Komatsu: Toyota wiedziała, że posadę otrzyma najszybszy kierowca

Protegowany producenta - Ryo Hirakawa, rywalizował z Camarą o kokpit w Haasie.
27.10.2609:09
Mateusz Szymkiewicz
10wyświetlenia
Embed from Getty Images

Szef Haasa - Ayao Komatsu, ujawnił, że Toyota na etapie nawiązywania współpracy z zespołem miała pełną świadomość, iż jej kierowcy nie będą mieli zagwarantowanej posady w Formule 1.

Japoński koncern od końcówki 2024 roku współpracuje ze stajnią z Kannapolis, natomiast od tego sezonu jest jej tytularnym sponsorem. W ramach partnerstwa funkcję kierowcy rezerwowego otrzymał zawodnik Toyoty w WEC - Ryo Hirakawa, który prowadzi bolidy Haasa podczas sesji treningowych oraz prywatnych testów.

Postawa Japończyka została w tym roku doceniona i był on brany pod uwagę jako następca Estebana Ocona od sezonu 2027. Hirakawa był porównywany na tle m.in. Leonardo Fornarolego oraz Rafaela Camary, ostatecznie oznając wyższość drugiego z nich.

Jak ujawnił Ayao Komatsu, Toyota od pierwszego dnia współpracy była informowana, że jedynym kryterium przy zatrudnianiu kierowców będzie ich szybkość, aniżeli powiązania czy deklarowane wsparcie finansowe.

Nie chciałem doprowadzać do nieporozumień, by inwestowali w nas pieniądze mając błędne przekonanie, iż współpraca z Haasem pozwoli im umieścić swojego kierowcę w Formule 1 - powiedział szef stajni z Kannapolis. Rozmawiałem z panem Akio [Toyodą] i zrozumiał nasze stanowisko. Niezależnie od tego kto zostanie naszym kierowcą, musiał on być najszybszy. Gdybym wybrał kogoś, kto nie jest ani najlepszy ani najszybszy, Toyota mogłaby być oskarżana o to, iż ta umieszcza swoich zawodników płacąc ogromne pieniądze.

Haas realizując taką politykę nie uzyskiwałby najlepszych wyników i nie mielibyśmy najlepszych dostępnych zawodników. Innymi słowy, taki scenariusz nikomu nie przyniósłby korzyści. Po podjęciu ostatecznej decyzji, w poniedziałek po Grand Prix Singapuru spotkałem się z panem Akio. Osobiście wyjaśniłem mu jak przebiegał proces, podając mu pełne szczegóły. To było ważne dla mnie, by spojrzeć mu w oczy i uargumentować nasz wybór. Usłyszałem od niego, że nie ma on z tym jakiegokolwiek problemu.