FIA rozpatrzy odwołania ws. GP Monako w przyszłym tygodniu
McLaren i Red Bull odwołały się od decyzji przywracającej Pierre'a Gasly'ego na trzecie miejsce.
19.08.2617:15
46wyświetlenia
Embed from Getty Images
FIA rozpatrzy odwołania McLarena i Red Bulla od decyzji o przywróceniu Pierre'owi Gasly'emu trzeciego miejsca w Grand Prix Monako w najbliższy wtorek, 25 sierpnia.
Kierowca Alpine minął linię mety czerwcowego wyścigu o Grand Prix Monako na trzeciej pozycji, jednak dwie pięciosekundowe kary za przekroczenie prędkości w alei serwisowej zepchnęły rozczarowanego Gasly'ego na siódme miejsce, dzięki czemu podium przypadło Isackowi Hadjarowi z Red Bulla.
Alpine natychmiast złożyło jednak wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, ponieważ dysponowało dowodami, że 30-latek nie przekroczył limitu 60 km/h, a wręcz zachował dodatkowy margines bezpieczeństwa.
Podczas posiedzenia dotyczącego ponownego rozpatrzenia sprawy FOM - podmiot odpowiedzialny za pomiary czasu w F1 - przyznał, że w pomiarze odległości w alei serwisowej, na podstawie którego wyliczano prędkości, wystąpił błąd.
Spowodowało to zawyżanie średnich prędkości, dlatego sędziowie uznali błąd za dowód przemawiający za anulowaniem kar Gasly'ego i przywróceniem mu trzeciego miejsca.
W ten sposób Francuz ostatecznie wywalczył swoje szóste podium w karierze. Decyzja wywołała jednak dezaprobatę innych zespołów, ponieważ Gasly nie był jedynym kierowcą ukaranym za rzekome przekroczenie prędkości w alei serwisowej.
Różnica polegała na tym, że pozostali kierowcy zdążyli już odbyć swoje kary podczas wyścigu, dlatego w zespołach zapanowało niedowierzanie, gdy Alpine skutecznie zakwestionowało decyzję. Szczególnie stanowcze stanowisko zajął Oscar Piastri. Kierowca McLarena musiał zjechać na dodatkowy pit stop, aby odbyć swoją karę, przez co ukończył wyścig na piątej pozycji, za Gaslym i Hadjarem.
George Russell został prawdopodobnie najbardziej poszkodowany, ponieważ kierowca Mercedesa stracił potencjalne podium po zjeździe do alei serwisowej - sędziowie uznali bowiem, że nie odbył kary w prawidłowy sposób.
W efekcie otrzymał karę przejazdu przez aleję serwisową, która zepchnęła pretendenta do tytułu poza pierwszą dziesiątkę, na 12. miejsce.
W rezultacie McLaren i Red Bull złożyły odwołania od decyzji. Mercedes natomiast wystąpił o ponowne rozpatrzenie sprawy, lecz później wycofał swój wniosek, uznając, że szanse na zmianę wyniku Russella są niewielkie.
Przez kilka tygodni informacje dotyczące postępowania ucichły, jednak FIA potwierdziła teraz, że jej Międzynarodowy Trybunał Apelacyjny wysłucha argumentów McLarena i Red Bulla we wtorek, 25 sierpnia.
Posiedzenie odbędzie się za zamkniętymi drzwiami w siedzibie FIA w Paryżu, po zakończeniu najbliższego weekendu wyścigowego w Zandvoort.
FIA rozpatrzy odwołania McLarena i Red Bulla od decyzji o przywróceniu Pierre'owi Gasly'emu trzeciego miejsca w Grand Prix Monako w najbliższy wtorek, 25 sierpnia.
Kierowca Alpine minął linię mety czerwcowego wyścigu o Grand Prix Monako na trzeciej pozycji, jednak dwie pięciosekundowe kary za przekroczenie prędkości w alei serwisowej zepchnęły rozczarowanego Gasly'ego na siódme miejsce, dzięki czemu podium przypadło Isackowi Hadjarowi z Red Bulla.
Alpine natychmiast złożyło jednak wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, ponieważ dysponowało dowodami, że 30-latek nie przekroczył limitu 60 km/h, a wręcz zachował dodatkowy margines bezpieczeństwa.
Podczas posiedzenia dotyczącego ponownego rozpatrzenia sprawy FOM - podmiot odpowiedzialny za pomiary czasu w F1 - przyznał, że w pomiarze odległości w alei serwisowej, na podstawie którego wyliczano prędkości, wystąpił błąd.
Spowodowało to zawyżanie średnich prędkości, dlatego sędziowie uznali błąd za dowód przemawiający za anulowaniem kar Gasly'ego i przywróceniem mu trzeciego miejsca.
W ten sposób Francuz ostatecznie wywalczył swoje szóste podium w karierze. Decyzja wywołała jednak dezaprobatę innych zespołów, ponieważ Gasly nie był jedynym kierowcą ukaranym za rzekome przekroczenie prędkości w alei serwisowej.
Różnica polegała na tym, że pozostali kierowcy zdążyli już odbyć swoje kary podczas wyścigu, dlatego w zespołach zapanowało niedowierzanie, gdy Alpine skutecznie zakwestionowało decyzję. Szczególnie stanowcze stanowisko zajął Oscar Piastri. Kierowca McLarena musiał zjechać na dodatkowy pit stop, aby odbyć swoją karę, przez co ukończył wyścig na piątej pozycji, za Gaslym i Hadjarem.
Jestem naprawdę zszokowany tą decyzją- powiedział Piastri po rozegranym tydzień później wyścigu w Barcelonie.
Kiedy inni zostali ukarani za dokładnie to samo i odbyli swoje kary podczas wyścigu, to jak można później zmienić jedną karę, wiedząc, że wpłynęła ona na przebieg wyścigu co najmniej pięciu czy sześciu innych kierowców? To zdumiewające.
George Russell został prawdopodobnie najbardziej poszkodowany, ponieważ kierowca Mercedesa stracił potencjalne podium po zjeździe do alei serwisowej - sędziowie uznali bowiem, że nie odbył kary w prawidłowy sposób.
W efekcie otrzymał karę przejazdu przez aleję serwisową, która zepchnęła pretendenta do tytułu poza pierwszą dziesiątkę, na 12. miejsce.
Oczywiście straciłem przez to pozycję, ale mogę sobie tylko wyobrazić, jak czuje się George. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom- dodał Piastri.
Straciłem pozycję na rzecz Pierre'a, ponieważ odbyłem karę. Technicznie rzecz biorąc, powinienem być trzeci, ale wtedy technicznie rzecz biorąc George również powinien być trzeci. Cała ta sytuacja stała się teraz kompletnym bałaganem. Stworzyli precedens, z którym będą mieli spory problem.
W rezultacie McLaren i Red Bull złożyły odwołania od decyzji. Mercedes natomiast wystąpił o ponowne rozpatrzenie sprawy, lecz później wycofał swój wniosek, uznając, że szanse na zmianę wyniku Russella są niewielkie.
Przez kilka tygodni informacje dotyczące postępowania ucichły, jednak FIA potwierdziła teraz, że jej Międzynarodowy Trybunał Apelacyjny wysłucha argumentów McLarena i Red Bulla we wtorek, 25 sierpnia.
Posiedzenie odbędzie się za zamkniętymi drzwiami w siedzibie FIA w Paryżu, po zakończeniu najbliższego weekendu wyścigowego w Zandvoort.
Maciej Wróbel