F1 porozumiała się z producentami ws. zmian w jednostkach
Zwiększenie udziału mocy silnika spalinowego podzielono na dwa etapy na lata 2027-2028.
10.06.2621:11
81wyświetlenia
Embed from Getty Images
Formuła 1 oraz FIA osiągnęły porozumienie z producentami w kwestii zmian w układach napędowych od sezonu 2027.
Najnowsza generacja jednostek w bardzo dużym stopniu jest uzależniona od komponentu elektrycznego, który oficjalnie odpowiada za 48 procent mocy całego pakietu. Na najszybszych torach baterie nie są w stanie zgromadzić energii, która starczyłaby na całe okrążenie, co prowadzi do zjawiska „super-clippingu”.
Zaangażowanie silnika spalinowego w odzyskiwanie energii wpływa na wytracanie prędkości maksymalnej na długo przed strefą dohamowania. Obecność tego zjawiska jest ogromnie krytykowana przez kibiców, a przede wszystkim kierowców. Najostrzejsze opinie wygłasza Max Verstappen, który mówi wprost, iż jest gotów odejść z Formuły 1, jeżeli nie zostaną podjęte radykalne kroki.
Propozycje ze strony władz serii zostały przedstawione na początku maja i zakładały ograniczenie potencjału MGU-K, przy jednoczesnym podniesieniu mocy silnika spalinowego dzięki zwiększeniu przepływu paliwa. Pomysł ten napotkał jednak opór części producentów, którzy wskazali na problem rozpoczętych już prac rozwojowych na sezon 2027, opartych na obecnym kształcie regulaminu.
Wielotygodniowy impas w rozmowach F1 i FIA z producentami postawił znak zapytania nad propozycją zmian już w 2027 roku. Przy braku zgody pięciu z sześciu zarejestrowanych dostawców, wszelkie modyfikacje mogłyby zadebiutować dopiero za dwa lata przy mniejszościowym udziale głosów.
Mimo to jak oficjalnie potwierdzono, osiągnięto kompromis w kwestii stopniowych zmian, które zostaną rozłożone na kolejne dwa sezony. W 2027 roku podział mocy między silnikiem spalinowym a MGU-K będzie wynosił 58/42, natomiast od sezonu 2028 będzie to 60/40. W praktyce oznacza to, że przepływ paliwa w przyszłorocznych jednostkach wzrośnie o pięć procent, natomiast za dwa lata będzie on wywindowany o trzynaście procent względem obecnego stanu.
Natychmiastowe zmiany udało się wynegocjować po stronie generatora energii elektrycznej, którego moc od 2027 roku spadnie z 350 do 300 kilowatów. Z kolei limit odzyskiwania energii zostanie podniesiony z 250 do 375kW. Rzecz jasna wprowadzenie zmian wymusi dodatkowe koszty i FIA jeszcze w tym miesiącu ma oficjalnie zatwierdzić podniesienie górnej granicy wydatków dla producentów, by ci nie musieli rezygnować z prac rozwojowych.
Autosport potwierdza, że gotowość do wprowadzenia największych zmian już od sezonu 2027 deklarowali przedstawiciele Mercedesa oraz Red Bull Powertrains. Największy opór miał być po stronie Ferrari oraz Audi, natomiast stanowisko Hondy pozostawało neutralne.
Formuła 1 oraz FIA osiągnęły porozumienie z producentami w kwestii zmian w układach napędowych od sezonu 2027.
Najnowsza generacja jednostek w bardzo dużym stopniu jest uzależniona od komponentu elektrycznego, który oficjalnie odpowiada za 48 procent mocy całego pakietu. Na najszybszych torach baterie nie są w stanie zgromadzić energii, która starczyłaby na całe okrążenie, co prowadzi do zjawiska „super-clippingu”.
Zaangażowanie silnika spalinowego w odzyskiwanie energii wpływa na wytracanie prędkości maksymalnej na długo przed strefą dohamowania. Obecność tego zjawiska jest ogromnie krytykowana przez kibiców, a przede wszystkim kierowców. Najostrzejsze opinie wygłasza Max Verstappen, który mówi wprost, iż jest gotów odejść z Formuły 1, jeżeli nie zostaną podjęte radykalne kroki.
Propozycje ze strony władz serii zostały przedstawione na początku maja i zakładały ograniczenie potencjału MGU-K, przy jednoczesnym podniesieniu mocy silnika spalinowego dzięki zwiększeniu przepływu paliwa. Pomysł ten napotkał jednak opór części producentów, którzy wskazali na problem rozpoczętych już prac rozwojowych na sezon 2027, opartych na obecnym kształcie regulaminu.
Wielotygodniowy impas w rozmowach F1 i FIA z producentami postawił znak zapytania nad propozycją zmian już w 2027 roku. Przy braku zgody pięciu z sześciu zarejestrowanych dostawców, wszelkie modyfikacje mogłyby zadebiutować dopiero za dwa lata przy mniejszościowym udziale głosów.
Mimo to jak oficjalnie potwierdzono, osiągnięto kompromis w kwestii stopniowych zmian, które zostaną rozłożone na kolejne dwa sezony. W 2027 roku podział mocy między silnikiem spalinowym a MGU-K będzie wynosił 58/42, natomiast od sezonu 2028 będzie to 60/40. W praktyce oznacza to, że przepływ paliwa w przyszłorocznych jednostkach wzrośnie o pięć procent, natomiast za dwa lata będzie on wywindowany o trzynaście procent względem obecnego stanu.
Natychmiastowe zmiany udało się wynegocjować po stronie generatora energii elektrycznej, którego moc od 2027 roku spadnie z 350 do 300 kilowatów. Z kolei limit odzyskiwania energii zostanie podniesiony z 250 do 375kW. Rzecz jasna wprowadzenie zmian wymusi dodatkowe koszty i FIA jeszcze w tym miesiącu ma oficjalnie zatwierdzić podniesienie górnej granicy wydatków dla producentów, by ci nie musieli rezygnować z prac rozwojowych.
Przepisy Formuły 1 na 2026 rok zostały opracowane i uzgodnione w ścisłej współpracy między FIA, FOM, zespołami i producentami jednostek napędowych. Najnowsze zmiany odzwierciedlają kontynuację tej współpracy, w ramach której wszystkie zainteresowane strony wspólnie pracują nad udoskonaleniem ram i rozwiązaniem zidentyfikowanych problemów- brzmi oficjalny komunikat.
Autosport potwierdza, że gotowość do wprowadzenia największych zmian już od sezonu 2027 deklarowali przedstawiciele Mercedesa oraz Red Bull Powertrains. Największy opór miał być po stronie Ferrari oraz Audi, natomiast stanowisko Hondy pozostawało neutralne.
Mateusz Szymkiewicz