Kierowcy podzieleni w sprawie kary dla Alonso z Melbourne

W obronie Hiszpana stoją Bottas i Magnussen, krytyką odpowiedzieli Norris, Perez czy Leclerc.
05.04.2413:45
Mateusz Szymkiewicz
789wyświetlenia
Embed from Getty Images

Rywale Fernando Alonso są podzieleni w kwestii kary, którą otrzymał po ostatnim wyścigu o Grand Prix Australii.

Hiszpan na przedostatnim okrążeniu wyścigu w Melbourne wyraźnie zwolnił w szybkim zakręcie, broniąc się przed George'em Russellem z Mercedesa. Mimo, iż z telemetrii z bolidu kierowcy nie wynika, by gwałtownie zahamował, zdjęcie nogi z gazu skłoniło sędziów do nałożenia kary czasowej na Alonso.

W wyniku incydentu na poboczu znalazł się Russell, który następnie robił lewą stronę samochodu i zatrzymał się na samym środku toru. Szczęśliwie nikt nie uderzył w Brytyjczyka, natomiast sam wyścig został zakończony w warunkach wirtualnej neutralizacji.

Kara dla Alonso podzieliła jednak kierowców i na krytykę dwukrotnego czempiona zdecydowali się Lando Norris, Sergio Perez, Nico Hulkenberg czy Charles Leclerc.

To co zrobił Fernando było dziwne i ekstremalne, ale nie wydaje mi się, by ta sytuacja była nawet bliska gwałtownego hamowania - stwierdził Norris, natomiast Perez dodał: Jestem przekonany, że Fernando przekroczył granicę swoim zachowaniem.

Nie byłem pod wrażeniem manewrów Fernando. Jego pozostałe wypowiedzi tym bardziej mnie nie ujęły. To nie był odpowiedni zakręt na tego typu gierki - powiedział Nico Hulkenberg.

W mojej opinii jako kierowcy robimy takie rzeczy. Mimo to nie na taką skalę. To co zrobił Fernando w Australii poszło za daleko i należało za to nałożyć karę - uznał Charles Leclerc.

W obronie Alonso stoją za to Valtteri Bottas z Saubera oraz Kevin Magnussen z Haasa. Szczerze mówiąc byłem zaskoczony tą karą. Gdyby George nie wylądował na ścianie, prawdopodobnie nikt nie wpadłby na taki pomysł. Wyglądało to dramatycznie, ale moim zdaniem zawsze powinno być prawo do wyboru prędkości oraz toru jazdy. Mówimy jednak o cienkiej granicy - stwierdził Fin.

Nie byłem w samochodzie Alonso lub Russella, ale z mojej perspektywy nie wygląda to tak, jakby to Fernando zawinił. Kluczowa w tej sytuacji jest konsekwencja w wymierzaniu kar. W tym roku wygląda na to, że są one znacznie bardziej surowe. Jestem tym nieco zaskoczony - dodał Magnussen.