Sainz z karą przesunięcia na starcie GP Belgii

W bolidzie Hiszpana zamontowano czwarty w tym roku zestaw elektroniki sterującej.
19.07.2614:07
Maciej Wróbel
97wyświetlenia
Embed from Getty Images

Carlos Sainz otrzymał karę przesunięcia o dziesięć pól na starcie dzisiejszego wyścigu o Grand Prix Belgii.

Kierowca Williamsa w sobotnich kwalifikacjach wywalczył pierwotnie piętnaste pole startowe, lecz po karze dla Isacka Hadjara miał ruszać z 14. pola. Ponadto, po raz czwarty z rzędu Hiszpan okazał się lepszy w wewnętrznym pojedynku z Alexandrem Albonem.

Dziś jednak potwierdzono, że Sainz dołączy do Hadjara, Norrisa oraz duetu Astona Martina i także otrzyma karę przesunięcia na starcie. W bolidzie Hiszpana zamontowano bowiem czwarty już w tym sezonie zestaw elektroniki sterującej (PU-CE), co skutkuje karą przesunięcia o dziesięć pól na starcie.

W rzeczywistości, kara jednak nie będzie aż tak odczuwalna, bowiem wobec bardziej dotkliwych kar dla Hadjara, Strolla i Alonso Sainz wystartuje przed tą trójką i przystąpi do niedzielnej rywalizacji z 19. pola.

Po kwalifikacjach Sainz nie ukrywał zaś, że nie jest zadowolony z osiągów prezentowanych w ten weekend przez jego ekipę. To dla mnie bardzo trudny weekend. Cały czas kręciłem się koło siedemnastego czy osiemnastego miejsca i walczyłem z problemem w samochodzie, którego źródła nie byliśmy w stanie znaleźć i rozwiązać - powiedział 31-latek.

Traciłem więc do Alexa jakieś trzy do pięciu dziesiątych sekundy i za każdym razem musiałem walczyć z Cadillacami. To bardzo frustrujące, ponieważ nie wiedzieliśmy, co właściwie się dzieje. W końcu, przed kwalifikacjami, zmieniliśmy mnóstwo rzeczy, a samochód ożył i byłem w stanie zrobić to, co robiłem przez cały rok.

Mam na myśli to, że pokonałem dobre kółko i przebrnąłem przez Q1. W Q2 z dobrym okrążeniem można pokonać Bearmana o jakieś kilka tysięcznych. To się udało i tak niestety też wygląda dla nas dobry dzień w tym roku.

Dobrze jednak, że udało nam się rozwiązać problem, choć nie jestem do końca zadowolony z tego, że nie mogę wytłumaczyć dokładnie, na czym on polegał. Musimy więc dalej kopać - dodał kierowca Williamsa.