Verstappen przełamuje hegemonię Mercedesa w GP 70-lecia

Holender dziś wygrał dzięki lepszej pracy z oponami.
09.08.2016:37
Łukasz Godula
1600wyświetlenia

Podwójne weekendy na jednym torze mogą z pozoru wydawać się pomysłem na nudę. Jednak zdecydowanie tak nie jest w tym roku. Zarówno na Red Bull Ringu, jak i na Silverstone mieliśmy do czynienia z świetną walką i rozstrzygnięciami. W Anglii swój duży udział w emocjach miało Pirelli, gdyż to dzięki nietypowej alokacji opon mogliśmy dziś podziwiać ciekawą walkę strategiczną.

Spokojny start


Podobnie jak przed tygodniem start przebiegł bardzo czysto. Jedynie Sebastian Vettel najechał w pierwszych zakrętach zbyt mocno na tarki, obracając się przy tym i ratując na poboczu. Reszta stawki stoczyła zaciętą walkę. Na czele nie doszło do zmiany prowadzenia, ale na trzecie miejsce wskoczył Max Verstappen. Daniel Ricciardo próbował podgryzać Hulkenberga, ale ostatecznie znalazł się za Lancem Strollem.

Nieco dalej Norris awansował na ósme miejsce, a Leclerc spadł na dziesiąte. Pierwsze okrążenie przebiegło spokojnie i kolejne kółka również nie przyniosły incydentów. Tymczasem już na siódmym okrążeniu po nowe opony zjechał Albon, próbując tym samym podciąć Norrisa.

Szybkie pierwsze postoje


Na akcję Albona szybko zareagował Gasly i dwójka szybko zaczęła kręcić dobre czasy, ale trafiła na tłok w postaci kierowców Alfa Romeo. Kilku innych kierowców z tyłu stawki zdecydowało się również na postoje, ale góra tabeli cierpliwie czekała i cierpiała na rozpadających się pośrednich gumach. W tym czasie do Hamiltona dojechał Verstappen i wbrew poleceniom inżyniera atakował Anglika. Nie udało się wyprzedzić Mercedesa, ale Max ponownie dał nam nieco emocji.

Na trzynastym kółku zjechał po nowe opony Norris i udało mu się wyjechać przed Gaslym. Chwilę później u mechaników pojawił się Bottas, a następnie Hamilton, pozostawiając Verstappena na pozycji lidera. Kolejnym w alei serwisowej był Daniel Ricciardo, który cały czas walczył z samochodami Racing Point. Na torze doszło do starcia Albona z Raikkonenem, było ostro ale kierowca Red Bulla przeskoczył przed Fina.

Ostra walka w środku stawki


Hulkenberg szybko odpowiedział na pit stop Ricciardo i utrzymał Australijczyka daleko a plecami, tymczasem Stroll jeszcze nieco został na torze, ale jemu również udało się wyjechać przed żółtym samochodem. Leclerc tymczasem pomimo słabszego postoju przesunął się przed Gasly'ego, który zaś był atakowany przez Albona. Leclerc szybko zarał się za Norrisa, podążającego za Vettelem (Niemiec pozostawał na torze wyjątkowo długo). Leclerc sprytnie pokonał Norrisa, który nie popisał się w pierwszych zakrętach i to Ferrari przeskoczyło przed McLarena.

Tempo czołówki na dwudziestym okrążeniu było nieco zaskakujące. Mercedesy na świeżych oponach traciły do Verstappena, który rzekomo miał plan pojechania na jeden postój. Holender do tego informował zespół, iż opony są w dobrym stanie. Nieco dalej Albon uporał się z Gaslym, którego opony już nie spisywały się zbyt dobrze, pomimo wcześniejszej zmiany.

Sainz, Vettel i Ocon zjechali na 23. okrążeniu i w zespole McLarena ponownie doszło do problemów z wymianą opon. Właściwie w każdym wyścigu tego sezonu pomarańczowi notują tego typu wpadki. Gasly co ciekawe musiał po raz drugi zjechać po świeże opony, gdy Verstappen u mechaników nie był jeszcze ani razu. W samochodach Mercedesa również nie wszystko wyglądało dobrze, a wręcz źle. U Hamiltona prawa przednia opona ewidentnie nie wytrzymywała trudów Grand Prix 70-lecia.

Verstappen przejmuje inicjatywę


Verstappen zjechał po nowy komplet opon (pośrednich) na 27 okrążeniu. Pit stop nie był zbyt szybki i to spowodowało, że wyjechał za Bottasem, ale za to przed Hamiltonem. Max jednak szybko naprawił błąd mechaników i na kółku wyjazdowym z łatwością wyprzedził Bottasa. Późny pitstop Norrisa również niezbyt się sprawdzał, gdyż Albon dogonił Brytyjczyk i mocno na niego naciskał, ostatecznie pokonując go na 30. kółku. Norris od razu zjechał na postój, by założyć kolejny komplet twardych opon.

Po postoju Norrisa doszło do małego chaosu w środku stawki. Do mechaników zjechał Ricciardo i Albon, wpadając w tłok za Kwiatem i Oconem, którzy ostro walczyli. Ricciardo tym samym się obrócił po walce z Sainzem, dość mocno niszcząc opony. W alei serwisowej podczas tego zdarzenia zjawili się Hulkenberg i Stroll, a Verstappen otrzymał komunikat o końcu zarządzania oponami, przestawiając tryb na całą naprzód.

Na 33. okrążeniu po świeże opony zjechał zarówno Verstappen, jak i Bottas. Red Bull ponownie niezbyt zgrabnie zmienił ogumienie ale wystarczyło to na utrzymanie pozycji przed Finem. U Hamiltona zaś zdecydowano się na strategię "all in", nie zjeżdżając po świeży komplet. Opony u Anglika wyglądały strasznie, ale inżynier szedł w zaparte, że nie powoduje to ryzyka wybuchu opony.

Red Bull kontroluje wygraną


Max zaczął szybko urywać czas dzielący go od Hamiltona, więc Mercedes postanowił poddać taktykę 1 postoju, zmieniając opony na 42. kółku. Mistrz świata wyjechał na Leclerkiem, który jako jedyny w czołówce miał na koncie tylko 1 pit stop. Gdy Hamilton szaleńczo gonił Verstappena, pokonując po drodze Leclerca, Hulkenberg zjechał po raz trzeci, tym razem po miękkie opony.

Hamilton na dwa kółka przed metą przebił się przed Bottasa, ale przewaga Verstappena była już zbyt duża i to Holender zwyciężył w drugim wyścigu sezonu na Silverstone. Za plecami Mercedesa uplasował się Leclerc, przed Albonem, który w samej końcówce pokonał Racing Point, które miało duże problemy z oponami. Ósme miejsce dowiózł Ocon, powstrzymując Norrisa. Ostatni punkt powędrował w ręce Daniiła Kwiata.

Pogoda na koniec sesji:
Temperatura toru: 43°C
Temperatura powietrza: 26°C
Prędkość wiatru: 1,5 m/s
Wilgotność powietrza: 57%
Sucho