Horner: Perez musi się pozbierać po tym koszmarnym weekendzie

Szef RBR wierzy, że Meksykanin zdoła wkrótce powrócić do optymalnej dyspozycji.
10.06.2400:08
Maciej Wróbel
1505wyświetlenia
Embed from Getty Images

Christian Horner pośrednio zaapelował do Sergio Pereza, aby ten jak najszybciej otrząsnął się i wrócił do optymalnej dyspozycji po koszmarnym dla niego Grand Prix Kanady.

Podczas gdy Max Verstappen sięgnął po kolejne, już 60. zwycięstwo w karierze, kolejny rozczarowujący występ zaliczył jego zespołowy partner, Sergio Perez. Doświadczony Meksykanin, który tuż przed tym weekendem przedłużył umowę z Red Bull Racing, najpierw nie zdołał zakwalifikować się do Q2 w sobotniej czasówce, by w wyścigu zupełnie nie liczyć się w walce o punkty i odpaść po błędzie w 6. zakręcie.

Taki wynik zostawia Pereza z zaledwie czterema punktami wywalczonymi w ostatnich trzech wyścigach, przez co 34-latek spadł już na piąte miejsce w klasyfikacji kierowców. To był koszmarny weekend dla Checo, a my skończyliśmy z uszkodzeniami. On musi wrócić silniejszy w Barcelonie - powiedział Christian Horner w rozmowie ze Sky Sports.

Na szczęście Ferrari też przeżyło szok i nie zdobyło żadnych punktów, co w pewnym stopniu wybawiło nas z opresji. Potrzebujemy jednak dwóch punktujących bolidów. Dziś uszło nam to na sucho, ale, począwszy od Barcelony, potrzebujemy aby Checo był tam, gdzie był na początku tego sezonu.

Od czasu do czasu widzimy to w przypadku Checo - gdy wydaje się nam, że znalazł się w tarapatach, on zawsze się staje na nogi. Jest twardym zawodnikiem i ma twardy charakter, a takie weekendy bolą go bardziej, niż kogokolwiek innego. Będzie zdeterminowany, aby się odbić i pokazać wszystkim formę, o której wiemy, że jest w stanie ją zaprezentować i którą pokazał w pierwszych czterech wyścigach tego sezonu.

Sam Perez stwierdził po wyścigu, że ze względu na wąską suchą linię wyprzedzanie było bardzo utrudnione. Bylibyśmy w stanie się pozbierać, ale dziś była tylko jedna linia, a wyprzedzanie było bardzo trudne. Później ta sucha linia zaczęła się otwierać, a wcześniej chodziło głównie o utrzymanie się na torze - powiedział kierowca Red Bulla.

To było kilka naprawdę trudnych weekendów. Teraz myślę, że się przegrupujemy, dokonamy analizy i wyciągniemy wnioski z tego weekendu. W sobotę mieliśmy pewien problem, który powstrzymał nas przed osiągnięciem lepszego wyniku w kwalifikacjach. Zrozumieliśmy to zaraz po sesji, co jest pozytywem.

Oczywiście przed nami jeszcze długi sezon i jestem pewien, że uda się nam powrócić do formy.

Meksykanin przyznał również, że wypadek z 51. okrążenia był wyłącznie wynikiem jego błędu. To tylko i wyłącznie moja wina. Dotknąłem mokrej części toru wchodząc w szósty zakręt i nie mogłem już zatrzymać samochodu. Było zupełnie mokro. Wcisnąłem hamulec, ale nie mogłem się zatrzymać, więc to było trochę niefortunne.