Brown: Spór o silnik Mercedesa to typowa polityka

Dyrektor McLarena nie sądzi, aby silnik był nie zgodny z przepisami.
10.02.2618:02
Karol Kos
11wyświetlenia
Embed from Getty Images

Dyrektor McLaren Racing - Zak Brown, uważa, że trwająca dyskusja wokół jednostek napędowych Mercedesa i współczynnika sprężania to przykład typowej polityki Formuły 1.

W nowej generacji silników V6 współczynnik sprężania - określający, jak bardzo można sprężyć mieszankę paliwowo-powietrzną w cylindrze - został obniżony do poziomu 16:1. Zmiana ta miała m.in. ułatwić wejście do sportu nowym producentom.

Audi, Honda oraz Ferrari są jednak zdania, że Mercedes znalazł sprytne rozwiązanie, które pozwala spełnić limit 16:1 w warunkach statycznych i przy niskiej temperaturze - czyli w takich, w jakich FIA dokonuje pomiarów - a jednocześnie uzyskiwać wyższe wartości w trakcie jazdy, gdy jednostka jest rozgrzana. Mercedes stanowczo zaprzecza, podkreślając pełną legalność swojego silnika.

Brown, którego zespół jest jednym z czterech korzystających z jednostek Mercedesa - obok ekipy fabrycznej, Williamsa i Alpine - odrzuca zarzuty rywali jako element gry politycznej. To typowa polityka Formuły 1. Silnik został zaprojektowany i w pełni spełnia przepisy. Na tym polega ten sport. To nic innego niż przypadki podwójnych dyfuzorów z przeszłości - rozwiązania były zgodne z regulaminem.

Nie wierzę, by przewaga była tak duża, jak przedstawiają to rywale, ale ich rolą jest robić historię z każdej domniemanej przewagi. Faktem jest, że silnik jest w pełni zgodny z przepisami i przeszedł wszystkie testy. Uważam, że Mercedes wykonał dobrą robotę - powiedział Amerykanin.

Sprawa była szeroko omawiana zarówno w FIA, jak i w Komisji ds. Jednostek Napędowych F1. Wśród rozważanych pomysłów pojawiły się m.in. testy po rozgrzaniu silnika lub zastosowanie dodatkowych czujników mierzących parametry podczas jazdy.

Każda zmiana procedur testowych lub modyfikacja przepisów dotyczących jednostek napędowych musiałaby jednak przejść standardową ścieżkę decyzyjną i uzyskać większość - poparcie czterech z pięciu producentów, FIA oraz właściciela praw komercyjnych. Swoje „za” musiałoby wyrazić także Red Bull Powertrains, które początkowo było wskazywany jako potencjalny beneficjent podobnej interpretacji przepisów.

FIA chce możliwie szybko zamknąć temat, by nie ciągnął się on w sezonie 2026. Krótkoterminowe zmiany, których domagają się rywale Mercedesa jeszcze przed inauguracją mistrzostw w Melbourne, wydają się jednak mało prawdopodobne - mogłyby bowiem zmusić producenta do korekt trudnych do wprowadzenia przed pierwszym wyścigiem.

Brown nie podziela też obaw, że zespoły korzystające z silników Mercedesa mogłyby w ogóle nie wystartować w Australii. Nie wyobrażam sobie, żeby zespołów z silnikami Mercedesa zabrakło na starcie w Australii. Nie mamy dostępu do tych rozmów, więc nie wiem nawet, co od strony technicznej musiałoby się zmienić. Ale jestem pewien, że wszystkie zespoły Mercedesa pojawią się na polach startowych w Australii.