Lawrence Stroll: Nigdzie się nie wybieram

Właściciel stajni z Silverstone po raz kolejny wykluczył możliwość sprzedaży ekipy.
25.02.2610:53
Maciej Wróbel
738wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lawrence Stroll zaprzeczył, jakoby brał pod uwagę sprzedaż zespołu Aston Martin po bardzo trudnych przygotowaniach do sezonu 2026.

Stajnia z Silverstone ma za sobą niezwykle problematyczne przedsezonowe testy. Napędzane przez jednostki Hondy bolidy AMR26 okazały się zarówno najwolniejszymi konstrukcjami na torze, jak i najbardziej awaryjnymi.

Z powodu braku części zamiennych Aston Martin przedwcześnie zakończył swój udział ostatniego dnia testów w Bahrajnie, w związku z czym całkowity przebieg AMR26 wyniósł zaledwie 128 okrążeń. Dla porównania, sam Arvid Lindblad pokonał szóstego dnia testów aż 165 kółek toru Sakhir.

Trudny początek roku 2026 sprawił, że odżyły plotki o możliwości wycofania przez Lawrence'a Strolla swojego zaangażowania z F1. W rozmowie z New York Times kanadyjski miliarder stanowczo zaprzeczył jednak tego typu tezom.

Nie można wydawać setek milionów funtów, budować najlepszego kampusu F1 i zatrudniać czterystu najlepszych dostępnych pracowników, jeśli zamierzasz opuścić ten biznes - powiedział 66-latek, którego zespół niedawno ogłosił również nabycie wieczystych praw do nazwy Aston Martin.

Sprzedaż? Te wieści już chyba nie mogą być bardziej odległe od prawdy. Nie mam interesu w rezygnacji z bycia większościowym udziałowcem tego zespołu jeszcze przez długi czas. To samo tyczy się firmy produkującej samochody.

Nigdzie się nie wybieram. Zamierzam zarządzać tymi firmami jeszcze przez wiele lat. W obu przypadkach jest to dopiero początek drogi - dodał Lawrence Stroll.

Mimo wszystko wielce prawdopodobne jest, że ekipę z Silverstone czeka trudny początek sezonu 2026, w którym dojdzie do prawdziwej rewolucji w przepisach technicznych. Fernando Alonso zapewnia jednak, że wierzy w ten projekt. Tak, szczególnie jeśli chodzi o podwozie - powiedział dwukrotny mistrz świata.

Nieco trudniej jest w przypadku jednostki napędowej, ponieważ jeszcze nie rozumiemy do końca tych przepisów i tego, czego potrzebujemy.

Jednocześnie Hiszpan po raz kolejny wziął w obronę szefa zespołu, Adriana Newey'a. To nie tak, że Adrian zapomniał w rok wszystkiego po ponad 30-letniej dominacji w tym sporcie. Nawet jeśli teraz nie działamy na sto procent, to wkrótce tak będzie, ponieważ rozwiążemy wszystkie problemy z jednostką napędową.

Ralf Schumacher ostrzegł tymczasem, że być może nie będzie potrzeba wiele, by relacje na linii Fernando Alonso-Honda znów uległy pogorszeniu. Niemiec odniósł się przy tym do lat 2015-2017, kiedy to Hiszpan ścigał się w barwach McLarena i często otwarcie krytykował jednostkę Hondy za jej osiągi i awaryjność.

Nie wydaje mi się, by zapomnieli oni o tych doświadczeniach. Takie rzeczy zostawiają ślad - powiedział były kierowca F1 na antenie Sky Deutchland. Fernando był wówczas bardzo otwarty. To była ostra krytyka. Był młodszy, może bardziej impulsywny, ale ludzie w Japonii nie zapominają czegoś takiego.

Młodszy z braci Schumacherów nie kryje również zaskoczenia skalą problemów Hondy, która przecież w ostatnich latach odnosiła wielkie sukcesy z Red Bullem. Kto by pomyślał, że Honda wpadnie w takie tarapaty? To właśnie oni chcieli większego udziału energii elektrycznej i właśnie z tym teraz mają największe problemy.

Honda musi teraz przejąć inicjatywę i powiedzieć: «To katastrofa, popełniliśmy błąd». To potrwa trochę czasu, a zespół będzie potrzebował cierpliwości.