Leclerc zaskoczony tempem Pereza z końcówki wyścigu

Monakijczyk nie spodziewał się tak dużej przewagi kierowcy Red Bulla.
03.10.2212:59
Jakub Ziółkowski
1560wyświetlenia
Embed from Getty Images

Charles Leclerc przyznał, że był zaskoczony tempem Sergio Pereza w końcowym etapie niedzielnego Grand Prix Singapuru.

Kierowca Ferrari zbliżył się do Pereza po ostatnim samochodzie bezpieczeństwa. Mimo przewagi DRS-u Leclerc nie był w stanie wyprzedzić kierowcy Red Bulla, który z czasem odjechał od Monakijczyka na kilka sekund.

Perez starał się zbudować asekuracyjną przewagę, w przypadku otrzymania kary czasowej za przewinienie związane z restartem. Meksykanin stracił wtedy zbyt duży dystans do samochodu bezpieczeństwa. Jego starania okazały się uzasadnione po tym, gdy faktycznie otrzymał on karę, która nie wpłynęła na jego końcowy rezultat.

Wypowiadając się po wyścigu Leclerc powiedział, że gdy tylko Perez znalazł się w czystym powietrzu, przewaga opon pozwoliła mu na zbudowanie przewagi: Byłem dość zaskoczony, ponieważ gdy tylko straciłem DRS, opony Checo zaczęły pracować prawidłowo - powiedział. Do tego momentu byłem blisko limitu. Jadąc bezpośrednio w jego brudnym powietrzu, i to w takich warunkach, każdy błąd może się źle skończyć - dodał Monakijczyk.

Starałem się być jak najbliżej, gdyż jedyną opcją było wyprzedzenie go na prostej. Nie mogłem jednak zaryzykować w dohamowaniach, ponieważ nie byłem w stanie ocenić przyczepności po wewnętrznej. Nie chciałem tym samym ryzykować. Na jednym okrążeniu byłem naprawdę blisko i rozważyłem atak, ale ryzyko nie było opłacalne. Dlatego też czekałem na odpowiedni moment, który niestety nigdy nie nastał - powiedział wicelider klasyfikacji generalnej.

Leclerc uważa również, iż wczorajszy wyścig pokazał, iż momentami bolid Ferrari był szybszy od Red Bulla na ulicach Singapuru.

Mamy dużo do przeanalizowania po tym wyścigu. Wydaje się, że na początkowych okrążeniach nasz bolid jest szybszy od Red Bulla, a po kilku okrążeniach sytuacja się odwraca - dodał Monakijczyk.

Kierowca Ferrari stracił jednak przewagę pole position już na starcie, kiedy został błyskawicznie wyprzedzony przez Pereza. Nie wiem do końca, co się stało. Trudno mi stwierdzić, czy to był mój błąd, czy nie. Poczułem tylko, że moje koła kręcą się w miejscu, a Sergio miał świetny start. Musimy to przeanalizować - skwitował Leclerc.