"W sercu Red Bull Racing"
Nowa publikacja ze świata F1.
23.09.2621:48
7wyświetlenia
_(1).jpg)
Sezon 2025 nie był najlepszy w wykonaniu zespołu Red Bull Racing. Jednym z bardziej pozytywnych momentów jego początku było Grand Prix Japonii, kiedy Max Verstappen po dziewięciu miesiącach przerwy wywalczył pole position, a następnie wygrał wyścig. W książce Matta Majendie „W sercu Red Bull Racing”, która dziś ma swoją premierę, o tamtym wyścigu opowiadają m.in. Christian Horner i Helmut Marko, wskazując na kluczowe kwestie, które czynią z Holendra tak wyjątkowego kierowcę.
Zamów książkę „W sercu Red Bull Racing” na LaBotiga.pl w atrakcyjnych pakietach z innymi książkami i gadżetami o F1, m.in. albumem „Senna. Na zawsze”: https://bit.ly/f1wm-redbull
Fragment książki:
Przewaga jest minimalna, ale to wystarcza - jedna setna sekundy szybciej niż Oscar Piastri i jednocześnie ponad pół sekundy szybciej niż Verstappen pojechał w Q2. Na myśl przychodzą inne wybitne okrążenia kwalifikacyjne w historii F1. Verstappen przyznaje, że to udało mu się wyjątkowo, ale nie zamierza precyzować, że był to najlepszy z jego 41 przejazdów dających mu pole position. Z pewnością jest natomiast jednym z najbardziej zaskakujących, ponieważ poprzednio pierwsze pole startowe Verstappen wywalczył dziewięć miesięcy wcześniej, w kwalifikacjach do domowego wyścigu Red Bulla w Austrii. Po trudnym początku sezonu zespół cieszy się tak, jak gdyby właśnie wygrał wyścig.
Wiele mówią zaskoczone miny liderów zespołu na stanowisku dowodzenia w alei serwisowej. Horner stwierdza, że to „jedno z najlepszych okrążeń kwalifikacyjnych wszech czasów”. GP rzuca tylko przez radio: „Coś niesamowitego!”. Kierowcy i szefowie innych zespołów podchodzą do tego podobnie, większość wzrusza tylko ramionami, jak gdyby chciała powiedzieć: „Cały Max”. Niewykluczone, że żaden inny współczesny mu kierowca nie byłby w stanie pojechać takiego okrążenia, a w całej historii F1 na coś takiego mogliby się zdobyć nieliczni. Dzięki temu pole position Verstappen utrzymuje prowadzenie na starcie i pomimo ciągłych nacisków ze strony McLarenów wygrywa niedzielny wyścig. W ramach jednego z pojedynków wyjeżdżający z alei serwisowej Lando Norris jest zmuszony odbić na trawę, ponieważ Verstappen - zgodnie z zasadami - nie oddaje mu pozycji na torze. Pracownicy Red Bulla jeszcze w niedzielę wieczorem opowiadają o tamtym okrążeniu kwalifikacyjnym, a na początku tygodnia, gdy zaspani ludzie po powrocie z Japonii przychodzą do pracy w fabryce w Milton Keynes, raz jeszcze przeżywają sobotnie wydarzenia z kolegami, którzy mogli oglądać je tylko w telewizji. Nie chodzi nawet o samo zwycięstwo w wyścigu, a o to pole position, które ten triumf umożliwiło.
Po tym znakomitym okrążeniu Helmut Marko tylko kręci głową, jak gdyby nie dowierzał, że Max Verstappen wciąż jeszcze nie jest gotowym, ukształtowanym produktem. Ten weekend na nowo ożywił nadzieje, że obrona tytułu jednak może być możliwa. „Jest bez wątpienia najlepszym kierowcą, jakiego kiedykolwiek mieliśmy, a przy tym ciągle się rozwija - wypowiada się Marko w typowy dla siebie, powolny i metodyczny sposób. - Na ten moment nie widzę żadnego końca tego rozwoju. Nieustannie wyciąga coś z rękawa. Jeździ coraz szybciej, a przy tym podejmuje mniejsze ryzyko i zachowuje większy spokój. Nie musi cisnąć na każdym okrążeniu. No dobra, nie powiem, że jeździ na luzie, ale nie ciśnie, nie sprawia wrażenia, że jedzie na limicie. Dowozi wyniki zawsze, gdy trzeba to zrobić. Ma niesamowity talent, jest zdeterminowany, interesują go wyłącznie wyścigi i wiedzie dość nieskomplikowany żywot. To wszystko składa się na bardzo mocną osobowość wyścigową”.
