Autosport: Lawrence Stroll wykluczył zatrudnienie Christiana Hornera

Właściciel stajni z Silverstone miał uciąć spekulacje podczas przemówienia w fabryce.
29.11.2516:43
Maciej Wróbel
10wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lawrence Stroll oświadczył podczas przemówienia w fabryce, że nie przewiduje zatrudnienia Christiana Hornera w żadnej roli - przekazały źródła Autosportu podczas weekendu wyścigowego w Katarze.

Przyszłość Hornera od dawna budzi dyskusje w padoku F1, a były szef zespołu Red Bull Racing wielokrotnie był łączony z Aston Martinem - nawet pomimo tego, że Andy Cowell stwierdził w Singapurze, iż taki ruch nie jest planowany.

Plotki ponownie nabrały rozpędu po tym, jak Aston Martin ogłosił w środę, że Adrian Newey obejmie rolę szefa zespołu od sezonu 2026. Pojawiły się pytania, czy Newey faktycznie będzie chciał przejąć wszystkie obowiązki związane z funkcją szefa zespołu F1, w tym udział w spotkaniach, zobowiązania sponsorskie, prace w ramach Komisji F1 oraz obowiązki medialne.

To wywołało nową falę spekulacji łączących Aston Martina z Hornerem, sugerujących, że Brytyjczyk mógłby przejąć część z tych obowiązków. Jednakże, jak w Katarze ustalił Autosport, nie ma takiej możliwości.

Źródła przekazują, że właściciel zespołu, Lawrence Stroll, powiedział wprost pracownikom Aston Martina, że Horner nie dołączy do zespołu, kiedy w środę informował załogę o awansie Neweya. Wiadomość miała definitywnie uciąć wszelkie spekulacje dotyczące Hornera oraz podkreślić, że Aston Martin nie planuje zatrudnić byłego szefa Red Bulla na żadnym stanowisku.

Nie oznacza to jednak, że obowiązki szefa zespołu nie zostaną w praktyce podzielone. Biorąc pod uwagę koncentrację Neweya na projekcie samochodu na sezon 2026 oraz na departamencie technicznym, prawdopodobne jest, że część zadań zostanie przekazana innym członkom najwyższego kierownictwa.

Mike Krack może przejąć większą odpowiedzialność, a warto zaznaczyć, że Luksemburczyk już teraz wykonuje część obowiązków medialnych. W doniesieniach medialnych wciąż przewija się także nazwisko byłego szefa McLarena, Andreasa Seidla.

Sam Newey stwierdził tymczasem, że awans na stanowisko szefa zespołu był naturalnym krokiem. Ponieważ i tak będę obecny na wszystkich pierwszych wyścigach, moja praca zasadniczo się nie zmienia, bo i tak tam jestem. Równie dobrze więc mogę przejąć tę część obowiązków, poza koniecznością rozmawiania z wami - powiedział Newey w Sky Sports.

66-latek nie sądzi też, aby nowe obowiązki miały przeszkodzić mu w pracy projektanta. To jest coś, co chcę i muszę robić, aby utrzymać pełne skupienie na projektowaniu samochodu. To właśnie sprawia, że rano wstaję z łóżka. Jestem zdeterminowany, by tego nie rozmywać.