Antonelli: Jestem gotów do walki

20-latek przystąpi do domowego wyścigu z odległego, dziewiętnastego pola.
06.09.2614:29
Maciej Wróbel
27wyświetlenia
Embed from Getty Images

Andrea Kimi Antonelli przekonuje, iż jest teraz gotów do walki po tym, jak w poprzednich sesjach skupiony był na tym, aby pomóc zespołowemu koledze, George'owi Russellowi.

Lider klasyfikacji generalnej przybył na domowy wyścig ze świadomością, że czeka go start z odległej pozycji za nadprogramową wymianę elementów jednostki napędowej. Już wcześniej zespół Mercedesa sugerował, że głównym zadaniem Włocha może się okazać pomoc zespołowemu partnerowi.

Podczas poprzedniego Grand Prix, w Holandii, to Russell z kolei zjechał z drogi Antonellemu, by ten mógł ruszyć w pogoń za prowadzącym Lando Norrisem.

W kwalifikacjach na Monzy, gdy role się odwróciły, Antonelli asystował Brytyjczykowi, jednak ostatecznie Mercedes sensacyjnie musiał uznać wyższość Pierre'a Gasly'ego z Alpine. To bardzo, bardzo dziwne uczucie, ale musiałem wykonać swoją robotę, jaką było pomaganie George'owi - powiedział po kwalifikacjach Włoch.

Próbowałem mu pomóc najlepiej, jak tylko to było możliwe. Q3 było bardzo dziwne, nawet moje szybkie kółko. Było w porządku, ale nie było w nim nic wyjątkowego, ponieważ miałem w samochodzie więcej paliwa, niż zwykle. Nie chciałem też popełnić żadnego błędu, który mógłby narazić na szwank cały zaplanowany przez nas program.

Najważniejsze było zapewnienie holu George'owi na ostatnim kółku. Oczywiście mam mieszane uczucia, ale jest jak jest. Teraz jestem gotów na jutrzejszą walkę.

20-latek z Bolonii wciąż pozostaje liderem klasyfikacji z przewagą 59 punktów nad George'em Russellem i Lewisem Hamiltonem. Pomimo uczestnictwa w otwartej walce o tytuł mistrzowski, duet Mercedesa w ostatnich weekendach niejednokrotnie zademonstrował jednak umiejętność gry zespołowej.

Jedziemy na tym samym wózku, a on [Russell] był dobrym graczem zespołowym w Zandvoort. Teraz ja zrobiłem to, o co poprosił mnie zespół i cieszę się, że wszystko poszło zgodnie z planem.

Oczywiście wyścig będzie dla obu naszych samochodów stromą wspinaczką. Jedno jest jednak jasne: jeśli będziemy mogli, pomagamy sobie nawzajem. Szczególnie w sytuacji, gdy ja nie mam szans na wygraną, a on może walczyć o pole position.