Verstappen przeciwny limitom wynagrodzeń kierowców

Holender zwraca uwagę na rosnącą popularność F1 oraz sytuację juniorów i ich sponsorów.
10.06.2214:42
Nataniel Piórkowski
942wyświetlenia
Embed from Getty Images

Max Verstappen krytykuje pomysł wprowadzenia limitów wynagrodzeń kierowców Formuły 1 - szczególnie w czasach rosnącej popularności sportu.

W ubiegłym roku w Formule 1 zaczęły obowiązywać limity budżetowe zespołów. Nie są w nie jednak włączane pensje kierowców oraz innych kluczowych pracowników.

Verstappen, który obecnie jest jednym z najlepiej zarabiających zawodników serii Grand Prix, zwraca uwagę na fakt, iż kierowcy otrzymują sowite wynagrodzenie także w związku z ryzykiem, jakie cały czas towarzyszy im na torze.

To kompletnie poroniony pomysł. Myślę, że właśnie teraz Formuła 1 staje się coraz bardziej popularna i wszyscy wyciągają z niej więcej pieniędzy - także zespoły. Prawdę mówiąc wszyscy na tym korzystamy. Dlaczego mielibyśmy więc ograniczać zarobki kierowców, którzy tak naprawdę zapewniają całe widowisko i narażają swoje życie? Taka jest przecież prawda. Z mojej perspektywy to coś zupełnie nie w porządku.

Verstappen dodał, że wprowadzenie limitów wynagrodzeń może w efekcie zaszkodzić juniorom. Urzędujący mistrz świata wyjaśnia, iż młodzi kierowcy są często zobligowani do zwrotu pieniędzy inwestorom, wpierającym ich kariery w niższych seriach.

Wystarczy tylko spojrzeć na serie juniorskie. Ilu z tych kierowców ma sponsora bądź inwestora, który koniec końców zamierza mieć swój procent w ich zarobkach w Formule 1 lub gdziekolwiek indziej? Jeśli wprowadzimy limity, nigdy nie odzyskają swych pieniędzy. Taki ruch wpłynie na sytuację w kategoriach juniorskich. Nie tego przecież chcemy.

Podobnego zdania jest Lando Norris z McLarena. Dostanie się do F1 jest wyjątkowo trudnym zadaniem. Gdy jesteś kierowcą i masz sponsora, to na pewnym etapie będzie on chciał odzyskać swój wkład. Nie masz innego wyboru - musisz wypełnić swoje zobowiązanie.

Jeśli twoje wynagrodzenie będzie objęte limitem, zwrot inwestycji stanie się trudniejszy niż obecnie. Firmy czy osoby indywidualne nie będą już skłonne do tak dużych inwestycji w młodych kierowców, którzy mają szansę awansować do F1. Moim zdaniem to bardzo ważny punkt w tej debacie.