Pirelli studzi nadzieje na powrót Grand Prix Bahrajnu
Problemy logistyczne prawdopodobnie przeszkodzą w organizacji wyścigu.
15.07.2623:39
14wyświetlenia
Embed from Getty Images
Szanse na przywrócenie Grand Prix Bahrajnu do kalendarza Formuły 1 w sezonie 2026 wyraźnie maleją. Wszystko wskazuje na to, że utrzymująca się niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz problemy logistyczne uniemożliwią organizację wyścigu jeszcze w tym roku.
Bahrajn był dotychczas uznawany za najbardziej prawdopodobnego kandydata do powrotu do kalendarza po odwołaniu Grand Prix Bahrajnu i Arabii Saudyjskiej wskutek wybuchu konfliktu z Iranem. Ponowna eskalacja napięć w regionie sprawiła jednak, że realizacja tego planu staje się coraz mniej realna.
Dyrektor ds. sportów motorowych Pirelli, Dario Marrafuschi, przyznał, że czasu na przygotowanie takiego wydarzenia praktycznie już nie ma.
Marrafuschi podkreślił, że największym problemem pozostaje nieprzewidywalna sytuacja geopolityczna.
Jednym z rozważanych wariantów był transport przez Kanał Sueski, a następnie drogą lądową przez Arabię Saudyjską. Takie rozwiązanie również budzi jednak poważne wątpliwości.
Włoch nie ukrywa, że obecnie największym wyzwaniem jest całkowity brak pewności.
Wypowiedź Marrafuschiego może mieć również znaczenie dla końcowej części sezonu. Grand Prix Kataru zaplanowano na 27-29 listopada, a Grand Prix Abu Zabi na 4-6 grudnia. Skoro przygotowanie logistyczne wymaga około czterech miesięcy, decyzje dotyczące organizacji obu wydarzeń muszą zapaść praktycznie natychmiast.
Szanse na przywrócenie Grand Prix Bahrajnu do kalendarza Formuły 1 w sezonie 2026 wyraźnie maleją. Wszystko wskazuje na to, że utrzymująca się niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz problemy logistyczne uniemożliwią organizację wyścigu jeszcze w tym roku.
Bahrajn był dotychczas uznawany za najbardziej prawdopodobnego kandydata do powrotu do kalendarza po odwołaniu Grand Prix Bahrajnu i Arabii Saudyjskiej wskutek wybuchu konfliktu z Iranem. Ponowna eskalacja napięć w regionie sprawiła jednak, że realizacja tego planu staje się coraz mniej realna.
Dyrektor ds. sportów motorowych Pirelli, Dario Marrafuschi, przyznał, że czasu na przygotowanie takiego wydarzenia praktycznie już nie ma.
Przygotowanie rundy mistrzostw świata zajmuje około czterech miesięcy. Samo zaplanowanie i transport opon wymaga mniej więcej piętnastu tygodni. Dziś po prostu nie dysponujemy już takim zapasem czasu- powiedział w rozmowie z niemieckim portalem motorsport-total.com.
Marrafuschi podkreślił, że największym problemem pozostaje nieprzewidywalna sytuacja geopolityczna.
Niestety nadal nie da się przewidzieć, jak będzie wyglądała sytuacja bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie ani czy transport morski, którym przewozimy opony, będzie w ogóle możliwy- wyjaśnił.
Jednym z rozważanych wariantów był transport przez Kanał Sueski, a następnie drogą lądową przez Arabię Saudyjską. Takie rozwiązanie również budzi jednak poważne wątpliwości.
Teoretycznie moglibyśmy przepłynąć przez Kanał Sueski, a następnie przewieźć opony z Dżuddy przez Arabię Saudyjską. Jednak również tam sytuacja bezpieczeństwa pozostaje napięta, dlatego na razie jest to jedynie hipotetyczny scenariusz- zaznaczył.
Włoch nie ukrywa, że obecnie największym wyzwaniem jest całkowity brak pewności.
Największym problemem pozostaje niepewność. Nie jestem w stanie powiedzieć, ile czasu zajęłoby dotarcie na ewentualny wyścig na Bliskim Wschodzie, ponieważ musimy wiedzieć między innymi, czy Cieśnina Ormuz będzie otwarta- dodał.
Wypowiedź Marrafuschiego może mieć również znaczenie dla końcowej części sezonu. Grand Prix Kataru zaplanowano na 27-29 listopada, a Grand Prix Abu Zabi na 4-6 grudnia. Skoro przygotowanie logistyczne wymaga około czterech miesięcy, decyzje dotyczące organizacji obu wydarzeń muszą zapaść praktycznie natychmiast.