Vasseur wezwał Hamiltona i Leclerca na wspólne spotkanie
Brytyjczyk podczas dnia prasowego podtrzymał swoje ostre stanowisko z Meksyku.
06.11.2608:12
147wyświetlenia
Embed from Getty Images
The Race informuje, że Frederic Vasseur wezwał na piątek Lewisa Hamiltona oraz Charlesa Leclerca, by wspólnie omówić wydarzenia z Grand Prix Meksyku.
Na starcie wyścigu w Mexico City doszło do ostrego pojedynku kierowców Scuderii, którzy opuścili sekwencję pierwszych zakrętów na czele stawki. Mimo to przed czwartym wirażem atak na prowadzącego Hamiltona przypuścił Leclerc, co zakończyło się wyjazdem poza tor obu zawodników, a w rezultacie oddaniem zwycięstwa Maksowi Verstappenowi.
Po zakończeniu zmagań cierpkich słów na temat zdarzeń ze startu nie szczędzili szef Frederic Vasseur oraz Lewis Hamilton. Francuz powiedział wprost, iż oczekuje od swoich kierowców
Według ustaleń The Race, duet Ferrari spotka się z Vasseurem w piątek, tuż przed rozpoczęciem sesji treningowych. Wcześniejsza wspólna rozmowa nie mogła się odbyć ze względu na fakt, iż szef Scuderii prosto z Meksyku udał się do Maranello, a Leclerc do Monako, gdzie w środę przyszła na świat jego córka Bianca. To z kolei wymusiło na 29-latku późniejszy przylot na Interlagos, gdzie opuścił czwartkowe obowiązki medialne.
Z prasą spotkał się za to Lewis Hamilton, który podtrzymał swoje ostre stanowisko z Grand Prix Meksyku. Brytyjczyk zapytany wprost, czy jego zdaniem Leclerc ściga się z nim ostrzej niż z innymi rywalami, odparł:
Hamilton dodał, że mimo krytycznych wypowiedzi z ostatnich dni, deklaruje pełne poparcie dla Frederica Vasseura.
The Race informuje, że Frederic Vasseur wezwał na piątek Lewisa Hamiltona oraz Charlesa Leclerca, by wspólnie omówić wydarzenia z Grand Prix Meksyku.
Na starcie wyścigu w Mexico City doszło do ostrego pojedynku kierowców Scuderii, którzy opuścili sekwencję pierwszych zakrętów na czele stawki. Mimo to przed czwartym wirażem atak na prowadzącego Hamiltona przypuścił Leclerc, co zakończyło się wyjazdem poza tor obu zawodników, a w rezultacie oddaniem zwycięstwa Maksowi Verstappenowi.
Po zakończeniu zmagań cierpkich słów na temat zdarzeń ze startu nie szczędzili szef Frederic Vasseur oraz Lewis Hamilton. Francuz powiedział wprost, iż oczekuje od swoich kierowców
większego szacunku na torze wyścigowym. Z kolei siedmiokrotny czempion stwierdził, iż
problemem jest mentalnośćLeclerca.
Według ustaleń The Race, duet Ferrari spotka się z Vasseurem w piątek, tuż przed rozpoczęciem sesji treningowych. Wcześniejsza wspólna rozmowa nie mogła się odbyć ze względu na fakt, iż szef Scuderii prosto z Meksyku udał się do Maranello, a Leclerc do Monako, gdzie w środę przyszła na świat jego córka Bianca. To z kolei wymusiło na 29-latku późniejszy przylot na Interlagos, gdzie opuścił czwartkowe obowiązki medialne.
Z prasą spotkał się za to Lewis Hamilton, który podtrzymał swoje ostre stanowisko z Grand Prix Meksyku. Brytyjczyk zapytany wprost, czy jego zdaniem Leclerc ściga się z nim ostrzej niż z innymi rywalami, odparł:
Tak. Mówię to co dokładnie widzicie. W Singapurze po starcie jechał ze mną ostro koło w koło po wewnętrznej, utrzymał pozycję i oddalił się. Jeżeli przeanalizować jego potyczki z zespołowymi partnerami, to tak samo było z Sebastianem [Vettelem] i Carlosem [Sainzem]. Zdecydowanie ściga się z nami inaczej.
