F1 odpiera zarzuty o ukrywanie problemów z energią podczas transmisji

Kierowcy z kolei zgodnie krytykują wpływ zarządzania energią na jazdę po słynnym torze w Spa.
19.07.2614:37
Maciej Wróbel
430wyświetlenia
Embed from Getty Images

Formuła 1 zaprzeczyła oskarżeniom, jakoby celowo ukrywała rzeczywistą skalę problemów związanych z zarządzaniem energią w tegorocznych bolidach po tym, jak komentatorzy zwrócili uwagę na sposób realizacji transmisji telewizyjnej z toru Spa-Francorchamps.

Komentatorzy Sky Deutschland zauważyli, że kamery pokładowe wielokrotnie przerywały ujęcia jeszcze przed końcem prostej Kemmel, a na ekranie w dużej mierze brakowało również grafik przedstawiających prędkość oraz poziom energii w akumulatorach.

Dlaczego po prostu nie pokazują tego do końca? Nie rozumiem tego - powiedział komentator Sascha Roos, na co były kierowca F1, Timo Glock, odpowiedział: Bo nie chcą pokazywać spadku prędkości.

Formuła 1 odrzuciła te sugestie, informując niemiecki magazyn Auto Motor und Sport, że za sposobem realizacji transmisji nie stoi żadna polityczna agenda i zapewniając, że nie ukrywano żadnych informacji. Dodano również, że wszystkie nagrania z kamer pokładowych są dostępne w pełnej wersji.

Sami kierowcy otwarcie opisywali jednak skalę problemu. W Blanchimont nasza prędkość spada z 320 km/h do 270 km/h, ponieważ bateria jest już martwa - powiedział aktualny mistrz świata, Lando Norris.

Liam Lawson szczegółowo zaś wyjaśnił, jak wygląda zarządzanie energią w Spa. Po Eau Rouge energia praktycznie się kończy, więc później musimy ją odzyskiwać od zakrętu 5 do 8, od 9 do 10 oraz od 11 do 12. To najgorsze odczucie, jakie miałem w tym sezonie - nawet na Silverstone było lepiej.

W seriach juniorskich ten tor zawsze oznaczał dla mnie jazdę na pełnym ataku. Teraz to już przeszłość - podsumował Nowozelandczyk.

Oliver Bearman dodał: W trybie wyścigowym będzie to niesamowicie nudne. Po prostu nie sprawia to żadnej frajdy, dlatego już nie mogę się doczekać Budapesztu.

Max Verstappen stwierdził tymczasem, że obowiązujące przepisy sprawiają, iż na legendarnym torze Spa bolidy F1 często dysponują mocą porównywalną z samochodami Formuły 3. Przez większość drugiego sektora jedziesz praktycznie tylko na silniku spalinowym - powiedział Holender.

A ile on wtedy ma koni? 450, może 500 - mniej więcej tyle, ile ma bolid Formuły 3, tylko z dociskiem aerodynamicznym Formuły 1. Możecie więc sobie wyobrazić, że prowadzenie czegoś takiego nie jest zbyt ekscytujące.

Po chwili kierowca Red Bulla dodał z uśmiechem: Ale szczerze mówiąc, nie chcę znowu tutaj narzekać, bo pewnie ktoś zaraz wyrzuci mnie za drzwi.

Pełniący funkcję dyrektora Stowarzyszenia Kierowców Grand Prix (GPDA) Carlos Sainz uważa, że Formuła 1 będzie zmuszona w pewnym momencie skorygować obecne przepisy. Z jednej strony nie chcę bez przerwy krytykować własnego sportu, bo to niczego dobrego nie przyniesie - powiedział kierowca Williamsa.

Ale jeśli już w symulacjach z 2022 lub 2023 roku było widać, do czego to wszystko zmierza, to nie rozumiem, jak taki koncept mógł zostać zatwierdzony. Chciałbym zrozumieć, co wtedy się wydarzyło, bo do czegoś takiego po prostu nie powinno było dojść.

Podobne wątpliwości wyraził również Lewis Hamilton, który zastanawiał się, jak obecne przepisy w ogóle zostały zaakceptowane. Ktokolwiek za to odpowiada, nadal pracuje na swoim stanowisku - zauważył siedmiokrotny mistrz świata.