Cope: Algarve i Imola gotowe zastąpić wyścigi na Bliskim Wschodzie
Grand Prix Bahrajnu i Arabii Saudyjskiej niespodziewanie stanęły pod znakiem zapytania.
03.03.2610:16
15wyświetlenia
Embed from Getty Images
Hiszpańskie radio Cope informuje, że tory Algarve oraz Imola miały zadeklarować gotowość do zastępstwa na wypadek odwołania najbliższych wyścigów na Bliskim Wschodzie.
Pod koniec zeszłego tygodnia Izrael oraz Stany Zjednoczone rozpoczęły ataki na Iran, które mają doprowadzić do upadku reżimu. W odwecie Islamska Republika uderzyła w amerykańskie bazy w regionie, między innymi w Bahrajnie, Katarze oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Pierwsze z tych państw już w przyszłym miesiącu ma zorganizować Grand Prix na torze Sakhir, natomiast po tygodniu kierowcy przeniosą się do Arabii Saudyjskiej na uliczny obiekt w Dżuddzie. Przy aktualnym rozwoju wydarzeń, w którym trudno jest nawet dostać się drogą lotniczą na Bliski Wschód, coraz mniej prawdopodobne wydają się wizyty Formuły 1 w tym regionie.
Hiszpański nadawca Cope, z którym jest związany między innymi dziennikarz Antonio Lobato, przekazuje, że Formuła 1 już w najbliższym czasie podejmie decyzję w sprawie Grand Prix Bahrajnu. Sytuacja Arabii Saudyjskiej póki co pozostaje niejasna, w związku ze stabilną sytuacją w państwie po atakach na Iran.
Gotowość do zastępstwa miały zadeklarować portugalskie Algarve oraz włoska Imola. Obiekt w Portimao odzyska miejsce w kalendarzu od sezonu 2027, natomiast kultowy tor pod Bolonią do ubiegłego roku organizował Grand Prix Emilii-Romanii.
Wyzwania logistyczne, przed którymi stanęliby promotorzy zastępczych wyścigów, mają skłaniać władze Formuły 1 do szybkich działań w sprawie Grand Prix Bahrajnu. Kwestia wyścigów w Katarze oraz Abu Zabi zaplanowanych na koniec sezonu 2026, póki co ma nie być poruszana.
Hiszpańskie radio Cope informuje, że tory Algarve oraz Imola miały zadeklarować gotowość do zastępstwa na wypadek odwołania najbliższych wyścigów na Bliskim Wschodzie.
Pod koniec zeszłego tygodnia Izrael oraz Stany Zjednoczone rozpoczęły ataki na Iran, które mają doprowadzić do upadku reżimu. W odwecie Islamska Republika uderzyła w amerykańskie bazy w regionie, między innymi w Bahrajnie, Katarze oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Pierwsze z tych państw już w przyszłym miesiącu ma zorganizować Grand Prix na torze Sakhir, natomiast po tygodniu kierowcy przeniosą się do Arabii Saudyjskiej na uliczny obiekt w Dżuddzie. Przy aktualnym rozwoju wydarzeń, w którym trudno jest nawet dostać się drogą lotniczą na Bliski Wschód, coraz mniej prawdopodobne wydają się wizyty Formuły 1 w tym regionie.
Hiszpański nadawca Cope, z którym jest związany między innymi dziennikarz Antonio Lobato, przekazuje, że Formuła 1 już w najbliższym czasie podejmie decyzję w sprawie Grand Prix Bahrajnu. Sytuacja Arabii Saudyjskiej póki co pozostaje niejasna, w związku ze stabilną sytuacją w państwie po atakach na Iran.
Gotowość do zastępstwa miały zadeklarować portugalskie Algarve oraz włoska Imola. Obiekt w Portimao odzyska miejsce w kalendarzu od sezonu 2027, natomiast kultowy tor pod Bolonią do ubiegłego roku organizował Grand Prix Emilii-Romanii.
Wyzwania logistyczne, przed którymi stanęliby promotorzy zastępczych wyścigów, mają skłaniać władze Formuły 1 do szybkich działań w sprawie Grand Prix Bahrajnu. Kwestia wyścigów w Katarze oraz Abu Zabi zaplanowanych na koniec sezonu 2026, póki co ma nie być poruszana.
Mateusz Szymkiewicz