchom na rynku, to towarzyszą im pewne animozje. A mimo to ci ludzie będą musieli jeszcze współpracować w tym sezonie. Jestem dumny z tego, jak udało się przez to przejść naszemu zespołowi.

Brown dodał także, iż Sainz spisał się w sezonie 2019 lepiej, niż się tego po nim spodziewano. Według 48-latka Hiszpan powinien także nie mieć w Ferrari problemów z odniesieniem pierwszych zwycięstw, jeśli tylko otrzyma on konkurencyjny samochód.

Wykonał dla naszego zespołu dużo lepszą robotę niż zakładałem. Oczywiście nie podpisywalibyśmy z nim kontraktu, gdybyśmy w niego nie wierzyli. Carlos nie popełnił jednak w całym sezonie żadnych błędów. Pomyśleć, że kiedyś w Toro Rosso miał taką wpadkę jak ta w Bahrajnie w 2017, kiedy popełnił prosty błąd po wyjeździe z pit lane.

Nie widać już u niego tych typowych dla młodego kierowcy błędów. Dojrzał i ma świetne tempo. Oczywiście miał słaby początek sezonu, kiedy to przez wybuch opony u Kubicy nie ukończył okrążenia kwalifikacyjnego, a potem w dwóch wyścigach nie zdobył punktów.

Amerykanin pochwalił także Sainza za umiejętność współpracy z partnerem zespołowym - Lando Norrisem. Naprawdę dobrze wyglądała jego współpraca z Lando. Jest bardzo szybki i jest świetnym graczem zespołowym. Nigdy nie poczułem dyskomfortu, gdy przebywali na torze obok siebie. Gdyby spojrzeć na duety w innych zespołach to wyglądają oni tak, jakby mieli ze sobą magnesy.

Myślę, że świetnie poradzi sobie w Ferrari. Uważam, że zmusi Leclerca do podkręcenia tempa, przez co Ferrari tylko dodatkowo na tym zyska. Jeśli zbudują zwycięski samochód, to myślę, że Carlos zacznie wygrywać wyścigi - zakończył szef McLarena.