Verstappen: Będę próbował jakoś przetrwać

Holender przyznaje, że ustawienia dobrane na Shootout nie były do końca trafione.
29.11.2507:23
Maciej Wróbel
74wyświetlenia
Embed from Getty Images

Max Verstappen obawia się, że wyścig sprinterski w Katarze będzie sprowadzał się do walki o przetrwanie.

Obrońca mistrzowskiego tytułu podczas drugiego segmentu kwalifikacji do sprintu wielokrotnie zgłaszał zespołowi problemy z podbijaniem bolidu, gdy ten wyposażony był w pośrednie ogumienie. W finałowej części czasówki, na miękkich oponach, problemy się pogłębiły, jak również Holender doświadczał wysokiej podsterowności.

Kierowca Red Bulla ostatecznie zdołał wywalczyć tylko szóste pole startowe do sobotniego sprintu, niespodziewanie przegrywając z zespołowym partnerem, Yukim Tsunodą, co zdarzyło się po raz pierwszy w sezonie 2025.

Już od pierwszego okrążenia nie wyglądało to dobrze - powiedział Verstappen po zakończeniu sesji. Było dużo podbijania i podsterowności, która przy wysokich prędkościach przechodziła w nadsterowność. Nie tego chcesz, gdy chcesz być szybki.

Próbowaliśmy dokonać pewnych zmian przy użyciu kierownicy, ale, tak naprawdę, nic nie zadziałało. Było więc dość trudno. Z takim balansem jutrzejszy sprint nie będzie zbyt przyjemny. Bardziej będzie tu chodziło o walkę o przetrwanie. Potem będziemy musieli dokonać pewnych zmian przed kwalifikacjami.

W podobnym tonie po Shootoucie wypowiedział się konsultant Red Bulla, dr Helmut Marko. Nie doświadczyliśmy wcześniej podbijania na oponie pośredniej, więc musimy znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy - powiedział 82-latek w rozmowie z rodzimą telewizją ORF.

Mieliśmy też problem z miękką mieszanką. Na pośredniej utrzymywaliśmy się jeszcze w grze, ale na miękkiej - lepiej nie pytajcie.

Szczerze, nie przypominam sobie nawet, kiedy ostatnio Max przegrał z zespołowym kolegą, a Yuki stracił przecież jedną dziesiątą już w pierwszym zakręcie. Maksowi nie opłaciły się więc te zmiany w ustawieniach, szczególnie w kontekście osiągów na miękkim ogumieniu.

Obaj nasi kierowcy mają zupełnie inne podejście. Yuki potrzebuje stabilnej tylnej osi. Max potrzebuje mocnego przodu, więc zmiany zostały wprowadzone właśnie z takim zamierzeniem. Zdecydowanie lepiej wyszło w przypadku Yukiego.

Dzięki Bogu, to tylko sprint. Najważniejsze, że mamy jeszcze szansę uporządkować to wszystko przed głównym wyścigiem - zakończył Marko.