Hamilton pewnie wygrywa w GP Hiszpanii

Anglik kontrolował cały wyścig.
16.08.2016:52
Łukasz Godula
1644wyświetlenia

Pomimo faktu, że tor Catalunya kierowcy znają na wylot ze względu na przedsezonowe testy, ciężko tu o wielkie widowisko. Średnio szybkie zakręty skutecznie utrudniają wyprzedzanie, a czasami je wręcz uniemożliwiają. Nie można jednak powiedzieć, że dziś nic się nie dało. Chociażby różne strategie dały nieco emocji do samego końca.

Słaby start Bottasa


W tym sezonie normą są naprawdę czyste starty całej stawki. Nie inaczej było tym razem i samochód bezpieczeństwa nie miał roboty na pierwszym kółku. Jeśli chodzi o jakość startu to zdecydowanie nie popisał się Bottas, gdyż wyprzedził go zarówno Verstappen, jak i Stroll. Również Perez miał szansę na minięcie Fina, ale zabrakło niewiele.

W drugiej połowie stawki nieźle ruszył Ricciardo, wskakując na dwunastą lokatę, jednak szybko odebrał mu ją Kwiat po bardzo ładnym manewrze po zewnętrznej. Bardzo zachowawczo w pierwszym wirażu pojechał Norris, co kosztowało go dwie lokaty. Bottas tymczasem musiał zabrać się za odrabianie start, ale Strolla wyprzedził dopiero na piątym okrążeniu.

Postoje nie zmieniają czołówki


Do momentu postojów niewiele się działo na torze. Jako pierwszy zjechał Alex Albon, nieco w ramach królika doświadczalnego, gdyż założono mu twarde opony, co nie stało się w żadnym innym samochodzie po pierwszej rundzie postojów. Po dość ostrych słowach w stronę zespołu zjechał również Verstappen, który tracił już wiele czasu na miękkiej mieszance.

Mercedesy zareagowały na postój Red Bulla na 24. okrążeniu. Była to podwójna zmiana, ale poszła gładko. W środku stawki wszyscy założyli pośrednie opony poza McLerenem, który zaplanował sobie dwa postoje, a na pierwszym z nich założył miękkie ogumienie. Ciekawą strategię przybrało Ferrari, czekając ze zjazdem Leclerca tak długo, że wyjechał nawet za Norrisem.

Awaria Leclerca


Nie miało to jednak większego znaczenia, gdyż po wielu zaciekłych atakach, silnik w samochodzie Monakijczyka się wyłączył w szykanie kończącej kółko. Kierowcy udało się ponownie uruchomić silnik, ale tylko po to, by zjechać do garażu. Leclerc chciał się wycofać z wyścigu i tak też się stało. W tym czasie na niebie pojawiły się bardzo ciemne chmury, a inżynier Vettela poinformował o możliwych opadach w końcówce wyścigu.

Alex Albon ostatecznie zjechał po drugi komplet opon na 40. kółku, tym razem po pośrednią mieszankę. Na czele Verstappen tracił dystans do Hamiltona, a Bottas zbliżał się do Holendra. Red Bull szybko zareagował na ten stan rzeczy i ściągnął również Maxa, po kolejny komplet pośredniej mieszanki. W tym samym czasie na drugi postój zjechał Sainz i wyjechał na dziesiątym miejscu. Dość dziwna koncepcja biorąc pod uwagę jak trudno się wyprzedza na torze pod Barceloną. Jednak ciekawe było to, że wyjechał przed Albonem i stoczył z nim pasjonującą walkę.

Kara dla Pereza i jeden postój Vettela


Na drugi postój zdecydowali się również Stroll i Gasly, co pokazywało, że zespoły mają duże wątpliwości co do przejazdu na jednym pit stopie. Kwiat również nie ryzykował ekstremalnego oszczędzania opon i zjechał na 47. kółku. Bottas odpowiedział na postój Verstappena na 49. rundzie, zakładając miękkie opony. To pozostawiło jedynie Pereza i Vettela ze strategią jedno postoju. Inżynier Niemca nawet zapytał go, czy da radę dojechać do mety, ale w odpowiedzi usłyszał głównie ostre przekleństwa skierowane w stronę pit wall. Hamilton również zjechał, po pośrednie opony.

Zaskakująco Perez otrzymał karę doliczenia 5 sekund za ignorowanie niebieskich flag, jechał niemal dokładnie pięć sekund przed Vettelem. Niewiele to jednak dało, gdyż Ferrari zaczęło tracić tempo, czego oznaką było wyprzedzanie Strolla, a następnie naciskanie przez Sainza na czterokrotnego mistrza świata. Hiszpan po kilku kółkach przemknął u boku Niemca.

Vettel ostatecznie finiszował siódmy, a Perez po karze piąty, choć chrapkę na niego miał Sainz, finiszując 1,5s za rywalem po doliczeniu czasu. Na czele spokojnie na metę wjechał Hamilton. Bottas za to zjechał po świeże opony, by wykręcić najszybsze kółko, co udało się na finałowej rundzie. Jak to często bywa, GP Hiszpanii nie przyniosło zbyt emocjonujących zawodów, jednak już za tydzień czeka nas pojedynek na torze Spa, który powinien nam wynagrodzić dzisiejsze zawody.

Pogoda na koniec sesji:
Temperatura toru: 47°C
Temperatura powietrza: 30°C
Prędkość wiatru: 0,9 m/s
Wilgotność powietrza: 56%
Sucho