WEC odroczyło pierwszą rundę sezonu w Katarze

Podobny los wkrótce może spotkać Grand Prix Bahrajnu.
04.03.2610:32
Karol Kos
34wyświetlenia
Embed from Getty Images

Według The Telegraph, rundy w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej zaplanowane na kwiecień są poważnie zagrożone odwołaniem. Choć rozważane są tory zastępcze - takie jak Imola, Portimao, Paul Ricard czy nawet Istanbul Park - gazeta sugeruje, że mistrzostwa mogą po prostu zostać skrócone.

Inauguracja sezonu 2026 w Australii jest niezagrożona, mimo chaosu podróżnego wywołanego zamknięciem przestrzeni powietrznej nad częścią państw Zatoki Perskiej. Kilka zespołów musiało zmienić trasy podróży po tym, jak zakłócone zostały loty między innymi przez Zjednoczone Emiraty czy Katar.

Szef Mercedesa - Toto Wolff, potwierdził, że część personelu zespołu została dotknięta tymi problemami. W związku z planowanym testem opon w Bahrajnie kilku członków naszego zespołu znalazło się w trudnej sytuacji, ale na szczęście udało im się bezpiecznie opuścić kraj. W tak poważnej sytuacji nie byłoby właściwe spekulowanie o możliwym dalszym wpływie na Formułę 1 w nadchodzących tygodniach. Wiemy, że FIA i F1 będą nadal monitorować wydarzenia i podejmą niezbędne decyzje, kiedy zajdzie taka potrzeba.

Kryzys wpływa już także na inne serie wyścigowe. FIA przełożyła wyścig Qatar 1812 km, który pierwotnie miał odbyć się w dniach 26-28 marca jako inauguracja sezonu 2026 Długodystansowych Mistrzostw Świata. Prezes FIA - Mohammed Ben Sulayem, podkreślił, że Federacja uważnie obserwuje rozwój sytuacji.

FIA nadal monitoruje rozwój wydarzeń w regionie, a nasze myśli są ze wszystkimi poszkodowanymi. Mamy nadzieję na spokój, bezpieczeństwo i powrót stabilności - powiedział Emiratczyk.

Ambasador Ferrari - Marc Gené, przyznał, że zespoły musiały zmierzyć się z ogromnymi wyzwaniami logistycznymi, aby dotrzeć do Melbourne. To nie jest łatwe. W ostatnich latach sezon zaczynał się w Bahrajnie, a teraz wracamy do Australii - mogliśmy tam utknąć. Logistycznie jest to bardzo skomplikowane, ponieważ większość lotów zwykle przebiega przez tę część świata. Żaden samolot nie doleci do Australii bez tankowania gdzieś po drodze. Australia, Chiny i Japonia na pewno się odbędą, a potem zobaczymy - powiedział Hiszpan.

Były kierowca F1 - Ralf Schumacher, uważa natomiast, że jeśli wyścigi w krajach Zatoki Perskiej nie będą mogły się odbyć, najbardziej prawdopodobnymi zastępstwami będą europejskie tory. Jeśli sytuacja będzie się przeciągać, Bahrajn i Arabia Saudyjska praktycznie wypadną z gry. Wtedy trzeba będzie spojrzeć na Europę - tory takie jak Portimao czy Le Castellet staną się istotne. Ale decyzja będzie musiała zapaść szybko- dodał ekspert Sky Deutschland.