Co takiego jednak czyni go kierowcą powszechnie uważanym za najlepszego w stawce? Odpowiedź brzmi: wieloaspektowość. Z grona wielu utalentowanych zawodników z programu rozwojowego Red Bulla wyróżnia go między innymi umiejętność całkowitego przestawienia się w chwili wejścia do kokpitu, czy to na trening, czy na kwalifikacje lub wyścig. Inni kierowcy chętnie wyjadą na jakieś okrążenie zapoznawcze albo chcą się wcześniej dowiedzieć, na czym ma polegać ich zadanie. W deszczowych warunkach Verstappen wyjeżdża na tor i początkowo potrafi na jednym okrążeniu być o dwie, czasem nawet o trzy sekundy szybszy od rywali, którzy potrzebują trzech lub czterech kółek, by zbudować pewność siebie w tych warunkach. To tempo na mokrym Max zawdzięcza swojemu ojcu, Josowi, który uczył go, że ma poznać każdy tor na dystansie zaledwie pięciu okrążeń. Polecenie było takie, by od razu jechał na granicy możliwości swoich i sprzętu.
Verstappena za kierownicą Horner przyrównuje do Rogera Federera na korcie tenisowym - rywalizuje w komfortowym przekonaniu, że jest najlepszy w swojej dyscyplinie. „Robi to z niesamowitą precyzją i wyczuciem czasu - mówi. - Oglądamy kierowcę, który sprawia nam niesamowitą frajdę i który pokłada niezachwianą wiarę w swoje umiejętności, a przy tym wydobywa absolutne sto procent możliwości sprzętu. Jego wyczucie czasu i precyzja są wręcz niezrównane. Mieliśmy szczęście do naprawdę znakomitych kierowców w tym zespole, jeździł dla nas między innymi Sebastian Vettel, czterokrotny mistrz świata, ale Max wchodzi jeszcze o jeden poziom wyżej. Jego talent i determinacja tworzą niesamowite połączenie. Gdy wsiada do samochodu, po prostu nie zawodzi. Należy go zaliczyć do grona najwybitniejszych kierowców w tym sporcie”.
O książce:
Za kulisami sezonu, który zapisze się w historii na zawsze
Przemierz tajne korytarze fabryki w Wielkiej Brytanii, gdzie opracowuje się cuda techniki. Poczuj smugę powietrza zostawioną za sobą przez bolid, który właśnie minął cię na torze. Zajrzyj do garażu Red Bull Racing i zobacz, jak pracują inżynierowie, mechanicy, stratedzy czy najwyżsi rangą szefowie. Skorzystaj z zaproszenia na luksusowe jachty kierowców.
Matt Majendie w 2025 roku spędził kilka miesięcy w padoku i za kulisami ekipy Red Bull Racing podczas jednego z najbardziej kontrowersyjnych i dramatycznych sezonów w historii tego sportu. Żaden dziennikarz nie miał wcześniej tak ekskluzywnego dostępu do zespołu Formuły 1, by nawet ścigać się po ulicach Monako z samym Maxem Verstappenem.
Zajrzyj razem z Majendiem tam, gdzie kibic motorsportu nie ma wstępu. Dowiedz się, w jaki sposób dobiegła końca era Christiana Hornera jako szefa zespołu, prześledź losy i zmagania kierowców - zarówno młodego Liama Lawsona, którego bez sentymentów wyrzucono z teamu po zaledwie dwóch wyścigach, jak i Maxa Verstappena zmagającego się z ograniczeniami bolidu, którego nie mógł okiełznać.
2000 pracowników, 24 wyścigi, trzech kierowców, jeden wyjątkowy sezon. Przeżyj to jeszcze raz, będąc tak blisko, jak tylko się da.
Książka jest dostępna na: https://bit.ly/f1wm-redbull