Zandvoort nie martwi się zmianami w kalendarzu

Holendrzy wierzą, że będą w stanie rozegrać Grand Prix przy pełnych trybunach.
13.01.2118:32
Maciej Wróbel
377wyświetlenia
Embed from Getty Images

Organizatorzy wyścigu w Zandvoort nie obawiają się kolejnych zmian w kalendarzu na sezon 2021 i są pewni obecności kibiców podczas wrześniowego Grand Prix Holandii.

Grand Prix Holandii miało pierwotnie zaliczyć swój powrót do kalendarza w sezonie 2020 po 35 latach przerwy. Jednakże ze względu na szalejącą pandemię koronawirusa i brak możliwości wpuszczenia kibiców na trybuny, eliminacja na torze w Zandvoort była jedną z całkowicie odwołanych imprez w ubiegłym sezonie.

Z uwagi na wciąż obowiązujące w wielu krajach obostrzenia, organizacja niektórych wyścigów w pierwotnym terminie stoi pod dużym znakiem zapytania. Już teraz odroczone zostały Grand Prix Australii oraz Chin. Dyrektor sportowy holenderskiego Grand Prix, Jan Lammers, przekonuje jednak, że przełożenie wyścigów w Melbourne i Szanghaju nie ma wpływu na wyścig w Zandvoort.

Wątpię, czy w obecnej sytuacji ktokolwiek wierzył, że Grand Prix Australii odbędzie się w marcu - powiedział Lammers w wywiadzie dla NOS. Australia zastosowała dość wymagające środki w walce z COVID-19, ale zmiana w kalendarzu w żaden sposób nie wpływa na nas w Zandvoort.

W ubiegłym roku Grand Prix Holandii pierwotnie miało się odbyć w maju, natomiast w tegorocznym kalendarzu jest trzynastą eliminacją, zaplanowaną na 5 września. Uważa się, że późniejszy termin zwiększa szanse na powodzenie holenderskiego Grand Prix, gdyż w zeszłym roku włodarze Zandvoort odmówili zorganizowania "wyścigu duchów" w samym środku pandemii.

Cieszymy się, że nasz wyścig odbędzie się w drugiej połowie sezonu. Nic mu nie zagraża 5 września. Pierwotnie chcieliśmy zorganizować Grand Prix w maju, ale ponownie byłoby wokół niego wiele wątpliwości. Jest zbyt mało prawdopdobne, abyśmy mogli zaprosić kibiców na wyścig w maju, dlatego tak odpowiada nam wrześniowy termin - zakończył były kierowca F1.