Leclerc wycofuje się z krytyki Antonellego ze sprintu
Monakijczyk na początku rywalizacji obawiał się, że Włoch doprowadzi do kolizji.
02.05.2619:37
43wyświetlenia
Embed from Getty Images
Charles Leclerc wycofał się ze swoich słów krytyki pod adresem Andrei Kimiego Antonellego, które wypowiedział przez radio wkrótce po rozpoczęciu sprintu w Miami.
Kierowca Ferrari ma za sobą udany sobotni wyścig w Miami - na starcie Monakijczyk zdołał wyprzedzić Andreę Kimiego Antonellego z Mercedesa, awansując w ten sposób do czołowej trójki. Jak się później okazało, Leclerc na tej pozycji dojechał też do mety.
Wkrótce po rozpoczęciu zmagań Leclerc - choć nie doszło do kontaktu - mocno skrytykował jazdę Antonellego.
Po wyścigu Leclerc jednak wycofał się z tych słów, tłumacząc je
Charles Leclerc wycofał się ze swoich słów krytyki pod adresem Andrei Kimiego Antonellego, które wypowiedział przez radio wkrótce po rozpoczęciu sprintu w Miami.
Kierowca Ferrari ma za sobą udany sobotni wyścig w Miami - na starcie Monakijczyk zdołał wyprzedzić Andreę Kimiego Antonellego z Mercedesa, awansując w ten sposób do czołowej trójki. Jak się później okazało, Leclerc na tej pozycji dojechał też do mety.
Wkrótce po rozpoczęciu zmagań Leclerc - choć nie doszło do kontaktu - mocno skrytykował jazdę Antonellego.
Kimi... jest bardzo kiepski podczas walki koło w koło. Skręcał podczas hamowania. To niewiarygodne, my się rozbijemy- przekazywał Monakijczyk przez radio swojej ekipie.
Po wyścigu Leclerc jednak wycofał się z tych słów, tłumacząc je
adrenaliną buzującą w kokpicie.
Byłem trochę zbyt surowy, może z powodu adrenaliny buzującej wewnątrz samochodu- przyznał kierowca Scuderii.
To prawda, że mieliśmy pewne sytuacje z Kimim w przeszłości i mam nadzieję, że to się uspokoi po pewnym czasie, szczególnie że jest on jedynym Włochem w stawce i ściga się przeciwko Ferrari.
Chciałbym, by chodziło o kogoś innego. Bardzo lubię Kimiego jako osobę. Czasem jednak jest po prostu za blisko i pewne sytuacje nie są konieczne. W tym konkretnym przypadku byłem dość wkurzony w bolidzie, ale moje komentarze były prawdopodobnie odrobinę zbyt surowe.
Maciej Wróbel