Wolff: Bierzemy na siebie odpowiedzialność za wypadek Russella
"Był to problem inny niż wszystko, z czym mieliśmy do czynienia wcześniej."
19.07.2620:03
624wyświetlenia
Embed from Getty Images
Szef Mercedesa Toto Wolff przyznał, że George Russell nie znalazłby się w sytuacji, w której został obrócony i odpadł z Grand Prix Belgii, gdyby nie problem z jego samochodem.
Przed weekendem wyścigowym Wolff podkreślał, że Mercedes musi wreszcie
Na torze Spa-Francorchamps problemy ponownie dały jednak o sobie znać. Russell już po kwalifikacjach wyrażał swoją frustrację, a podczas pierwszego okrążenia wyścigu kolejna usterka akumulatora sprawiła, że na prostej Kemmel dysponował ograniczoną mocą. W konsekwencji został uderzony przez swojego byłego zespołowego partnera, Lewisa Hamiltona, i wypadł w żwir, przedwcześnie kończąc udział w wyścigu.
Rozmawiając później z szerszym gronem dziennikarzy, Wolff dodał:
Potwierdzając, że był to problem
Szef Mercedesa Toto Wolff przyznał, że George Russell nie znalazłby się w sytuacji, w której został obrócony i odpadł z Grand Prix Belgii, gdyby nie problem z jego samochodem.
Przed weekendem wyścigowym Wolff podkreślał, że Mercedes musi wreszcie
zamienić tempo na wyniki, ponieważ seria problemów z niezawodnością obu bolidów pozwoliła Ferrari ponownie włączyć się do walki o mistrzostwo.
Na torze Spa-Francorchamps problemy ponownie dały jednak o sobie znać. Russell już po kwalifikacjach wyrażał swoją frustrację, a podczas pierwszego okrążenia wyścigu kolejna usterka akumulatora sprawiła, że na prostej Kemmel dysponował ograniczoną mocą. W konsekwencji został uderzony przez swojego byłego zespołowego partnera, Lewisa Hamiltona, i wypadł w żwir, przedwcześnie kończąc udział w wyścigu.
Mamy tutaj do czynienia z dwiema oddzielnymi sytuacjamipowiedział Wolff w rozmowie ze Sky Sports F1.
Pierwsza to sam incydent wyścigowy. Był dla nas bardzo pechowy - straciliśmy wiele punktów w klasyfikacji konstruktorów, a George stracił cenne punkty w klasyfikacji kierowców.
Druga sprawa to problem dotyczący wszystkich silników Mercedesa, przez który brakowało nam mocy na prostych. To właśnie mocno uderzyło w George'a. W 100 procentach bierzemy za to odpowiedzialność.
Rozmawiając później z szerszym gronem dziennikarzy, Wolff dodał:
Skutkiem tego było to, że na początku okrążenia miał do dyspozycji więcej energii, natomiast pod koniec okrążenia już znacznie mniej. Jeśli chodzi o optymalizację pracy układu napędowego, oznaczało to utratę osiągów.
Szacujemy, że w trybie kwalifikacyjnym kosztowało nas to około dwóch, może dwóch i pół dziesiątej sekundy na okrążeniu, natomiast podczas dłuższych przejazdów wpływ był znacznie mniejszy.
Potwierdzając, że był to problem
inny niż wszystko, z czym mieliśmy do czynienia wcześniej, Wolff został zapytany, jak kibice mają zrozumieć tak skomplikowane jednostki napędowe, skoro nawet zespoły dysponujące pełną wiedzą mają trudności z ich opanowaniem.
Obecne jednostki napędowe są niezwykle złożone pod względem sposobu odzyskiwania energii, jej wykorzystywania oraz współpracy z kierowcą- odpowiedział Austriak.
Dysponujemy bardzo mocnym pakietem - podwoziem i jednostką napędową, które zdobywały mistrzowskie tytuły -- ale mimo to wciąż robimy wszystko, aby rozwiązać problemy z niezawodnością.
Przy nowych przepisach takie rzeczy czasami się zdarzają. W przypadku George'a przez cały weekend było jasne, że z silnikiem dzieje się coś niepokojącego. Udało nam się zidentyfikować problem, przez który miał mniej energii do wykorzystania przy dojeździe do zakrętu numer 18. To właśnie tam było to najbardziej widoczne.
Dobrze, że wykryliśmy to właśnie tutaj, ponieważ w Budapeszcie, gdzie zarządzanie energią nie odgrywa aż tak dużej roli, zidentyfikowanie tej usterki byłoby znacznie trudniejsze. Nie zmienia to jednak faktu, że George bardzo na tym ucierpiał. Prawdopodobnie odpowiadało to za około połowę - a może nawet nieco więcej - straty, jaką miał do Kimiego.
Maciej Wróbel