Alonso: Lepsze ściganie będzie możliwe dopiero po zmianie silników

Hiszpan uważa, że natura obecnej generacji będzie premiować wolniejszą jazdę w zakrętach.
22.05.2608:43
Mateusz Szymkiewicz
46wyświetlenia
Embed from Getty Images

Fernando Alonso uważa, że zwiększenie udziału mocy silnika spalinowego od sezonu 2027 nie wpłynie drastycznie na poprawę jakości ścigania.

FIA po Grand Prix Miami zatwierdziła szereg zmian w przepisach dotyczących aktualnej generacji jednostek napędowych. Od przyszłego roku podział mocy między motorem a komponentem elektrycznym będzie wynosił 60:40, co będzie możliwe dzięki zwiększeniu przepływu paliwa i ograniczeniu potencjału systemu odzyskiwania energii.

Docelowo przyjęte rozwiązania mają wyeliminować najsłabsze obszary obecnie stosowanych układów napędowych, jak „super-clipping” czy niespodziewane skoki mocy. Zdaniem kierowcy Astona Martina - Fernando Alonso, modyfikacje te nie zmienią jednak charakterystyki pakietu i jakość ścigania wciąż będzie pozostawiać wiele do życzenia.

DNA tych jednostek pozostanie takie samo - powiedział dwukrotny mistrz świata na torze w Montrealu. Wolniejsza jazda w zakrętach wciąż będzie wynagradzana. Nie uważam, by te modyfikacje przyniosły fundamentalne zmiany. [FIA] zawsze nas słuchała. Kwestia jest taka, że cały świat poszedł w kierunku elektryfikacji uznając, że to jest przyszłość.

Mimo to ta technologia nie pasuje do wyścigów, mają one zupełnie inny charakter. Teraz zejdziemy do podziału 60:40, a w przyszłości jeszcze bardziej ograniczymy odzyskiwanie energii. Tkwimy w tym od 2014 roku, a teraz poszliśmy jeszcze krok dalej. Stracimy całą dekadę czystego ścigania.

Alonso zapytany, gdzie jego zdaniem będą najlepsze miejsca do wyprzedzania podczas weekendu w Kanadzie, odparł: Na prostych. Kiedy będziesz miał wysoki poziom energii w bateriach, będziesz miał łatwe zadanie. Nie nazwę tego jednak wyprzedzaniem. Kiedy masz pełną moc, a twój rywal wpada w clipping, powstaje różnica na poziomie pięciuset koni mechanicznych. Tak naprawdę omijasz drugi samochód, a cała sytuacja jest pozbawiona akcji.

Hiszpan dodał, że ostatnie występy kierowców F1 w innych seriach wyścigowych niekoniecznie muszą oznaczać, iż mistrzostwa przestały ekscytować jego rywali. Nie wydaje mi się, by chodziło tutaj o samą chęć skosztowania lepszego ścigania. To są zupełnie inne serie, ale to dobrze, że starają się je sprawdzać i cieszyć nimi. Formuła 1 to zaledwie procent tego, co są w stanie zaoferować sporty motorowe. Z pewnością czerpali z tego frajdę.

Pamiętam swój pierwszy test przed Indianapolis 500. Około dwa miliony ludzi śledziło na YouTube jak jeżdżę w pojedynkę po owalu. Wtedy około dwóch Europejczyków było w stawce IndyCar, teraz na starcie około osiemdziesięciu procent kierowców pochodzi z Europy. Mam nadzieję, że podobny trend zauważymy z wyścigami na Nurburgringu czy Le Mans. Kierowcy F1 idąc tam otwierają widzom oczy na nowe serie. Formuła 1 jest na szczycie, ale inne mistrzostwa potrafią dostarczyć równie wiele emocji.