Verstappen: Poważnie uszkodziłem podłogę w Q1

Mistrz świata jest zadowolony z czwartego miejsca, biorąc pod uwagę okoliczności.
06.07.2420:36
Maciej Wróbel
848wyświetlenia
Embed from Getty Images

Max Verstappen ujawnił, że podczas jego wypadnięcia z toru w Q1 poważnie uszkodził podłogę w swoim samochodzie, co kosztowało go 100 punktów docisku.

Trzykrotny mistrz świata ma za sobą rozczarowujące kwalifikacje przed Grand Prix Wielkiej Brytanii, które zakończył z czwartym rezultatem. Holender nie był w stanie w decydującej fazie czasówki nawiązać do tempa kierowców Mercedesa, przegrywając ze zdobywcą pole position, George'em Russellem, różnicą niemal czterech dziesiątych sekundy.

Wcześniej Holender został jednak jedną z ofiar zmiennych warunków panujących w sobotnie popołudnie na torze Silverstone. Kierowca Red Bulla w Q1 zaliczył wyjazd poza tor w zakręcie Copse. Po zakończeniu sesji Verstappen ujawnił, że ta wycieczka spowodowała poważne uszkodzenia podłogi w jego RB20. Początkowo to było 100 punktów docisku, to jest dużo. Częściowo udało nam załagodzić sytuację, ale i tak to było dużo.

Ten wyjazd w Q1 był naprawdę pechowy. Wyjechałem z zakrętu numer 7 i jechałem w stronę Copse, gdy zaczęło padać. Wiedziałem, że chłopaki przede mną uniknęli tego deszczu i, oczywiście, jechali na slickach. Wiedziałem, że potrzebuję tego okrążenia na slickach, ponieważ nigdy nie masz pewności, czy zaraz nie zacznie padać mocniej, a sesja się skończy.

Oczywiście, próbowałem przyspieszyć. Trochę zwolniłem, gdy zobaczyłem krople deszczu na wizjerze, ale i tak mną rzuciło i musiałem uniknąć uderzenia w bariery. Przejechałem po żwirze, przez co rozerwałem podłogę na strzępy. Z samochodu odpadło parę części. Nawet pomimo tego, że zespół wykonał świetną robotę, żeby naprawić te uszkodzenia i zoptymalizować balans, to tak naprawdę zrujnowało to moje kwalifikacje.

Mając na uwadze takie uszkodzenia, cieszyłem się z samego bycia w Q3. Zajęcie czwartego miejsca jest z kolei raczej pozytywną niespodzianką.

Odnosząc się do swojej finałowej próby, Holender dodał: Było nieźle. Miałem małą przygodę w zakręcie numer 4, ale szczerze mówiąc, cały czas naprawialiśmy podłogę, więc balans zmieniał się praktycznie co okrążenie. Zmieniałem różne rzeczy na swojej kierownicy na każdym okrążeniu, by szukać kompromisów. Pod pewnymi względami pewnie osiągnęliśmy sufit, próbując to zrekompenować straty, ale okrążenie i tak było dobre.

Starałem się naciskać ile się da i korzystać z toru, gdzie tylko mogłem, ponieważ - naturalnie - przy wysokich prędkościach brakowało tego docisku. W niektórych zakrętach też poruszałem się wolniej, niż podczas treningów. Wydaje mi się jednak, że to i tak było najlepsze, co mogliśmy osiągnąć z tymi uszkodzeniami.