Jak zostały odebrane moje komunikaty radiowe? Nie wiem. Szczerze mówiąc nie obchodzi mnie, co inni o tym myślą. Oddaje całe serce i wiem co czułem w danej chwili. Ktoś powiedział... Sugerowano, że moje wypowiedzi były przekalkulowane. Trzeba jednak przedstawić fakty. Kiedy w wyścigu twoje tętno wynosi 170 uderzeń, jedziesz 320 kilometrów na godzinę, to nie ma czasu na kalkulację i zastanawianie się co powiedzieć. W ogóle o tym nie myślisz.
Zwykle frustracja przekłada się na ludzi w zespole, zwłaszcza szefów. Sędziowie proszą nas, by od razu komunikować swoje wątpliwości, gdy na torze ma miejsce sporna sytuacja. Jeżeli jest jakiś problem, jesteśmy proszeni, by o nim mówić. Dobry przykład to treningi w Meksyku, gdzie Hadjar odpuścił w pierwszym zakręcie na wyścigowej linii jazdy. Nie powiedziałem nic na ten temat i sędziowie w ogóle nie wszczęli dochodzenia. Gdybym zabrał głos, najpewniej otrzymałby karę.
Istotne jest, by prowadzić otwartą komunikację. Oczywiście, zdarza się tak, że powiesz rzeczy, których później żałujesz. Nigdy jednak nie będę przepraszał za to, że jestem autentyczny i prawdziwy. Nie dam się uciszyć. Ciężko pracowałem na to, by zbudować dobrą relację z Charlesem, widząc, jak mocno jest związany z zespołem. Starałem się być pełen szacunku. To naturalne, że nie jest łatwo mieć za partnera kogoś takiego jak ja, ponieważ jestem bezpośredni i wywieram presję na zmiany. Będzie tego coraz więcej, tak długo jak będę częścią ekipy. Jestem tu, by wygrywać, a do tego potrzebna jest współpraca.
Na pewno się spotkamy, choć nie sądzę, byśmy zdążyli omówić i rozwiązać wszystkie problemy. To będzie jednak istotne. Postawione fundamenty pozwolą budować w kolejnym roku. W pewnym sensie cieszę się, że doszło do tych wydarzeń. Na pewno wolałbym dublet na mecie, ale jesteśmy w stanie wyciągnąć z tego jakieś wnioski.
Naprawdę wierzę, że w przyszłym roku podejmiemy walkę o mistrzostwo świata. To nasz jedyny cel. Dlatego też koncentruję się na utrzymaniu wysokiego poziomu osiągów, który wypracowaliśmy w ostatnich wyścigach. Oczywiście, niewiele jestem w stanie zrobić od strony silnika, choć zamierzam naciskać na zespół, by i tutaj się poprawił. Za rok chcę być z zespołem w odpowiednim miejscu. Zadaniem Freda jest upewnić się, że to się wydarzy. Nadal będziemy ścigać się ostro, lecz uczciwie i skutecznie.
Hamilton dodał, że mimo krytycznych wypowiedzi z ostatnich dni, deklaruje pełne poparcie dla Frederica Vasseura.
Wierzę, że Fred jest właściwą osobą, by poprowadzić nas do mistrzostwa świata. Po prostu chodzi tu o komunikację i wzajemne zrozumienie. Próbowałem sobie wyobrazić jak będzie wyglądało nasze spotkanie i jaki może mieć przebieg. Na pewno dopilnuję, by pozostać sobą. Nie ucieknę od odpowiedzialności, ani nie zrezygnuję z żadnej roli w zespole. Zamierzam wciąż naciskać.
Mateusz Szymkiewicz