Mazepin: Dżentelmeńskie umowy nie funkcjonują w F1

"Niewiele mogłem zrobić. Może poza zniknięciem z toru, ale tego jeszcze nie potrafię".
08.05.2119:41
Nataniel Piórkowski
1293wyświetlenia


Nikita Mazepin jest zdania, że dżentelmeńska umowa kierowców dotycząca zachowania stałej kolejności przed rozpoczęciem szybkich kółek w kwalifikacjach nie funkcjonuje w praktyce.

W Q1, pod koniec trzeciego sektora, Rosjanin znalazł się w grupie kierowców przygotowujących się powoli do rozpoczęcia pomiarowego okrążenia. W szykanie zbliżył się do niej Lando Norris, który kończył swoje pierwsze szybkie kółko.

Chociaż zawodnicy powinni utrzymać niezmienną kolejność przed rozpoczęciem pomiarowego okrążenia, Mazepin został wyprzedzony przez Kimiego Raikkonena i Yukiego Tsunodę, którzy również chcieli zejść z drogi Norrisowi. To zdaniem sędziów utrudniło sytuację 22-letniego kierowca Haasa.

W trakcie wideokonferencji z mediami, Mazepin powiedział: Jeśli się nie mylę, to ktoś z tu obecnych pytał o dżentelmeńską umowę kierowców dotyczącą ostatniego zakrętu w Bahrajnie. Myślę, że był to bardzo dobry przykład tego, jak bardzo nie działa ona w Formule 1.

Naprawdę starałem się trzymać tych zasad odkąd się o nich dowiedziałem, ale to bardzo trudne gdy dwa bolidy wyprzedzają cię w ostatnim zakręcie, bardzo wolnym i ciasnym.

Przy długości bolidu, która wynosi pięć i pół metra, po prostu nie ma tam miejsca dla trzeciego samochodu. Co dopiero, gdy czwarty zbliża się z pełną prędkością. Mogłem stanąć w miejscu, ale koniec mojego bolidu i tak znalazłby się na linii wyścigowej.

Miałem jedną opcję, czyli trzymać się toru i jechać dalej. Tak też zrobiłem. Niestety wszystko się na siebie nałożyło. Nie jestem zmartwiony, bo naprawdę niewiele mogłem zrobić. Może poza zniknięciem z toru. Niestety tego jeszcze nie potrafię.

Zachowanie Mazepina na torze spotyka się z krytyką wielu kierowców. W piątek negatywną opinię o jeździe Rosjanina przekazał przez radio zespołowe Charles Leclerc z Ferrari. Pytany o komentarz Monakijczyka Mazepin przekonywał, że nie miał okazji się z nim zapoznać.

Moje radio jest połączone z moim zespołem, więc takie komentarze nie trafiają do moich uszu. W dodatku nie jestem wielkim fanem mediów społecznościowych, więc nie jestem do końca pewny o czym mówicie.