Alonso: Samochód zachowuje się już normalnie
Jak twierdzi 44-latek, Honda zdołała podczas wiosennej przerwy rozwiązać problem wibracji.
03.05.2611:52
152wyświetlenia
Embed from Getty Images
Zdaniem Fernando Alonso, bolid Astona Martina w Miami
Aston Martin trapiony był problemami z wibracjami jednostki napędowej już od przedsezonowych testów. Wibracje te były na tyle uciążliwe, że kierowcy brytyjskiej ekipy nie byli w stanie pokonać pełnego dystansu wyścigu Grand Prix z powodu drętwienia kończyn.
Przełamanie nadeszło w Japonii, gdzie Fernando Alonso zdołał ukończyć wyścig, choć kwestia wibracji nie była wówczas jeszcze rozwiązana. Po zmaganiach na Suzuce jeden z bolidów Astona przetransportowano do bazy Hondy w Sakurze, gdzie podczas wiosennej przerwy intensywnie pracowano nad wyeliminowaniem problemu.
Choć AMR26 w Miami - w przeciwieństwie do konstrukcji innych zespołów - nie otrzymał pakietu poprawek, a jego tempo jest dalekie od oczekiwanego, Alonso przyznał po zakończeniu kwalifikacji, iż nie doświadczał już wibracji, a ukończenie wyścigu nie powinno stanowić problemu.
Dwukrotny mistrz świata podkreślił, że rozwiązanie problemu wibracji było dla Astona Martina absolutnym priorytetem - bez tego, trudno byłoby bowiem
Alonso zastrzegł jednak, że nie spodziewa się żadnych istotnych ulepszeń do AMR26 przed letnią przerwą - sam zespół zdążył już zresztą zdementować pogłoski mówiące o tym, jakoby przygotowywano 'wersję B' bolidu na Grand Prix Belgii.
W kwalifikacjach do Grand Prix Miami Hiszpan zdołał natomiast wywalczyć osiemnaste pole startowe. Jak stwierdził, jego główną bolączką w tej sesji była praca skrzyni biegów.
Zdaniem Fernando Alonso, bolid Astona Martina w Miami
zachowuje się normalnie, po tym jak środki zaradcze wdrożone przez Hondę wyeliminowały wibracje.
Aston Martin trapiony był problemami z wibracjami jednostki napędowej już od przedsezonowych testów. Wibracje te były na tyle uciążliwe, że kierowcy brytyjskiej ekipy nie byli w stanie pokonać pełnego dystansu wyścigu Grand Prix z powodu drętwienia kończyn.
Przełamanie nadeszło w Japonii, gdzie Fernando Alonso zdołał ukończyć wyścig, choć kwestia wibracji nie była wówczas jeszcze rozwiązana. Po zmaganiach na Suzuce jeden z bolidów Astona przetransportowano do bazy Hondy w Sakurze, gdzie podczas wiosennej przerwy intensywnie pracowano nad wyeliminowaniem problemu.
Choć AMR26 w Miami - w przeciwieństwie do konstrukcji innych zespołów - nie otrzymał pakietu poprawek, a jego tempo jest dalekie od oczekiwanego, Alonso przyznał po zakończeniu kwalifikacji, iż nie doświadczał już wibracji, a ukończenie wyścigu nie powinno stanowić problemu.
Siedemnasty zawodnik jest sekundę przed nami. Przed nami wciąż więc daleka droga- powiedział Hiszpan.
Jednakże kwestie wibracji i niezawodności wyglądają znacznie lepiej, niż do tej pory. Jest to więc główny pozytyw tego weekendu.
Możemy wreszcie odhaczyć ten punkt z wibracjami, ponieważ teraz samochód zachowuje się zupełnie normalnie. Nie mamy więc obaw co do niezawodności i nie powinno być problemu z ukończeniem wyścigu. Jeśli chodzi o tempo, to nie przywieźliśmy tu nowych części. Nasza strata zatem pewnie się powiększyła w porównaniu z poprzednim wyścigiem.
Dwukrotny mistrz świata podkreślił, że rozwiązanie problemu wibracji było dla Astona Martina absolutnym priorytetem - bez tego, trudno byłoby bowiem
mieć zaufanie co do kolejnych kroków.
Dopóki nie zrozumiesz problemów i nie rozwiążesz ich jeden po drugim, ciężko jest zaufać kolejnym krokom. Myślę, że to spora ulga widzieć, jak zredukowano wibracje dzięki pracy wykonanej w Sakurze. Otrzymaliśmy potwierdzenie na torze.
Alonso zastrzegł jednak, że nie spodziewa się żadnych istotnych ulepszeń do AMR26 przed letnią przerwą - sam zespół zdążył już zresztą zdementować pogłoski mówiące o tym, jakoby przygotowywano 'wersję B' bolidu na Grand Prix Belgii.
W kwalifikacjach do Grand Prix Miami Hiszpan zdołał natomiast wywalczyć osiemnaste pole startowe. Jak stwierdził, jego główną bolączką w tej sesji była praca skrzyni biegów.
Moim największym problemem w kwalifikacjach była skrzynia biegów. Zdarzyło się to pierwszy raz, ponieważ w innych sesjach w ten weekend nic takiego nie miało miejsca- tłumaczy Alonso.
Traciłem więc czas na wszystkich dohamowaniach. Nie miałem przyspieszenia na wyjściach z zakrętów, a redukcja wyglądała bardzo chaotycznie i niespójnie. Czasem blokował się tył.
Mieliśmy więc niemiłą niespodziankę w tych kwalifikacjach. Spróbujemy to zrozumieć i naprawić przed kolejnym dniem. Zwłaszcza, że może spaść deszcz - nie sądzę, byśmy mogli ścigać się w takich warunkach z redukcją, która wygląda w taki właśnie sposób.
Maciej Wróbel