Alonso: Niemal się rozbiłem goniąc Carlosa

Hiszpan miał problemy w trzecim zakręcie, czego nie wyłapały kamery.
06.09.2114:39
Łukasz Godula
1223wyświetlenia
Embed from Getty Images
Fernando Alonso przyznał, że tylko dzięki szczęściu nie rozbił się w końcówce GP Holandii w trzecim zakręcie, gdy ścigał Carlosa Sainza.

Kierowca Alpine mocno naciskał w końcówce zawodów na Zandvoort walcząc przy tym o szóstą lokatę z Sainzem, który miał problem z tempem na dystansie wyścigu. Jednak transmisja nie wyłapała jak Alonso w pogodni za Hiszpanem niemal rozbił samochód z pochylonym trzecim zakręcie. Odnosząc się do tego momentu po wyścigu, Alonso przyznał, że myślał, iż to koniec dla niego, ale jakimś cudem udało mu się uniknąć ściany.

To był dość stresujący moment - powiedział Alonso. Zaatakowałem Carlosa około sześć okrążeń przed metą w pierwszym zakręcie i myślałem, że go wyprzedzę. On w ostatniej chwili puścił hamulce i zahamował jeszcze później, więc niemal się zderzyliśmy.

Później w trzecim zakręcie byłem zbyt blisko. Zablokowałem przednie koła i pojechał szerzej niż normalnie. Byłem poza torem, ale tu mamy ledwo dwa metry do ściany, a ja byłem około 10 centymetrów od niej z dwoma zablokowanymi kołami. Nie zrobiłem tam niczego magicznego, to było po prostu szczęście, ponieważ nie kontrolowałem samochodu.

Pomimo szczęścia Alonso w trzecim zakręcie, był to dla Hiszpana bardzo dobry wyścig, w którym pokazał świetną jazdę. Pojechał bardzo agresywne pierwsze okrążenie, zyskał kilka pozycji dzięki świetnym manewrom w kilku zakrętach.

Chciałem pojechać po zewnętrznej pierwszego zakrętu, jednak Giovinazzi miał ten sam plan, więc był na zewnętrznej i blokował mój pomysł. Później musiałem improwizować nieco w drugim i trzecim zakręcie, było tam sporo samochodów. W jednym momencie byłem nawet na trawie. W trzecim zakręcie pojechał po zewnętrznej i zaliczyłem dobre wyjście z niego, jednak Carlos był pośrodku, więc musiałem zahamować, co nie pomogło.

Ale dalej Giovinazzi i Carlos walczyli do siódmego zakrętu i mogłem zgarnąć jedną pozycję. Wydaje mi się, że w pierwszym zakręcie uderzył mnie Esteban, później Russell w drugim i Giovinazzi w szóstym. Miałem szczęście, że opony to wytrzymały.