Krack: Najważniejsze jest to, abyśmy znów mogli się ścigać

Podczas Grand Prix Węgier Aston Martin zaprezentuje bolid w specyfikacji B.
23.07.2612:10
Karol Kos
69wyświetlenia
Embed from Getty Images

Grand Prix Belgii przyniosło Aston Martinowi kolejne rozczarowanie w wyjątkowo nieudanym sezonie Formuły 1. Lance Stroll nie ukończył wyścigu z powodu awarii sprzęgła, natomiast Fernando Alonso finiszował na ostatnim miejscu, tracąc dwa okrążenia do zwycięzcy i nie będąc w stanie nawiązać walki nawet z Valtterim Bottasem reprezentującym fabryczny zespół Cadillaca.

Mimo kolejnego słabego występu w ekipie z Silverstone nie brakuje jednak nadziei. Już podczas najbliższego Grand Prix Węgier Aston Martin ma wystawić gruntownie zmodyfikowany bolid w specyfikacji B, obejmujący szerokie zmiany aerodynamiczne i konstrukcyjne. Po letniej przerwie samochód otrzyma również zmodernizowaną jednostkę napędową Hondy.

Mike Krack przyznał, że najważniejsze jest odzyskanie możliwości realnej walki z rywalami. Zobaczymy, co przyniosą te zmiany. Najważniejsze jest jednak to, abyśmy znów mogli się ścigać. Minęło już sporo czasu, odkąd naprawdę rywalizowaliśmy z innymi zespołami - powiedział Luksemburczyk. W ostatnich rundach praktycznie nie uczestniczyliśmy w walce. Bardzo trudno było nam dotrzymać kroku zespołom ze środka stawki. Niezależnie od tego, jaki efekt przyniosą poprawki, sam powrót do rywalizacji będzie niezwykle ważny dla całego zespołu - dodał.

Optymizm Aston Martina wynika z pakietu poprawek opracowanego pod kierownictwem Adriana Newey'a. Według informacji z padoku nowe rozwiązania mogą poprawić tempo samochodu nawet o dwie sekundy na okrążeniu. Nawet tak duży postęp może jednak nie wystarczyć do natychmiastowego włączenia się do walki o czołowe pozycje. Skala strat Aston Martina jest obecnie tak duża, że - według szacunków - Alonso nawet z takim zyskiem czasowym w kwalifikacjach na Spa nie zdołałby uniknąć miejsca w końcówce stawki.

Określenie nowych części mianem zwykłego „pakietu poprawek” może być wręcz mylące. Zakres zmian okazał się na tyle duży, że zespół musiał zgłosić zmodyfikowane podwozie do ponownego testu zderzeniowego FIA.

Zapytany, czy oznacza to budowę całkowicie nowych monokoków, Krack odpowiedział twierdząco. Tak, zakres zmian jest naprawdę bardzo duży. Najważniejsze dotyczą aerodynamiki oraz masy samochodu, a żeby to osiągnąć, trzeba było przebudować wiele elementów. Udało nam się zrealizować wszystkie cele, które sobie założyliśmy - wyjaśnił.

Czas, w którym przez bardzo długi okres nie wprowadzaliśmy żadnych poprawek, już się zakończył. To dobry sygnał na przyszłość. Wszyscy z niecierpliwością czekamy na weekend w Budapeszcie i chcemy przekonać się, jaki efekt przyniosą nasze zmiany.

Grand Prix Węgier będzie niezwykle ważnym momentem nie tylko dla zespołu, ale również dla właściciela Lawrence'a Strolla, który oczekuje potwierdzenia, że budowa projektu wokół Adriana Newey'a była słuszną decyzją. Pod szczególną presją znajdzie się również sam Newey, ponieważ skuteczność przygotowanego przez niego pakietu będzie pierwszym realnym sprawdzianem jego wpływu na rozwój Aston Martina.

Weekend w Budapeszcie może okazać się równie istotny dla Fernando Alonso. Dwukrotny mistrz świata wkrótce skończy 45 lat i coraz częściej pojawiają się pytania, jak długo będzie chciał kontynuować starty w Formule 1, jeśli zespół nie zacznie regularnie walczyć o wyższe pozycje. W ostatnich tygodniach poprawiły się także relacje Aston Martina z Hondą. Po fatalnym początku sezonu brytyjski zespół otwarcie krytykował brak konkurencyjności, kierując część zarzutów pod adresem japońskiego producenta.

Obecnie w zespole coraz częściej podkreśla się jednak, że Honda nie ponosi odpowiedzialności za wszystkie problemy, a publiczne zaostrzanie konfliktu nie przyniosłoby żadnych korzyści. Historia japońskiego producenta w Formule 1 pokazuje bowiem, że choć sukces niekiedy przychodzi z opóźnieniem, ostatecznie zwykle udaje się go osiągnąć.