Alonso odzyskał trzecie miejsce wywalczone w GP Arabii Saudyjskiej

Kierowca Astona Martina ostatecznie może cieszyć się z setnego podium w karierze.
19.03.2323:55
Maciej Wróbel
5630wyświetlenia
Embed from Getty Images

Fernando Alonso odzyskał trzecie miejsce wywalczone w niedzielnym Grand Prix Arabii Saudyjskiej w wyniku apelacji złożonej przez zespół Astona Martina.

Hiszpan ukończył niedzielne zmagania w Dżuddzie na trzecim miejscu, przegrywając jedynie z duetem Red Bulla - Sergio Perezem i Maksem Verstappenem. Wkrótce po wywieszeniu flagi w szachownicę sędziowie nałożyli na Fernando Alonso karę doliczenia dziesięciu sekund za niewłaściwe odbycie pięciosekundowej kary podczas jedynego postoju. Pierwsza kara dotyczyła z kolei niewłaściwego ustawienia się kierowcy Astona Martina na starcie wyścigu.

W wyniku kary Alonso spadł na czwarte miejsce, za George'a Russella z Mercedesa. Sama kara została nałożona na podstawie nagrania wideo, na którym widać, jak tylny podnośnik dotyka samochodu Alonso podczas gdy mechanicy oczekiwali na upłynięcie pięciu sekund. Po tej decyzji reprezentanci Astona Martina odbyli spotkanie z zespołem sędziów, gdyż uznali, iż przepisy odnoszące się do odbywania kar były niejasne.

Podczas gdy konecentrowano się na podnośniku, przepisy nie stanowią wyraźnie, że mechanicy nie mogą dotykać samochodu. Zamiast tego, artykuł 54.4c Regulaminu Sportowego F1 brzmi: Podczas gdy samochód stoi na stanowisku w pit lane w rezultacie nałożonej kary zgodnie z artykułami 54.3a) lub 54.3b), nie można wykonywać przy nim prac przez cały czas trwania kary.

Szef zespołu, Mike Krack, uważa, że mechanicy Astona Martina przestrzegali przepisów i nie wykonywali prac przy samochodzie przed upływem pięciu sekund. Krack dodał, że dyrektor sportowy Andy Stevenson, rozmawiał ze stewardami w tej sprawie i zasugerował, że istnieje pewna niejasność, jeśli chodzi o pewne sformułowania użyte w zapisie regulacji.

Odbyliśmy dyskusje - powiedział Krack. W przepisach znajduje się co innego, gdyż zakazują one «wykonywania prac przy samochodzie». Co do czasu sprawa jest jasna - to na pewno było więcej niż pięć sekund, gdyż zostawiliśmy sobie pewien margines. Regulamin mówi, że nie można pracować przy samochodzie i naszym zdaniem nie wykonywaliśmy przy nim żadnych prac.

Teraz uważam, że dyskusja dotyczyła głównie podnośnika dotykającego lub nie dotykającego samochodu. I to właśnie to jest, jak sądzę, wyjaśniane w tej chwili.

Zdaniem FIA istniało porozumienie pomiędzy zespołami mówiące o tym, że do złamania zasad dochodzi w momencie gdy mechanicy dotykają samochodu. Na spotkaniach SAC (Sportowego Komitetu Doradczego) uzgodniono z zespołami, że żadna część samochodu nie może zostać dotknięta podczas odbywania kary, jako że uznane będzie to za prace przy samochodzie.

Kilka godzin po wyścigu FIA zmieniła jednak zdanie, gdyż Aston Martin poinformował, że zespoły nigdy nie zawierały takiego porozumienia. Po zapoznaniu się z nowymi dowodami, uznaje się, iż nie było wyraźnego porozumienia - jak wcześniej sugerowano to zespołowi sędziowskiemu - co do tego, czy strony zgodziły się, by kontakt podnośnika z samochodem może zostać uznany za pracę przy nim.

W zaistniałej sytuacji uznano, iż nasza pierwotna decyzja o ukaraniu samochodu z numerem 14 musi zostać cofnięta i tak też uczyniliśmy - brzmi oficjalny komunikat.