Hamilton: Pierwszy trening trzeba było spisać na straty

Brytyjczyk nie ukrywa, że jest zdziwiony bardzo dużą przewagą Mercedesa nad rywalami.
25.09.2017:28
Nataniel Piórkowski
481wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lewis Hamilton dał jasno do zrozumienia, że podczas drugiego treningu udało się mu nadrobić czas stracony podczas porannych zajęć. Przyznaje jednak, że przed nim wciąż sporo pracy.

Lider klasyfikacji generalnej ukończył FP1 na przedostatniej pozycji. Po zniszczeniu dwóch kompletów ogumienia kierowca ze Stevenage koncentrował się głównie na tempie wyścigowym. Po południu zdołał jednak podkręcić tempo, zbliżając się do Valtteriego Bottasa na 0,267s.

Nie wydaje mi się, abym był dzisiaj szczególnie szybki. Pierwszy trening nie rozpoczął się zbyt dobrze. Wręcz przeciwnie - zblokowałem koła na dohamowaniu do pierwszego zakrętu, mając w bolidzie miękkie opony. Później doszło do podobnego zdarzenia na twardych. Ogumienie było kompletnie zniszczone. Pierwszy trening trzeba było spisać na straty.

Popołudnie zaczęło się dużo lepiej. Miałem lekką stratę w pierwszym i drugim sektorze a ostatni był całkiem niezły. Nie złożyłem jednak jeszcze idealnego okrążenia - dokonuję raczej stopniowych postępów. Wiem, że są rzeczy, które mogę poprawić, tak po stronie ustawień jak i mojej jazdy.

Brytyjczyk dał jasno do zrozumienia, że zmarnowanie opon w FP1 skomplikowało realizację jego programu. Zgadza się. Było to dalekie od ideału. Zawsze trzeba stawiać po jednym kroku naprzód a gdy w pierwszym treningu stoisz w miejscu, to zwiększasz tylko swoje problemy przed popołudniowymi zajęciami.

Pomimo tego uważam, że nasz bolid spisywał się dzisiaj naprawdę dobrze. Potrzebujemy tylko wykonać jeszcze trochę pracy przed sobotą - zaznaczył.

Hamilton przyznał także, że jest zdziwiony, że pomimo problemów zakończył dzień z przewagą 0,8s nad trzecim w tabeli Danielem Ricciardo.

To niespodzianka, nawet dla nas. Nie czułem, że idzie nam dzisiaj szczególnie gładko. Przyczepność jest bardzo niska, wszyscy się ślizgamy i naprawdę dziwi mnie tak duża różnica. Gdy warunki ulegną poprawie strata rywali powinna być mniejsza.